Mariusz Niedziółka

Sezon 2020/2021 w wykonaniu Mrągowii Mrągowo podsumowaliśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.

Trenerze wielkie gratulacje, słowa uznania i szacunek za wyniki w sezonie 2020/21. Wicemistrzostwo IV ligi wiele znaczy dla naszego klubu.

Na pewno jest to spory sukces. Tym bardziej, że przed sezonem mieliśmy sporo kłopotów i miejsce w górnej połowie tabeli byłoby uznane za sukces. Udało się szybko z chłopaków zrobić zespół i tym brylowaliśmy w lidze. Pokazaliśmy, że Mrągowia była znaczącą siłą i pod koniec wszyscy musieli się z nami liczyć. Na pewno to jest sukces i z tego się cieszymy. Natomiast też wiemy, że to jest nowe wyzwanie. Zupełnie inaczej przeciwnicy będą traktować nas w nowym sezonie i też będziemy musieli się z tym zmierzyć.


Czuje trener dumę i satysfakcję z dokonań Mrągowii w tym sezonie?

Oczywiście. To tak naprawdę wielka zasługa chłopaków, którzy ciężko pracowali na ten wynik. Ja mogę ich tylko określać w samych superlatywach. Bardzo wysoka frekwencja na treningach, duże zaangażowanie, bardzo mi się miło i przyjemnie pracowało z tą grupą. Myślę, że każdy trener chciałby mieć tak zaangażowaną grupę zawodników na treningach.


Zgodzi się trener ze stwierdzeniem, że “ciężka praca popłaciła”? Na treningach nie było na pewno lekko i przyjemnie. W meczach to procentowało. Szczególnie w końcowych fragmentach.

“Im więcej potu na treningach, tym mniej w boju” – takie troszeczkę wyświechtane powiedzenie, zaciągnięte z wojska. Ale to jest prawda, często w tych ostatnich fragmentach meczu potrafiliśmy dogonić przeciwnika albo przechylić szale na swoją korzyść, to właśnie jest efekt tej pracy. I tego, że chłopcy chcieli pracować. To jest najważniejsze, bo bez ich zaangażowania niczego by nie było.


Zimą zmienił trener ustawienie, co było tego przyczyną? Trzeba jednak przyznać, że drużyna dobrze funkcjonowała w nowym systemie. Ponadto Mrągowia zdobyła tytuł najlepszej defensywy w lidze.

To fajnie wyróżnienie. Zważywszy na fakt, że ta gra defensywna wcześniej nie wyglądała do końca tak jak chcieliśmy. Zresztą podkreślaliśmy zimą, że to jest ten punkt, nad którym musimy pracować. Jestem bardzo zadowolony jako trener, że tak się stało jak sobie założyliśmy, bo to jest trudne zadanie. Zwłaszcza, że byliśmy przede wszystkim drużyną zorientowaną na atakowanie. Summa summarum okazało się, że to nam się opłaciło. Jeżeli chodzi o styl gry, to była to analiza potencjału naszych zawodników. Stwierdziłem, że mamy środkowych obrońców, którzy są w stanie w tym systemie sobie poradzić. Rzadkością jest w IV lidze trójka środkowych obrońców potrafiąca dobrze grać w piłkę. To był nasz klucz, tym potrafiliśmy robić sobie przewagę, stwarzać sytuacje. Środkowi obrońcy często zdobywali bramki, często zaliczali asysty i z tym przeciwnicy najbardziej nie potrafili sobie poradzić. To było naszą siłą.


Wielu mówi, że wykrzesał trener z tych zawodników już maksimum. Więc zapytam czy widzi trener jeszcze rezerwy w zespole?

Z tym maksimum to bym nie przesadzał. Oczywiście “sufit” gdzieś jest. Myślę, że oni mogą zagrać lepiej, jeszcze jako drużyna możemy lepiej funkcjonować. Ale każdy z nich indywidualnie też. Natomiast są pewne ograniczenia związane z tym, że jesteśmy drużyną amatorską. Wiadomo nie będziemy robić 5 czy 6 jednostek w tygodniu, bo nie mamy odnowy biologicznej, żeby można było w coś takiego pójść. Dodatkowo chłopaki pracują, uczą się. Natomiast jest to w większości młody zespół i jeszcze większość z nich nie weszła w ten optymalny wiek piłkarski. Oni mogą cały czas się rozwijać, więc to tylko od nich zależy czy będą chcieli. Myślę, że wielu z nich jest na tyle ambitnych, że gdzieś tam jeszcze marzy, żeby zrobić krok do przodu. Żeby pójść do ligi wyżej. Na razie chcą się rozwijać w Mrągowii, mam nadzieję, że to pozwoli nam jako drużynie zrobić jeszcze krok, a wtedy może będzie łatwiej chłopakom się wypromować i przejść do lepszych drużyn, do wyższych lig.

W moim odczuciu najlepsze spotkanie drużyna zagrała z Polonią Lidzbark Warmiński. Kompletnie zdominowaliśmy rywali, świetnie funkcjonowaliśmy jako zespół. A jakie jest trenera zdanie? Który mecz zapadł w pamięci?

Na pewno było kilka takich meczów w przeciągu całego sezonu. Zaczynając od spotkania z Jeziorakiem u siebie, kiedy po porażce z Pasymiem już wielu postawiło na Mrągowii krzyżyk. Że nie będzie się liczyła, że będzie słabym zespołem w tych rozgrywkach. My potrafiliśmy zawsze groźnego Jezioraka pokonać 4:1. Natomiast później na pewno takim meczem “come back’iem”, to był Mazur Ełk. Przegrywaliśmy 0:2, a jednak potrafiliśmy pokazać charakter. To są takie momenty, kiedy drużyna dostaje kopa, kiedy zaczyna wierzyć, że nie ma sytuacji niemożliwych. Trzeba zawsze do ostatniej minuty dążyć do zwycięstwa. Ja to im zawsze powtarzam, jednak jak zawodnik tego dotknie, sam się przekona, to wtedy zaczyna w to wierzyć, wtedy to staje się jasne.

Ten mecz z Polonią był ważny, bo to był bezpośredni przeciwnik do czołowych miejsc. Starcie gigantów tej ligi. Tutaj na początku spotkania mieliśmy drobne problemy, jednak później potrafiliśmy na to odpowiedzieć. Zdominowaliśmy rywali, którzy nie potrafili sobie poradzić z tym jak graliśmy. Udanie zrewanżowaliśmy się za spotkanie z rundy jesiennej. To było zwycięstwo, które podsumowywało naszą ciężką pracę w okresie zimowym. Aczkolwiek po nim w niektórych głowach pojawiło się to, że już jesteśmy tacy wspaniali, że później przyszły dwie porażki. “Zimny prysznic” spowodował, że straciliśmy szanse na pierwsze miejsce.

Później był ten następny mecz, o którym chciałem powiedzieć. Pucharowe starcie z Wikielcem, kiedy przegrywaliśmy już 0:3. Potrafiliśmy się podnieść, doprowadzić do remisu, strzeliliśmy czwartą bramkę i byliśmy bardzo blisko wyeliminowania trzecioligowca. Od tego spotkania nie było momentu zawahania i dołka. Wychodziliśmy na boisko pewni siebie, te spotkania pokazało, że możemy walczyć z każdym. To w jaki sposób ten mecz prowadziliśmy, jak ich potrafiliśmy zdominować w drugiej połowie, momentami nie potrafili sobie poradzić z naszą grą. To dało chłopakom dużą wiarę i pewność, że to co robimy, to jest właśnie to.


Trochę trener odpowiedział już na kolejne pytanie. Jednak zapytam dlaczego pojawił się kryzys w drużynie po tym świetnym meczu z Polonią Lidzbark Warmiński? Analizował to trener?

Gdzieś jakieś drobne wahnięcia personalne się pojawiły. W meczu z Granicą stworzyliśmy sobie sytuacje, mieliśmy dużo stałych fragmentów gry, jednak nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Niefrasobliwe zachowanie we własnym polu karnym sprawiło, że przegraliśmy ten mecz. W następnym meczu z Lubawą nie wyglądaliśmy dobrze fizycznie. Byliśmy bardzo ospali, bez werwy, bez pasji, którą prezentowaliśmy w innych spotkaniach. Zabrakło chęci zdobywania bramek. Wyglądało to trochę z boku tak, jakby zawodnicy chcieli jak najmniejszym kosztem dograć po prostu ten mecz do końca. Niestety tak się nie da i rywalem wbili nam trzy gole. Z perspektywy czasu, to dobrze, że później trafił się ten mecz pucharowy z trzecioligowym Wikielcem. Pojawiła się mobilizacja sama w sobie, chłopcy chcieli się pokazać. Zagraliśmy naprawdę dobrze, dzięki czemu dostaliśmy świeżej krwi i werwy, mocnego kopa do końca sezonu.


Drużynę opuszcza Łukasz Michałowski. Ważny zawodnik na boisku, jeszcze ważniejszy w szatni. To wielka strata.

Dusza towarzystwa, super zawodnik. Nie bez powodu rozegrał największą ilość minut w tym sezonie. To też świadczy o jego roli na boisku. Pewnie Łukasz czuł się trochę zawiedziony, że to nie on strzelał rzuty karne, ale takie są zrządzenia losu. Piotr Błędowski godnie go zastąpił, więc na pewno ma z tego powodu też satysfakcję. Łukasz to duża osobowość, fajny człowiek, bardzo życzliwy i pomocny, potrafiący służyć radom zawodnikom. Nasza młodzież się przy nim dobrze czuła, bo wiedziała, że jest na tyle doświadczony i rozsądny, że to co powie ma dużą wartość.


Coraz śmielej starają się pukać do pierwszej drużyny wychowankowie Mrągowii. Swoje minuty wiosną dostał Gracjan Bagiński, a kolejni czekają na swoje szanse. Jak trener ich ocenia?

Przede wszystkim dobrze, że zaczęli się pojawiać na treningach. To jest najważniejsze. Bardzo bym chciał, żeby wychowankowie grali w pierwszym zespole, bo to jest ważne dla lokalnego środowiska, przyszłości tego zespołu, kibiców, którzy wtedy w jeszcze większej ilości pojawiają się na trybunach. Jednak nic za darmo. Oni muszą ciężko pracować, tak jak pozostali zawodnicy, wtedy z chęcią dam im szansę. Zresztą tak naprawdę wiele treningów nie potrzebowali czy to Szymon Kopyść czy Gracjan Bagiński, żeby wskoczyć do drużyny i dostać swoje pierwsze minuty w seniorskiej piłce. Oprócz nich jest też kilku fajnych chłopaków, którzy mogliby grać, jednak to wszystko zależy tylko od nich. Mają potencjał i możliwości. W końcówce rundy Gracjan mocniej zaistniał, dostał więcej minut. Jeżeli będzie solidnie trenował, to w przyszłym sezonie rozegra tych minut jeszcze więcej. Ma możliwości, żeby stać się znaczącą postacią i podstawowym zawodnikiem.

fot. Paweł Krasowski / mragowo.pl

Zastanawia się trener jak będzie wyglądał nowy sezon? Wiele ciekawych ekip pojawiło się w lidze.

Już wcześniej mówiłem, że ten przyszły sezon będzie ciekawy. Sześć najsłabszych zespołów spadło, pojawił się przynajmniej jeden ciekawy beniaminek – DKS Dobre Miasto. Polonii Iłowo nie znam, więc trudno mi się o nich wypowiadać. Do tego trzech spadkowiczów z III ligi, którzy na pewno będą wartością dodatnią w tej lidze. Kilka zespołów głośno mówi, że chce powalczyć o wyższą ligę. To na pewno napędza poziom i rywalizację. Trzeba powiedzieć, że środek tabeli z obecnego sezonu, to są solidne zespoły, z którymi trzeba było się naprawdę natrudzić, żeby zdobyć punkty. Czeka nas nowe rozdanie. Musimy już za chwilę przestać żyć historią. Każdy ma zero punktów i każdy pisze od nowa swoją historię. Trzeba będzie być naprawdę bardzo zaangażowanym i zdeterminowanym, żeby ten punkty zdobywać, bo nikt nie odpuści. Natomiast przy wyrównanym poziomie, jeżeli ktoś zaplącze się w dolne rejony tabeli, to później będzie miał ciężko z nich wyjść. Na pewno ta liga będzie wyrównana i ten poziom pójdzie w górę.


Teraz drużyna ma kilkanaście dni wolnego, co za tym idzie trener też. Potrafi trener się wyłączyć i odpocząć od piłki, czy na bieżąco śledzi co się dzieje na IV-ligowym podwórku?

Z tego lokalnego podwórka potrafię się trochę wyłączyć. Chociaż wiadomo, że rozmowy transferowe z zawodnikami trwają. Gdzieś jednym okiem śledzę, to co się dzieje na Euro. Analizuje sytuacje – jak zespoły grają, jak są przygotowane, jak są rozwiązania i co byśmy mogli zastosować u nas. Teraz jednak jest przerwa, chciałbym trochę czasu spędzić z rodziną, która zawsze cierpi z powodu mojego zajmowania się piłką. Chciałbym większość dnia jednak nie myśleć o piłce.


Czyli rozumiem, że trener zostaje w Mrągowii, ładujemy akumulatory, a od lipca bierzemy się wszyscy do ciężkiej i wytężonej pracy, aby nie zawieść. Apetyt na pewno wzrósł w miarę jedzenie.

Mamy grupę świetnych kibiców, którzy bardzo nas wspierają i przyjemością jest grać dla nich. To jest dla nas dodatkowa motywacja. Myślę, że w chłopakach są takie pokłady ambicji i chęci do rywalizacji, że oni na pewno z dużą werwą przystąpią do okresu przygotowawczego. Jednak tak jak już wspomniałem – nie możemy żyć przeszłością, mamy w tabeli zero punktów. Każdy musi na nowo wywalczyć swoją pozycję.


To życzymy dużo zdrowia, niecierpliwie czekamy na nowy sezon i cały czas wierzymy w Mrągowię!

fot. Emil Marecki

Sekretarz klubu Przemysław Witkowski oraz trener Mariusz Niedziółka zostali wybrani do zarządu Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej na lata 2021-2025.


Ponadto Mrągowię na walnym reprezentował Mirosław Starek, a Żagiel Piecki oddelegował dwóch mrągowskich działaczy – Stanisława Jankowskiego oraz Marcina Szoka.

Zapraszamy do zapoznania się z komunikatem trenera Mariusza Niedziółki do kibiców przed sobotnim spotkaniem Mrągowii Mrągowo z Mamrami Giżycko.

Już w najbliższą sobotę na Stadionie Miejskim w Mrągowie o godz. 16:00 mecz na szczycie forBET IV ligi MKS Mrągowia Mrągowo – GKS Mamry Giżycko. Te piłkarskie święto, jakim niewątpliwie będzie ten mecz, zbiegnie się z długo wyczekiwaną przez kibiców chwila powrotu sympatyków futbolu na trybuny. Chciałbym zaapelować do wszystkich kibiców Mrągowii Mrągowo i Mamr Giżycko oraz wszystkich bezstronnych fanów o sportowy i kulturalny doping dla swoich drużyn. Nie kibicujmy przeciwko którejkolwiek z drużyn, ale za swoim ulubionym zespołem. Bez wyzwisk, przekleństw i urągania sędziom zgodnie z UEFA-oską zasadą “RESPECT”, czyli szacunku dla wszystkich uczestników widowiska sportowego. Niech sobotni mecz będzie dla nas wszystkich prawdziwym świętem.

W sobotnim meczu spotkają się drużyny, które do tej pory zdobyły w rozgrywkach forBET IV ligi najwięcej punktów. Kosztowało to ogrom pracy, zaangażowania i wysiłku wykonanego podczas treningów i meczów. Doceńmy z szacunkiem to w jakim miejscu się znalazły obie drużyny. Ile znakomitych drużyn w tej chwili jest za ich plecami?

Powrót kibiców na trybuny jest wielkim wydarzeniem również dla nas trenerów i zawodników. Widowisko piłkarskie bez Was kibiców jest smutne i niepełne, a wysiłek sportowca bez emocji sympatyków niewiele warty. Tylko zaangażowanie fanów powoduje, że piłka nożna się rozwija i z każdym rokiem zyskuje kolejnych zwolenników.

Wspólnie zadbajmy o rozwój piłki na Warmii i Mazurach. W końcu to “Kraina Piłkarskiej Pasji”. Wspierajmy swoich. Niech wygra lepszy.

Zapraszam na stadion! Ze sportowym pozdrowieniem Mariusz Niedziółka.

Wygrany wyjazdowy mecz z Mazurem Ełk podsumowaliśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Przełamanie w meczu z bardzo trudnym przeciwnikiem na pewno cieszy.


Trzy punkty bardzo cieszą. Natomiast było widać po grze, że ślad po pucharowym spotkaniu pozostał. Nie zawsze te decyzje, wybory czy podania były dobre. Brawo drużynie, że dzisiaj pociągnęliśmy z “serducha”. Mazur to bardzo wymagający przeciwnik, który bardzo dużo biegał, był bardzo zaangażowany w grę. Postawił wysoko poprzeczkę, szczególnie w pierwszej połowie. Wiadomo, że w drugiej połowie spotkanie było trochę ustawione przez czerwoną kartkę, którą w końcówce pierwszej odsłony zawodnik gospodarzy dostał. Na pewno nam to trochę pomogło, ułatwiło zadanie. Natomiast cały czas byli groźni z przodu, tworzyli dużo sytuacji ze stałych fragmentów. I tu byli niebezpieczni, dlatego ten mecz do końca był trudny i emocjonujący. Na pewno powinniśmy go wcześniej zakończyć, bo sytuacje były. Można wtedy byłoby spokojnie pograć w piłkę. Natomiast trzeba się cieszyć z tego, co jest. Z wygranego spotkania. To jest pierwszy przegrany mecz Mazura wiosną. Zwycięzców w tym wypadku się nie sądzi.


Za tydzień mecz z Mamrami Giżycko. To będzie najważniejsze spotkanie w tej rundzie?


Na pewno dla kibiców tak. Dla nas też będzie to ważne spotkanie, bo rywalizujemy z Mamrami. Jednak za ten mecz są takie same trzy punkty, jak za każde inne. Cieszę się, że nikt nam nie wypadł na to spotkanie. Liczę, że wszyscy będą zdrowi i będziemy mogli się spokojnie przygotować. Będziemy mieli normalny mikrocykl, nie będzie meczu w środę. Mam nadzieję, że uda nam się złapać świeżości i “głodu”. Na pewno nie będzie trzeba mobilizować chłopaków do tego spotkania, bo będą chcieli pokazać, że w tej walce nie stoimy na straconej pozycji.

fot. Paweł Piekutowski

Po porażce z Motorem Lubawa rozmawialiśmy z trenerem Mrągowii – Mariuszem Niedziółką.


Druga porażka z rzędu. Tym razem po bardzo słabym meczu.

Przeciwnik był lepszy. Dobrze jednak weszliśmy w mecz, szybko strzelona bramka, która teoretycznie powinna ustawić nam mecz. Niestety spowodowała to, że chcieliśmy go przeczekać. Na boisku to wyglądało, że sami prosimy się o sytuacje dla przeciwnika, cofnęliśmy się. Nie takie były założenia. Przeciwnik nas przyciskał i w końcu sprowokowaliśmy to, że straciliśmy te bramki. Padały one za łatwo. Przegrywaliśmy większość piłek w środku pola. Przeciwnik był cwańszy i lepszy. Mieliśmy bardzo mało argumentów z przodu, żeby powalczyć. Chociaż szkoda tej sytuacji Baha przy 1:2, mogliśmy wyrównać. Trzeba jednak szczerze przyznać, że goście wygrali zasłużenie.


To będzie trudny tydzień. Do rozegrania mamy jeszcze dwa mecze z wymagającymi rywalami.

Zgadza się. Wpadliśmy w dołek. Pewnie można było się tego spodziewać, że w końcu spadek formy nas dopadnie. Musimy zrobić jednak wszystko, żeby z tego wyjść i przede wszystkim lepiej zaprezentować się na boisku. Bo piłkarsko w meczu z Motorem wyglądaliśmy słabo.

fot. Rafał Samsel

Pierwszą wiosenną porażkę podsumowaliśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Pierwsza porażka od dawien dawna. Jak samopoczucie po meczu?

Wiadomo, że nie jesteśmy szczęśliwi. Kiedyś to musiało nastąpić. Brakowało w tym meczu nam jakości, tej piłkarskiej, którą wcześniej prezentowaliśmy. Granica postawiła wysoko poprzeczkę – była dobrze zorganizowana, walczyła, ale tak naprawdę niewiele więcej. My nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić i to był nasz problem. Stwarzaliśmy sytuacje, mieliśmy przy 0:0 dogodne sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. I to się zemściło. Niestety, ten mecz przegrywamy. Wiedzieliśmy, że nie będziemy zawsze wygrywać. W tym meczu waliliśmy głową w mur, przeciwnik się mądrze bronił. Wykorzystał swoją sytuacje i wygrał.


W moim mniemaniu miniony tydzień był… dziwny. Odczuwał trener, że coś jest nie tak?

Tak to trochę wyglądało, że w drużynie pojawiło się zmęczenie. A może nawet rozprężenie. Były problemy z jakością na treningu. Efekt mamy tego w tym meczu. Szkoda, że musimy “zimny prysznic” zbierać. Trudno, trzeba grać, patrzeć na następne mecze. Może ten termin niedzielny nam wybitnie nie pasuje. Zrobimy wszystko, aby w następnych spotkaniach prezentować się lepiej, żeby wróciła do nas piłkarska jakość.

fot. Paweł Piekutowski

Trener Mrągowii Mrągowo – Mariusz Niedziółka – został wybrany “Trenerem roku 2020” na Warmii i Mazurach. To decyzja kibiców, klubów oraz zarządu Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej. WIELKIE GRATULACJE TRENERZE!


Wow, dziękuję to miła chwila. Jestem miło zaskoczony. Ciężko było się spodziewać, gdyż grono nominowanych było zacne. Dziękuje serdecznie wszystkim, którzy oddali na mnie głos! – mówił w trakcie gali WMZPN trener Mariusz Niedziółka.

fot. Paweł Piekutowski

Rundę jesienną sezonu 2020/21 podsumowaliśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Rozmowę musimy zacząć od kluczowego pytania. Zostaje trener dalej w Mrągowii? Docierają sygnały, że telefon nie milknie.


To pytanie do zarządu. Chyba tak. Co prawda propozycje były, są i pewnie będą, ale chyba wszystko jest na dobrej drodze, żebym został w Mrągowii.


Lato to nie był łatwy okres. Co chwilę docierały informacje o odejściach kluczowych zawodników. Jak trener na to reagował? Co sobie wtedy myślał? Nie chciał tego wszystkiego rzucić i powiedzieć “dziękuję, do widzenia, było fajnie!”.


Już tyle lat bawię się w trenerkę, że starałem się uodpornić na takie rzeczy. Na pewno nie są to łatwe sytuacje, dalekie od sytuacji komfortowej. Już miałem gorsze sytuacje, więc nie byłem aż tak bardzo przerażony. Byłem pewny, że uda nam się to poskładać. Nie było do końca pewne, jak to będzie wyglądało, tych zawodników nie mieliśmy za dużo. Trochę może dzięki szczęściu, trochę dzięki odpowiedniej pracy, udało się doprowadzić, że jakoś wytrzymaliśmy tę rundę.


Na szczęście tuż przed startem sezonu klub pozyskał kilku zawodników. Zaczął się okres budowy drużyny, która po rundzie jesiennej z 41 punktami jest wiceliderem tabeli. Do tego awansowała do IV rundy Wojewódzkiego Pucharu Polski. To już tak na chłodno, jaka to była runda w ocenie trenera?


Biorąc pod uwagę, to co spotkało nas latem – wietrzenie szatni, ubytki, niespodziewane zmiany, do końca niepewność, krótki okres przygotowawczy. To na pewno trzeba pozytywnie oceniać tę rundę. Udało nam się to wszystko poskładać. Myślę, że nie byliśmy wybitni w żadnym z elementów piłkarskich, ale byliśmy bardzo solidni. To, co się rzuca w oczy, w porównaniu z poprzednimi sezonami, to że zaczęliśmy sobie dobrze radzić z zespołami, które nisko broniły, z czym był problem rok wcześniej. Traciliśmy punkty z drużynami, które się nisko broniły, nie potrafiliśmy tej obrony forsować. Tu zrobiliśmy krok do przodu i się z tego cieszę, że tych bramek z kontr nie traciliśmy wiele. To znaczyło, że w tej fazie na pewno się mocno poprawiliśmy. Wiadomo, że apetyt rósł w miarę jedzenia. Jak już znaleźliśmy się wysoko, to chcieliśmy wysoko zostać. Te ostatnie dwa mecze spowodowały, że troszeczkę ta ocena tej rundy mogłaby być gorsza, ale trzeba spojrzeć całościowo na te 19 kolejek. Tak naprawdę nikt się nie spodziewał, nawet najwięksi optymiści, że będziemy tak wysoko i zdobędziemy tyle punktów.


O plusach trener powiedział, to teraz trochę o minusach. Czego drużynie zabrakło w meczach, w których przegrywaliśmy?


W dwóch spotkania straciliśmy 10 bramek z Mamrami i Jeziorakiem, dokładając jeszcze mecz z Polonią Lidzbark Warmiński, to wychodzi 12, czyli więcej jak połowę niż w pozostałych spotkaniach. Tu jest problem. Tak jak powiedziałem wcześniej nie tracimy bramek z kontr, potrafimy szybko się organizować, ale brakuje nam konsekwencji, agresywności, twardości w niskim pressingu. Sporo bramek straconych ze stałych fragmentów, więc w takich momentach, kiedy teoretycznie byliśmy przygotowani do obrony, byliśmy ustawieni, ale czegoś zabrakło. To są szczegóły, szczególiki. Bramki tracone po strzałach z dystansu, brak doskoku. Tutaj koncentracja, zaangażowanie, pewne elementy w ustawieniu są do poprawy. To jest ważny element, żebyśmy z tymi lepszymi zespołami nie tracili tak łatwo bramek i to jest główne zadanie przed nami na okres zimowy.

fot. Groundhopping Warmia i Mazury

W dwóch spotkaniach drużynę w zastępstwie prowadził Karol Lemecha. Trener oglądał mecze na szklanym ekranie, zupełnie inne emocje, brak możliwości reakcji. Nic w domu przez okno nie wyleciało?


Nie, nie, nic nie wyleciało (śmiech). Tak paradoksalnie bardziej się denerwowałem przy tym zwycięskim meczu z Tęczą Biskupiec. Uważam, że tak za rewelacyjnie nie graliśmy wtedy i było dużo błędów. Inaczej to się odbiera będąc i mogąc wpłynąć na zespół, podopowiadać i być uczestnikiem zawodów, a inaczej jak człowiek jest od tego wyłączony, obserwuje i tak naprawdę ma niewielki wpływ na to, co się dzieje. Sytuacje życiowe z kwarantanną spowodowały, że nie mogłem uczestniczyć w tych spotkaniach. Chwała Karolowi, że mnie zastąpił, zrobił to dobrze i mogliśmy grać nie robiąc przerw i dzięki temu nie mamy meczów zaległych.


Chciałby trener kogoś wyróżnić za tę rundę?


Nie będę nikogo indywidualnie wyróżniał, cały zespół bardzo dobrze się prezentował. Tak jak powiedziałem, że w tej lidze wyróżniała nas solidność, to tak samo ten wyrównany skład. Mieliśmy niewielu zawodników, ale nawet Ci, co wchodzili z ławki, nie odbywało się to kosztem jakości, a wręcz odwrotnie – potrafili dawać pozytywny impuls. Chciałbym wszystkich wyróżnić po równo. Nawet choćby biorąc pod uwagę pozycje bramkarza, gdzie do tej pory Marcin był niekwestionowanym liderem i grał wszystko od deski do deski, teraz Adrian go naciska i nawet po rozegranych minutach widać, że ta rywalizacja jest i bardzo dobrze.


A ja podpytałem zawodników, kibiców, kto ich zdaniem zasłużył na wyróżnienie. Zgodnie przyznali, że najrówniejszą formę prezentował Wiktor Abramczyk. Nie wszyscy potrafili ustabilizować swoją formę. Podziela trener tę opinię?


Wiktor na pewno to osoba, którą należałoby wyróżnić, jedna z wielu. Często był przeszkodą nie do pokonania dla przeciwników, doskonała gra głową, duże zaangażowanie, szybkość, to czego się wymaga od środkowego obrońcy. Chciałbym, żeby był podporą na lata, bo naprawdę jest to ostoja, na której możemy budować przyszłość tej gry obronnej. Tym bardziej, że Łukasz pomału nosi się z zamiarem zakończenia gry. Myślę, że Wiktor na tym etapie jest gotowy, żeby przejąć taką rolę generała w tej obronie.

fot. Rafał Samsel / jeziorakilawa.pl

Nie obawia się trener, że niektórzy zawodnicy mogą otrzymać propozycję gry w wyższych ligach?


Obawa to może wielkie słowo. Jak pytają się mnie czy będą jakieś wzmocnienia, to zawsze odpowiadam, że największym wzmocnieniem będzie to, jak nikt nie odejdzie. Wiadomo, że Mrągowia nie jest klubem w IV lidze pierwszego wyboru dla wielu zawodników i też w Mrągowii grają Ci, co chcą tak naprawdę. Dlatego mamy fajną atmosferę, zawodnicy chcą się ze sobą spotykać, chcą razem grać. Konsekwencją dobrej gry są propozycje z wyższych lig. Z zawodnikami rozmawiam, myślę że mamy wspólnie jeszcze jakieś cele do zrealizowania i duże rezerwy do poprawy. Myślę, że zawodnicy będąc tutaj w Mrągowii, przynajmniej jeszcze przez te pół roku, mogą zrobić krok do przodu i o to nam wspólnie chodzi. Żeby każdy z nas się rozwijał poczynając od trenera, kończąc na zawodnikach i że ten wynik drużyny może się poprawić. Propozycje z zewnątrz przychodzą i czasami potrafią tak zamieszać w głowie, że zawodnicy nie potrafią realnie na to spojrzeć – czy będą mieli szansę na grę, czy mają szansę na rozwój, czy ktokolwiek da im tyle szans, żeby mogli się rozwijać. A czasami jest tak, że ta możliwość grania, zdobycie pewności siebie, rozegranie tych pewnych minut na boisku, które będą tutaj mieli, powoduje, że dzięki temu się oni rozwijają i stają lepszymi.


Jeżeli chodzi o IV ligę, ligowych rywali, to kto trenera zaskoczył pozytywnie, a kto negatywnie?


Można powiedzieć, że moje przedsezonowe prognozy się sprawdziły. Mamry będą liderem i powinny awansować, bo mają najlepszą i najszerszą kadrę. Będę mocno zdziwiony jak tego nie zrobią. Oczywiście Polonia Lidzbark Warmiński będzie zgłaszała swoje aspiracje. Mrągowia w każdym meczu będzie walczyła o zwycięstwo. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. Wielu obserwatorów mówiło, że Jeziorak powinien być w czubie, ale miał swoje problemy. Po ostatnim meczu trzeba mieć szacunek do tego, co Jeziorak gra. Dla mnie pozytywnym i sympatycznym plusem jest postawa Korsz, które miały duże problemy, ale widać, że potrafili się zebrać i dalej w tym swoim gronie się otrząsnąć i sporo tych punktów zdobyć. Minusem na pewno dla samego Ełku jest ich pozycja i zdobycz punktowa. Myślę, że chyba ta liga większych niespodzianek nie przyniosła.


Okres przygotowawczy dość długi. Wierzę, że będzie trener mógł spokojnie pracować, bez kadrowych perypetii, nad czym głównie będzie drużyna pracowała?


Tak jak powiedziałem właściwie we wszystkich elementach są duże rezerwy i pole do poprawy. Myślę, że ta gra obronna, organizacja, determinacja, zaangażowanie, ustawienie, żebyśmy tak łatwo nie tracili bramek, tutaj musi ulec poprawie, jeżeli chcemy zrobić krok do przodu. We wszystkich pozostałych elementach będziemy szlifować, to co sobie do tej pory zakładaliśmy.


To ja na koniec życzę trenerowi dużo zdrowia, żeby za każdym razem z uśmiechem na twarzy przyjeżdżał do Mrągowa, żeby drużyna się nie osłabiła, a wzmocniła. A czego trener sobie życzy w nadchodzącym roku?


Zdrowie jest najważniejsze, dla mnie i dla nas wszystkich – tego życzę również kibicom, działaczom, zawodnikom i przede wszystkim Tobie kierowniku, żebyśmy dalej razem współpracowali.

fot. Rafał Samsel / jeziorakilawa.pl

Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedzą trenera Mariusza Niedziółki na konferencji prasowej po meczu z Jeziorakiem Iława.


Nie jestem zadowolony. Mecz rozpoczął się dla nas bardzo dobrze, w 1. minucie zdobyliśmy bramkę, lepiej nie można otworzyć sobie spotkania. Po chwili mieliśmy kolejne sytuacje i tak naprawdę mogliśmy sobie jeszcze lepiej ustawić mecz. Niestety, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że graliśmy jak frajerzy w grze obronnej. Cztery bramki stracone po stałych fragmentach gry albo ich konsekwencji, nie przystoi to drużynie, która zajmuje po rundzie drugie miejsce. To jest rzecz, nad którą musimy ciężko pracować. Oczywiście też mentalnie, bo to są proste reakcje, trzeba trochę serducha włożyć, trzeba wyprzedzić przeciwnika, a my byliśmy mega pasywni w grze obronnej i takie są tego konsekwencje. Trzeba oddać Jeziorakowi, że te stałe fragmenty egzekwują bardzo dobrze. Mają świetnego wykonawcę. My o tym wiedzieliśmy, wszyscy o tym wiedzą, ale wiedzieć to jest jedno, a potrafić zareagować to jest drugie. Nam to kompletnie nie wyszło. Mieliśmy bardzo wąską kadrę, widać było, że jedziemy na oparach, dotknął nas covid, nie pomogło to wysokiej formie do końca. Na pewno muszę pogratulować chłopakom, nikt się nie spodziewał, że zdobędziemy tyle punktów i brawo za walkę, determinacje, że im się chciało. Będziemy na wiosnę dalej walczyć, żeby te punkty zdobywać. Gramy bez wielkiej presji, staramy się cieszyć grą, tak dalej będziemy do tego podchodzić i wierzę, że będą tego efekty.

fot. Paweł Piekutowski

Po meczu z Warmią Olsztyn rozmawialiśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Zanim przejdziemy do meczu, to przesyłam wielkie gratulacje. 40 punktów zdobytych w jednej rundzie, czegoś takiego jeszcze w Mrągowie nie było.


Rekordy są po to, żeby je bić (śmiech). Spokojnie do tego podchodzimy. Dobrze, że tak wyszło, że tyle punktów zdobyliśmy. To dzięki pracy chłopaków. Trzeba im oddać zaangażowanie, walkę, że chcieli, starali się. Przede wszystkim robią to dla siebie, bo kochają grać w piłkę. Myślę, że to jakieś spełnienie dla nich jest.


5:0 z Warmią, wynik fajny, ale w końcówce dużo chaosu.


Mecz był ustawiony w 50. minucie, prowadzimy 4:0. Jakby człowiek się nie starał, jakby nie motywował zawodników, to wiadomo, że jakieś rozprężenie będzie wkradało się w głowy. Każdy będzie chciał coś od siebie dołożyć do tego wyniku – gol, asystę. Trzeba to przyjąć. Tym bardziej, że zrobiliśmy pięć zmian. Mamy w głowie mecz pucharowy w środę. Cieszymy się, nie ma co tutaj szukać drugiego dna. Bardzo dobra pierwsza połowa, która ustawiła spotkanie. Dzięki czemu mogliśmy zagrać trochę luźniej w drugiej części gry. Oby takich meczów było więcej.


Forma drużyny wysoka, żal będzie skończyć rozgrywki.


Akurat mamy taki okres, w którym mamy troszkę słabszych przeciwników. Fajnie, że drużyna potrafi to wykorzystywać, bo wiemy, że wcześniej różnie z tym bywało. Strasznie się męczyliśmy w takich potyczkach. Teraz w miarę spokojnie. Tu duży szacunek dla chłopaków, że tę trudną sztukę budowania opanowują w coraz lepszym stopniu.