Autor: Misiek

Cel zrealizowany

Dzięki wygranej 2:0 (2:0) w wyjazdowym spotkaniu z Omulwią Wielbark do IV rundy Wojewódzkiego Pucharu Polski awansowali piłkarze Mrągowii Mrągowo. Gole w tym meczu zdobyli Eryk Kosek i Piotr Błędowski.


Od początku było wiadomo, że tego dnia nie ujrzymy pięknej gry, a wszystko za sprawą bardzo grząskiego boiska, które przeszkadzało w kombinacyjnej grze. W 12. minucie Rafał Kudlak dośrodkował piłkę w pole karne, najwyżej wyskoczył Eryk Kosek i strzałem głową w dalszy róg bramki pokonał golkipera gospodarzy. Cztery minuty później Piotr Błędowski zagrał na lewo do Mateusza Barszczewskiego, ten zszedł do środka, po czym strzelił nad poprzeczką. Chwilę potem ponownie z rzutu wolnego w „szesnastkę” dośrodkowywał Kudlak, tym razem do futbolówki doszedł Kamil Skrzęta, jednak uderzył nad bramką. W 20. minucie Barszczewski uruchomił na prawej stronie Mahamadou Baha, napastnik „żółto-czarnych” dograł w pole karne do Koska, jednak piłkę po jego strzale w fantastyczny sposób obronił Grzegorz Woźny. Dziesięć minut później golkiper gospodarzy dobrze interweniował po strzale z około 25 metrów Błędowskiego. W 40. minucie mrągowianie rozegrali kombinacyjną akcję. Wojciech Żęgota podał do Baha, ten odegrał Koskowi, który wymienił piłkę z Żęgotą. Następnie futbolówka trafiła do Błędowskiego, ten minął dwóch rywali i strzałem w dalszy róg bramki pokonał Woźnego. Tuż przed końcem pierwszej części gry Barszczewski uderzył z rzutu wolnego, jednak dobra interwencja golkipera Omulwi uchronił jego zespół przed stratą gola.


W 55. minucie „żółto-czarni” przeprowadzili ładną akcję, futbolówka trafiła do Koska, ten zagrał ją na piąty metr, Woźny wybił piłkę przed siebie, jednak żaden z graczy Mrągowii do niej nie doszedł. Cztery minuty później Hubert Buła wybił futbolówkę do przodu, przejął ją Łukasz Gut, minął Cezarego Trzebińskiego, oddał strzał na bramkę, ale Marcin Marszałek był na posterunku. W 79. minucie Skrzęta podał na lewo do Barszczewskiego, ten zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, jednak zbyt niedokładnie i Szymon Kopyść nie zdołał do niej dojść. Chwilę potem Woźny dobrze interweniował po strzale zza pola karnego Barszczewskiego. W 86. minucie futbolówka po zamieszaniu w polu karnym trafiła pod nogi Kamila Miłka, ten huknął na bramkę, a Marszałek końcówkami palców wybił piłkę na korner.


Najważniejsze po tym meczu jest to, że awansowaliśmy do kolejnej rundy oraz że wszyscy są zdrowi, Ci co grali. Dzisiaj na ławce mieliśmy tylko dwóch zawodników z pola i z tego faktu jestem niepocieszony. Spotkanie sobie dobrze ułożyliśmy, strzeliliśmy gola na 1:0, przed przerwą na 2:0. Zabrakło jednak trochę spokoju i jakości, przez co nie wykorzystaliśmy sytuacji, które sobie stworzyliśmy. Boisko nie pomagało dzisiaj w graniu w piłkę, widać wyraźnie, że dostało po wcześniejszych meczach. Preferowało zdecydowanie zespół, który gra prostą piłkę. Pobiegaliśmy, powalczyliśmy, chwała zawodnikom za zwycięstwo – podsumował mecz w Wielbarku trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 23. Marcin Marszałek – 6. Damian Glinka, 18. Wiktor Abramczyk, 4. Cezary Trzebiński (74, 5. Łukasz Michałowski), 22. Wojciech Żęgota – 14. Eryk Kosek ŻK (74, 55. Szymon Kopyść), 8. Kamil Skrzęta ŻK, 66. Rafał Kudlak, 31. Piotr Błędowski, 10. Mateusz Barszczewski – 9. Mahamadou Bah.


SKRÓT MECZU

WPP: Mrągowia zagra w Wielbarku

Omulew Wielbark, fot. Omulew Wielbark

W dzień Narodowego Święta Niepodległości o godzinie 13:00 piłkarze Mrągowii Mrągowo rozegrają wyjazdowe spotkanie w ramach III rundy Wojewódzkiego Pucharu Polski. Ich rywalem będą grający w klasie okręgowej piłkarze Omulwi Wielbark.


Do tej fazy rozgrywek wielbarczanie awansowali dzięki wygranym z GKS-em Szczytno (1:1 pd. k. 3:4), GSZS-em Rybno (1:0) oraz Błękitnymi Pasym (3:1).


Spotkanie poprowadzi Grzegorz Kujawa z Olsztyna, na liniach pomagać mu będą Michał Pereszczako oraz Sebastian Kwiatkowski.

Aziewicz: Zwycięstwo Mrągowii było bez wątpliwości

Tomasz Aziewicz w przeszłości zawodnik i trener Mrągowii Mrągowo

Spotkanie Mrągowii z Warmią Olsztyn było okazją do rozmowy z byłym zawodnikiem i trenerem „żółto-czarnych” Tomaszem Aziewiczem.


Jakie to uczucie powrócić do Mrągowa?


Bardzo przyjemne. Spędziłem tutaj trzy lata, łącznie jako zawodnik i trener. Zawsze z miłą chęcią przyjeżdżam na ten obiekt. Zawsze się tutaj dobrze czułem, zarówno grając czy później prowadząc drużynę z ławki. Zawsze osiągaliśmy dobre wyniki, więc te wspomnienia nie mogą być inne jak pozytywne. Fajnie, że mogłem być po raz kolejny częścią piłkarskiego widowiska w Mrągowie.


Wynik 5:0, dominacja Mrągowii zdecydowana, jednak w końcówce mieliście swoje okazje.


My nawet jak przegrywamy mecze, to chcemy strzelić chociaż tę jedną bramkę, bo to jest nagroda za wysiłek dla całej drużyny. Tym razem się nie udało. Wiedzieliśmy, że gramy z bardzo silną drużyną i naszą szansą jest jak najdłużej utrzymać wynik 0:0, przy okazji licząc na kontrę i strzelenie bramki. Jeżeli do przerwy przegrywaliśmy 0:3, to wiadomo było, że będziemy dążyć do tego, żeby zdobyć chociaż honorowego gola. Żeby dać sobie trochę radości. Mrągowia jednak zdobyła kolejne bramki. Zwycięstwo „żółto-czarnych” było bez wątpliwości.


Przed meczem trener sugerował, że macie lepsze pierwsze połowy, ale w tym spotkaniu to się nie potwierdziło, bo zdecydowanie lepiej graliście w drugiej.


Zgadza się. Chodziło mi o to, że trzymamy w pierwszej połowie większą dyscyplinę taktyczną i pilnujemy pozycji. Jesteśmy bardziej skoncentrowani. Natomiast jak już było 0:3, to trudno było tego wymagać. Trzeba było zrobić kilka zmian, żeby każdy poczuł grę. A z drugiej strony dać odpocząć tym, którzy grali w pierwszej połowie, bo w środę mamy kolejny ważny mecz. Na pewno było widać, że są duże przestrzenie między formacjami i stąd było dużo sytuacji dla jednych jak i drugich. Nie jest to jednak gra, którą my chcemy prowadzić. Po prostu to wynikało z tego, jaki był wynik.


Jesteście zadowoleni ze swojej pozycji w lidze? Przed sezonem byliście mocno skreślani.


Trzeba docenić to ile punktów zdobyliśmy. Bo zdobyliśmy parę punktów, których nikt się nie spodziewał, że zdobędziemy. Urwaliśmy je faworytom. Więc z jednej strony jesteśmy zadowoleni, a z drugiej jesteśmy na miejscu spadkowym, więc trudno być zadowolonym. To takie ambiwalentne uczucie. Z jednej strony fajnie, że coś zbudowaliśmy, a z drugiej to jest jeszcze jednak za mało.


A która z drużyn w przeciągu tej całej rundy zrobiła na trenerze największe wrażenie?


Myślę, że te dwie czołowe – Mamry i Mrągowia. Przede wszystkim pod kątem organizacji gry, ale też piłkarsko i indywidualnościami poszczególnych zawodników. Poza tym liga jest bardzo wyrównana. W dużej mierze o sile drużyn stanowią doświadczeni gracze. Akurat w meczach z nami, to właśnie oni robili różnicę. Nasi młodzi zawodnicy nie zawsze potrafili się im przeciwstawić.

Niedziółka: Pierwsza połowa ustawiła spotkanie

fot. Paweł Piekutowski

Po meczu z Warmią Olsztyn rozmawialiśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Zanim przejdziemy do meczu, to przesyłam wielkie gratulacje. 40 punktów zdobytych w jednej rundzie, czegoś takiego jeszcze w Mrągowie nie było.


Rekordy są po to, żeby je bić (śmiech). Spokojnie do tego podchodzimy. Dobrze, że tak wyszło, że tyle punktów zdobyliśmy. To dzięki pracy chłopaków. Trzeba im oddać zaangażowanie, walkę, że chcieli, starali się. Przede wszystkim robią to dla siebie, bo kochają grać w piłkę. Myślę, że to jakieś spełnienie dla nich jest.


5:0 z Warmią, wynik fajny, ale w końcówce dużo chaosu.


Mecz był ustawiony w 50. minucie, prowadzimy 4:0. Jakby człowiek się nie starał, jakby nie motywował zawodników, to wiadomo, że jakieś rozprężenie będzie wkradało się w głowy. Każdy będzie chciał coś od siebie dołożyć do tego wyniku – gol, asystę. Trzeba to przyjąć. Tym bardziej, że zrobiliśmy pięć zmian. Mamy w głowie mecz pucharowy w środę. Cieszymy się, nie ma co tutaj szukać drugiego dna. Bardzo dobra pierwsza połowa, która ustawiła spotkanie. Dzięki czemu mogliśmy zagrać trochę luźniej w drugiej części gry. Oby takich meczów było więcej.


Forma drużyny wysoka, żal będzie skończyć rozgrywki.


Akurat mamy taki okres, w którym mamy troszkę słabszych przeciwników. Fajnie, że drużyna potrafi to wykorzystywać, bo wiemy, że wcześniej różnie z tym bywało. Strasznie się męczyliśmy w takich potyczkach. Teraz w miarę spokojnie. Tu duży szacunek dla chłopaków, że tę trudną sztukę budowania opanowują w coraz lepszym stopniu.

Z Warmią na piątkę

Mrągowia Mrągowo po raz kolejny zapisała na swoim koncie trzy punkty. Tym razem „żółto-czarni” wygrali na własnym boisku z Warmią Olsztyn 5:0 (3:0). Do bramki rywali trafiali Krzysztof Łokietek, Wiktor Bojarowski, Piotr Błędowski (z rzutu karnego) oraz dwa samobójcze gole zaliczył Łukasz Bogdanowicz.


Warmia od początku cofnęła się do głębokiej defensywy i piłkarze Mrągowii mieli problemy, aby przedostać się pod bramkę gości. W 19. minucie Piotr Błędowski dośrodkował piłkę z rzutu wolnego w pole karne, najwyżej wskoczył Krzysztof Łokietek i strzałem z głowy posłał ją do siatki. Sześć minut później mrągowianie dołożyli kolejnego gola. Wojciech Żęgota zagrał do Wiktora Bojarowskiego, ten szybko rozegrał futbolówkę z Łokietkiem. Następnie skrzydłowy „żółto-czarnych” podał futbolówkę wzdłuż bramki, ta trafiła w Łukasza Bogdanowicza i wpadła do siatki. W 40. minucie Błędowski zagrał prostopadle do Mateusza Barszczewskiego, wyłożył piłkę Bojarowskiemu do pustej bramki, a ten zdobył trzeciego gola. W tej części gry na bramkę rywali uderzał jeszcze kilka razy Bojarowski, ale za każdym razem futbolówka przelatywała obok słupków.


Drugą połowę goście mogli rozpocząć z przytupem. Michał Gorgol ograł naszych zawodników, uderzył na bramkę, ale Adrian Orzeł dobrze interweniował. W 50. minucie Łukasz Michałowski przerzucił piłkę na lewo do Bojarowskiego, ten uruchomił Wojciecha Żęgotę, który dograł ją w „szesnastkę”, gdzie po raz kolejny niefortunnie interweniował Bogdanowicz i po raz drugi w tym meczu pokonał swojego bramkarza. Na kolejną dobrą okazję musieliśmy czekać aż 24 minuty. Damian Glinka podał w tempo do Mahamadou Bah, a ten strzelił tuż obok dalszego słupka. Chwilę potem zza „szesnastki” uderzył Kamil Skrzęta, jednak obok bramki. W 76. minucie Błędowski zdobył gola, jednak sędzia uznał, że piłka otarła się jeszcze o Szymona Kopyścia i odgwizdał spalonego. „Co się odwlecze, to nie uciecze”, trzy minuty później nazwisko Błędowskiego znalazło się na liście strzelców. Środkowy „żółto-czarnych” został sfaulowany w polu karnym przez Andrzeja Łuszczyńskiego, arbiter wskazał na wapno, które poszkodowany zamienił na bramkę i ustalił wynik meczu na 5:0. W końcówce przyjezdni mieli jeszcze trzy dobre okazje. Najpierw futbolówka uderzona z około 20 metrów przez Gorgola trafiła w poprzeczkę, a następnie Orzeł dwa razy dobrze obronił strzały Pawła Wiśniewskiego.


Po meczu zza płotu stadionu oprócz chóralnego „eM Ka eS!” niosło się także „Mariusz Niedziółka!”, kibice w ten sposób podziękowali trenerowi „żółto-czarnych” za fantastyczną pracę wykonaną z drużyną w tej rundzie. Z tego miejsca chylimy czoła przed naszym szkoleniowcem i drużyną! Warty podkreślenia jest też fakt, że w IV lidze w wieku 15 lat zadebiutował wychowanek naszego klubu Szymon Kopyść.


Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 14. Eryk Kosek (63, 6. Damian Glinka), 18. Wiktor Abramczyk (63, 4. Cezary Trzebiński), 5. Łukasz Michałowski, 22. Wojciech Żęgota – 77. Wiktor Bojarowski (63, 66. Rafał Kudlak), 44. Krzysztof Łokietek (63, 8. Kamil Skrzęta), 31. Piotr Błędowski, 11. Piotr Wypniewski (72, 55. Szymon Kopyść), 10. Mateusz Barszczewski – 9. Mahamadou Bah.

Podtrzymać passę!

Trener Tomasz Aziewicz to najmocniejszy punkt Warmii Olsztyn, fot. Emil Marecki

W sobotę (7 listopada) o godzinie 13:30 piłkarze Mrągowii Mrągowo w meczu ligowym zagrają na własnym boisku z Warmią Olsztyn.


Drużynę ze stolicy województwa prowadzi Tomasz Aziewicz, który jako piłkarz i trener z powodzeniem reprezentował nasz klub. W sezonie 2012/13 jako zawodnik zdobył z drużyną, prowadzoną wówczas przez trenera Mariusza Niedziółkę, historyczne drugie miejsce w III lidze podlasko-warmińsko-mazurskiej. Pod jego wodzą „żółto-czarni” w kampanii 2018/19 zajęli piąte miejsce w rozgrywkach IV ligi.


Teraz trener Aziewicz podjął się trudnego zadania, jakim jest zbudowanie zespołu z młodych zawodników w Warmii Olsztyn. Do tej pory jego podopieczni zdobyli 12 punktów, wygrywając m.in. z Błękitnymi Pasym, z którymi „żółto-czarni” przegrali. Najskuteczniejszym strzelcem drużyny jest zdobywca siedmiu bramek Paweł Wiśniewski. W poprzedniej kolejce olsztynianie ulegli na własnym boisku faworyzowanym Mamrom Giżycko 1:6, a honorowego gola zdobył Michał Szymborski.


W Mrągowii występują Wiktor Bojarowski, Eryk Kosek i Adrian Orzeł, którzy jeszcze w poprzednim sezonie reprezentowali barwy klubu z Sybiraków.


Spotkanie poprowadzi Kamil Żmijewski z Elbląga, na liniach pomagać mu będą Damian Sadowski i Emil Perzanowski.


Informujemy, że w związku z zagrożeniem epidemicznym spotkanie odbędzie się bez udziału publiczności. Dla kibiców przygotowaliśmy transmisję video z meczu – LINK DO TRANSMISJI

Szymon Kopyść zgłoszony do IV ligi

Decyzją trenera Mariusza Niedziółki do rozgrywek IV ligi został zgłoszony 15-letni wychowanek Mrągowii Mrągowo Szymon Kopyść.


25 października zawodnik skończył 15 lat i od tego momentu zaczęliśmy dopełniać wszystkich formalności związanych z uprawnieniem go do gry w IV lidze. Szymon trenuje z nami od lata i swoją postawą w trakcie treningów udowodnił, że należy mu się miejsce w zespole. Od teraz jest pełnoprawnym członkiem pierwszej drużyny. Cały czas wierzę, że kolejni młodzi zawodnicy grup młodzieżowych Mrągowii wkrótce dołączą do pierwszej drużyny – mówi trener Mariusz Niedziółka.

Olimpia ukarana walkowerem za mecz z Mrągowią

Komisja Rozgrywek WMZPN podjęła decyzję o weryfikacji wyniku meczu 12. kolejki IV ligi Olimpia II Elbląg – Mrągowia Mrągowo jako walkower na niekorzyść elbląskiego klubu.


4 października Olimpia wygrała 4:2 z „żółto-czarnymi”, jednak w jej barwach wystąpił nieuprawniony zawodnik Karol Styś, który z racji swojego wieku, po rozegraniu pięciu meczów z udziałem drużyny wyższej klasy rozgrywkowej (mistrzowskich lub pucharowych), nie może występować w tym okresie w meczach z udziałem drużyny klasy niższej (mistrzowskich lub pucharowych).

Niedziółka: Ładny wynik, fajna gra

Po meczu w Rybnie rozmawialiśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Trenerze, tak na „gorąco”, jak ocena spotkania z Delfinem?


Jak najbardziej pozytywna, 4:0 na trudnym ternie w Rybnie, gdzie wiele zespołów straciło już punkty, to dobry wynik. Od początku do końca mieliśmy mecz pod kontrolą. Gospodarze nie stworzyli wielu sytuacji, chyba żadnej stu procentowej, więc na duży plus gra obronna. Pewnie mogliśmy wcześniej uspokoić ten mecz. Szybko strzeliliśmy bramkę na 1:0, tej drugiej bramki brakowało. Padła dopiero w drugiej połowie. Trudno po takim spotkaniu mieć pretensje do chłopaków. Ładny wynik, fajna gra. Cieszymy się teraz, przed nami fajny, długi powrót w miłej atmosferze. Od poniedziałku już będziemy przygotowywali się do następnego meczu i walczyli o kolejne zwycięstwo.


I miejmy nadzieję, że będziemy dalej grali, bo sytuacja w kraju niepewna.


W tej chwili cieszymy się w ogóle, że możemy trenować i grać. Pamiętamy, co było kilka miesięcy temu, jak siedzieliśmy w domu i miotaliśmy się od ściany do ściany. Robimy to wszyscy, dlatego, że kochamy piłkę. Jak nam tę zabawkę zabiorą, to wszyscy będą smutni. Kibice trochę cierpią, że nie mogą oglądać na żywo swoich zawodników. Dobrze, że często są relacje i jest to im wynagradzane. Chcielibyśmy jak najdłużej móc grać. Żebyśmy rundę jesienną dograli do końca, a i te dwie kolejki awansem też. Tak naprawdę u nas się nic nie dzieje i tak niech zostanie do końca.


Mimo wszystko w Rybnie Mrągowie wspierała garstka kibiców.


Mamy takich zagorzałych kibiców, którzy za nami wszędzie jeżdżą. Szacun dla nich. Dziękujemy im za wsparcie. Zawodnicy to czują, że ktoś im kibicuje, że ktoś trzyma za nich kciuki, że mają dla kogo grać.

Przyjazny Delfin

Piłkarze Mrągowii Mrągowo wygrali na wyjeździe w meczu 16. kolejki IV ligi z GSZS-em Delfinem Rybno 4:0 (1:0). Gole dla naszej drużyny zdobyli Mahamadou Bah (trzy) oraz Piotr Błędowski. „Żółto-czarni” zajmują obecnie trzecie miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 34 punktów.


Podopieczni Mariusza Niedziółki już w 9. minucie objęli prowadzenie. Piotr Wypniewski uruchomił na prawej stronie Wiktora Bojarowskiego, ten wpadł w pole karne i wyłożył piłkę Mahamadou Bahowi, który z bliskiej odległości posłał ją do bramki. Sześć minut później Eryk Kosek wrzucił futbolówkę w „szesnastkę”, najwyżej wyskoczył do niej Bah, po czym strzelił minimalnie nad poprzeczką. W 23. minucie Bazyli Jabłonowski zagrał na prawo do Patryka Rozentalskiego, ten wpadł w pole karne, oddał strzał, który w świetnym stylu obronił Marcin Marszałek. W odpowiedzi Mateusz Barszczewski przejął piłkę tuż przed pole karnym rywali, ograł Jakuba Słomskiego, jednak strzelił zbyt lekko i Mateusz Leśniewski zdołał wybić futbolówkę na korner. W 36. minucie Łukasz Michałowski stracił piłkę na rzecz Kacpra Zalewskiego, który przebiegł z nią kilka metrów, odegrał do Rozentalskiego, a strzał skrzydłowego gospodarzy zdążył zablokować Wiktor Abramczyk.


Tuż po wznowieniu drugiej połowy Barszczewski zagrał na prawo do Bojarowskiego, ten przebiegł z piłką ponad połowę boiska, po czym strzelił tuż obok dalszego słupka. W 57. minucie Bojarowski podał do Piotra Błędowskiego, a ten strzałem zza pola karnego pokonał Mateusza Leśniewskiego. Dwie minuty później było już 3:0 dla Mrągowii. Najpierw piłka po uderzeniu Kamila Skrzęty trafiła w Słomskiego, po czym Adrian Zasadzki tak niefortunnie ją wybił, że spadła pod nogi Baha. Napastnik „żółto-czarnych” precyzyjnym strzałem umieścił ją w siatce. W 66. minucie Daniel Orzechowski dośrodkował futbolówkę z lewej strony boiska, najwyżej wskoczył Mariusz Szatkiewicz, najpierw jego uderzenie głową świetnie obronił Marszałek, a dobitka z bliskiej odległości była niecelna. Pięć minut później Mrągowia zdobyła kolejnego gola. Błędowski zagrał prostopadle do Baha, a ten w sytuacji sam na sam nie dał żadnych szans golkiperowi gospodarzy. Chwilę potem Bah podał do nieobstawionego Błędowskiego, jednak ten strzelił zbyt lekko i Mateusz Leśniewski pewnie obronił. W kolejnej akcji Słomski w ostatniej chwili zablokował futbolówkę po strzale zza pola karnego Rafała Kudlaka. W końcówce meczu kontuzji nadgarstka doznał Szymon Nakielski, zawodnikowi z tego miejsca życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.


Podziękowania kierujemy także w stronę naszych kibiców, którzy w tym trudnym czasie, przebyli sporo kilometrów, żeby wspierać drużynę!


Mrągowia: 1. Marcin Marszałek – 14. Eryk Kosek, 18. Wiktor Abramczyk, 5. Łukasz Michałowski, 22. Wojciech Żęgota – 77. Wiktor Bojarowski ŻK (70, 6. Damian Glinka), 8. Kamil Skrzęta, 31. Piotr Błędowski, 11. Piotr Wypniewski (72, 66. Rafał Kudlak), 10. Mateusz Barszczewski (76, 15. Szymon Nakielski; 82, 4. Cezary Trzebiński) – 9. Mahamadou Bah ŻK.