Tag: IV liga

Trudny mecz w Ostródzie

Sokół Ostróda będzie kolejnym rywalem o ligowe punkty Mrągowii Mrągowo. Wyjazdowe spotkanie zostanie rozegrane w sobotę (14 września) o godzinie 14:00.

Podopieczni Andrzeja Burcharta są beniaminkiem IV ligi, w dotychczasowych pięciu kolejkach ostródzianie zdobyli 8 punktów, na co składają się dwie wygrane, dwa remisy i porażka (w ostatniej kolejce z liderującym w tabeli Startem Nidzica). Najlepszym strzelcem w drużynie jest Tomasz Śnieżawski, który do tej po strzelił cztery gole. W Sokole występują m.in. znani z gry w Mrągowii – Piotr Chmielewski i Sebastian Kowalski.

Relacja ze spotkania w systemie PPV będzie dostępna pod adresem: https://sokol-ostroda.ppv.stream/

Mrągowia wreszcie zwycięska!

Do 5. kolejki na zwycięstwo czekali piłkarze Mrągowii Mrągowo. „Żółto-czarni” na boisku w Pieckach wygrali z Mamrami Giżycko 3:1 (2:0). Do bramki rywali trafili Mahamadou Bah, Kajetan Grudnowski (z karnego) oraz Mateusz Skonieczka.

Do 13. minuty na boisku działo się naprawdę niewiele. Wtedy Wojciech Żęgota uruchomił na lewej stronie Konrada Maluchnika, ten zagrał w pole karne, do piłki doszedł Mahamadou Bah i skierował futbolówkę do siatki. Siedem minut później na strzał zza pola karnego zdecydował się Damian Mazurowski, ale dobrze w bramce spisał się Michał Bejnarowicz. W odpowiedzi „żółto-czarni” przeprowadzili szybką akcję, która została zakończona uderzeniem nad poprzeczką przez Żęgotę. W 23. minucie z 25 metrów huknął Mateusz Skonieczka i piłka zatrzymała się na poprzeczce. Sześć minut później golkiper rywali zaliczył dobrą interwencję po strzale Kajetana Grudnowskiego. W 40. minucie rajd prawą stronę przeprowadził Yūji Takada, po czym został sfaulowany w polu karnym przez Błażeja Drężka i sędzia wskazał na wapno, a pewnym egzekutorem „jedenastki” był Grudnowski. Tu przed przerwą „żółto-czarni” mieli jeszcze dwie dobre okazje – najpierw Jakub Fiedziukiewicz w dobrym stylu obronił strzał Takady, a za chwilę, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Grudnowski strzelił z głowy tuż obok słupka.

W drugiej połowie nadal stroną dominującą byli „żółto-czarni”, jednak w większości akcji byli blokowani przez obrońców, bądź dobrze w giżyckiej bramce spisywał się bramkarz. W 58. minucie Takada zakręcił obrońcami w polu karnym, oddał strzał w kierunku bramki, ale w ostatniej chwili zdołał go zablokować Mikołaj Leszczyński. Trzy minuty później Mariusz Rutkowski przejął futbolówkę w środkowej części boiska, popędził z nią w kierunku bramki, oddał strzał, który przed siebie odbił Fiedziukiewicz, do piłki dopadł Skonieczka i podwyższył prowadzenie. „Żółto-czarni” nadal napierali na bramkę rywali, jednak nie potrafili strzelić kolejnego gola. W ostatniej akcji meczu mrągowianie popełnili niepotrzebny faul we własnym polu karnym i rywale mieli rzut karny, który na gola zamienił Damian Skołorzyński.

– Mieliśmy przed meczem duży szacunek do rywali i podeszliśmy do nich z respektem. Myślę, że kibice, którzy obserwowali nasze poprzednie spotkania, to mogą śmiało powiedzieć, że u nas nic się nie zmieniło. Był to kolejny mecz, w którym prowadziliśmy grę i stwarzaliśmy sytuacje. Cieszy powrót do gry Yūjiego, bo widać było, że robił dużo zamieszania w szeregach gości. Trudno było to zwycięstwo odnieść, dlatego się cieszymy. Musimy cały czas pracować, bo w dalszym ciągu marnujemy za dużo sytuacji. Powinniśmy strzelać zdecydowanie więcej bramek. Decyzyjność na połowie przeciwnika jest jeszcze nie najlepsza. Mamy nad czym pracować i będziemy to robili – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 33. Michał Bejnarowicz – 7. Yūji Takada (80, 8. Rafał Kudlak), 14. Dawid Moszczyński ŻK, 44. Lee Youngsu, 20. Kajetan Grudnowski, 22. Wojciech Żęgota – 77. Mateusz Skonieczka (84, 2. Filip Kawiecki), 10. Mateusz Barszczewski, 6. Mariusz Rutkowski, 12. Konrad Maluchnik (66, 11. Piotr Wypniewski) – 9. Mahamadou Bah (80, 16. Mikołaj Cybul).

Rewelacyjne Mamry zagrają z Mrągowią

W sobotę (7 września) o godzinie 13:00 piłkarze Mrągowii Mrągowo zagrają w Pieckach z rewelacyjnie grającymi w obecnej kampanii Mamrami Giżycko.

Podopieczni, doskonale znanego w Mrągowie, Mariusza Narela zajmują obecnie drugie miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 9 punktów. Jesienią wygrali trzy z czterech rozegranych spotkań.

Przypominamy również, że w związku z warunkowym dopuszczeniem obiektu do rozgrywek i brakiem sektora gości, organizacja meczów będzie odbywała się na następujących warunkach:
1. brama wejściowa stadionu zostanie otwarta na 45 minut przed rozpoczęciem spotkania,
2. wejście na stadion będzie odbywać się tylko i wyłącznie bramką przy bramie wjazdowej,
3. na obiekt nie wejdą zorganizowane grupy kibiców gości,
4. na każdy mecz będzie dostępnych 100 biletów – w cenach: 10 zł – dorośli, 5 zł – młodzież i dzieci,
5. na obiekcie będą mogły przebywać tylko osoby posiadające bilety.

Niewykorzystanych szans remis

Pierwszy punkt w nowej kampanii zdobyli zawodnicy Mrągowii Mrągowo. „Żółto-czarni” zremisowali na wyjeździe z Concordią Elbląg 3:3 (2:2), a gole dla naszej drużyny zdobyli – Konrad Etmański (bramka sambójcza), Mateusz Skonieczka oraz Kajetan Grudnowski.

W Elblągu trener Mariusz Niedziółka nie mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, a szanse od początku spotkania otrzymali m.in. Michał Bejnarowicz oraz Lee Youngsu.

Od początku meczu stroną przeważającą była Mrągowia, swoje sytuacje mieli Piotr Wypniewski, Rafał Kudlak, Mateusz Skonieczka, Wojciech Żęgota i Kajetan Grudnowski, jednak żaden z wymienionych nie potrafił pokonać golkipera gospodarzy. W 14. minucie nieatakowany przed polem karnym był Dominyk Kodz, zawodnik rywali zdecydował się na strzał i pokonał Michał Bejnarowicza. Trzy minuty później swoją okazję miał Skonieczka, jednak strzelił nad poprzeczką. W 20. minucie w pole karne rywali zagrał Mateusz Szenfeld, a niefortunną interwencję zaliczył Konrad Etmański i z bliska skierował futbolówkę do siatki. Mrągowia nadal prowadziła grę i była stroną dominującą na boisku. Kolejną niewykorzystaną sytuację zaliczył Skonieczka, a następnie piłka po strzale Mateusza Barszczewskiego z ponad 30 metrów przeleciała nad poprzeczką. W 42. minucie futbolówka trafiła przypadkowo w polu karnym do Aleksa Łęckiego, ten zwiódł Grudnowskiego, po czym obrońca „żółto-czarnych” popełnił przewinienie i sędzia wskazał na „wapno”, którego pewnym egzekutorem był Radosław Bukacki. Jeszcze przed przerwą mrągowianie doprowadzili do wyrównania, dośrodkowanie z rzutu wolnego Piotra Wypniewskiego na gola zamienił Skonieczka.

Druga część meczu mogła się dobrze rozpocząć dla rywali. Łęcki uciekł Grudnowskiemu, znalazł się w sytuacji sam na sam z Bejnarowiczem, ale golkiper Mrągowii wyczuł jego intencję i skutecznie interweniował. Odpowiedź „żółto-czarnych” mogła być zabójcza, jednak Mahadou Bah, po zagraniu od Wypniewskiego, z bliskiej odległości trafił obok bramki. W 61. minucie dynamicznie w pole karne rywali wpadł Wojciech Żęgota, oddał mocny strzał, ale na posterunku był Mateusz Uzarek. Dziewięć minut później Wypniewski dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, doszedł do niej Skonieczka, jednak strzelił minimalnie obok słupka. Chwilę potem świetnie interweniował Bejnarowicz, a w odpowiedzi po centrostrzale Filipa Kawieckiego piłkę na korner wybił bramkarz rywali. Kolejną świetną akcję „żółto-czarni” przeprowadzili w 80. minucie, jednak ostatecznie futbolówka po strzale Mariusza Rutkowskiego przeleciała nad poprzeczką. Cztery minuty później gospodarze przeprowadzili skuteczną kontrę. Kodz w polu karnym podał do nieobstawionego Ivanei, ten nieczysto trafił w piłkę, a ta mimo wszystko znalazła drogę do bramki. W 88. minucie po raz kolejny dobrą okazję miał Bah, jednak i tym razem nie zdołał pokonać Uzarka. W piątej minucie doliczonego czasu gry Mrągowia miała rzut rożny, do futbolówki w narożniku podszedł Barszczewski, wrzucił ją w pole karne, akcję zamknął Grudnowski i strzałem z głowy doprowadził do remisu. Do końca spotkania została jeszcze minuta. „Żółto-czarni” chcieli, próbowali, wierzyli i dążyli do zwycięstwa, jednak wynik nie uległ już zmianie i obie ekipy podzieliły się punktami.

– Jeżeli ten mecz będziemy traktować w kategorii słodko-gorzki, to na koniec było trochę słodyczy. Bramka, cokolwiek dająca w ostatnich minutach, zawsze cieszy. Jeżeli chodzi o spotkanie, to naprawdę trudny mecz za nami. Spotkały się dwie drużyny, których poziom piłkarski nie jest adekwatny do miejsc zajmowanych w tabeli. Mamy mnóstwo sytuacji w meczu, jednak nasza finalizacja pozostawia wiele do życzenia, musimy popracować nad skutecznością. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, bo po raz kolejny dostajemy bramkę po własnym błędzie i kontrze. Trudno tutaj w jakieś fatum nie wierzyć. Super, że mieliśmy wiarę do końca, że nikt się nie poddał, że chłopaki byli nakręceni, aby walczyć i strzelić gola. Po wyrównującej bramce, mimo że zostało już kilka sekund, to zawodnicy chcieli jak najszybciej przejąć piłkę i jeszcze spróbować strzelić zwycięskiego gola. To dobrze rokuje na przyszłość. Punkt, który przywozimy z Elbląga, należy szanować. Concordia to naprawdę solidny zespół. Patrzmy na następne mecze. Wiem, że punkty nam uciekły, chcieliśmy być w innym miejscu w tabeli, ale my się nie poddajemy – walczymy do końca i w każdym z meczów będziemy grali o pełną pulę – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 33. Michał Bejnarowicz – 63. Mateusz Szenfeld (62, 2. Filip Kawiecki), 10. Mateusz Barszczewski, 44. Lee Youngsu, 20. Kajetan Grudnowski, 22. Wojciech Żęgota – 77. Mateusz Skonieczka ŻK, 6. Mariusz Rutkowski (88, 18. Damian Sobiech), 8. Rafał Kudlak ŻK (62, 12. Konrad Maluchnik), 11. Piotr Wypniewski ŻK (75, 16. Mikołaj Cybul) – 9. Mahamadou Bah.

fot. Ryszard Biel

Mrągowia zawodzi po raz trzeci

Mrągowia Mrągowo poniosła trzecią porażkę z rzędu, tym razem w Pieckach „żółto-czarni” ulegli Granicy Kętrzyn 2:3 (0:1). Do bramki rywali trafili Dawid Moszczyński i Łukasz Kuśnierz.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo źle dla „żółto-czarnych”, bowiem już w 5. minucie stracili gola. Piłkę Mariuszowi Rutkowskiemu zabrał Seweryn Strzelec, jego dośrodkowanie minęło pole karne, do futbolówki doszedł jednak Damian Oracz, wrzucił w „szesnastkę”, a Patryk Galiniewski uprzedził obrońców i pokonał Adriana Orła. Od tego momentu wyraźną przewagę osiągnęła Mrągowia, jednak bramka strzeżona przez Mateusza Paplińskiego była jak zaczarowana. Nad poprzeczką z dalszej odległości uderzył Mateusz Skonieczka. Następnie dynamicznie w pole karne rywali wpadł Wojciech Żęgota, jednak piłka po jego strzale trafiła w słupek, a dobitka Piotra Wypniewskiego była niecelna. W 31. minucie dobrą interwencją po strzale Skonieczki popisał się Papliński. Za chwilę ten sam zawodnik uderzył minimalnie obok słupka. W 41. minucie Łukasz Kuśnierz wrzucił futbolówkę w pole karne, doszedł do niej Mahamadou Bah, ale strzelił z głowy tuż obok bramki.

W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się i to Mrągowia nadal prowadziła grę, stwarzała sytuacje i lepiej operowała piłką. Kętrzynianie z kolei skupili się na graniu długich piłek do napastników. W 48. minucie dobrą interwencją po strzale z rzutu wolnego Kuśnierza popisał się Papliński. Chwilę później był już remis, a najlepiej w podbramkowym zamieszaniu odnalazł się Dawid Moszczyński i posłał piłkę do siatki. W 53. minucie Papliński jakimś cudem uratował swój zespół przed stratą kolejnego gola po strzale z głowy Moszczyńskiego. Cztery minuty później „żółto-czarni” przeprowadzili zespołową akcję, Mateusz Szenfeld zagrał z prawej strony do będącego w polu karnym Kuśnierza, który zachował spokój i pięknym strzałem zdobył gola. Mrągowia nadal przeważała, stwarzała sytuację, ale była nieskuteczna. W 80. minucie Konrad Maluchnik w dobrej sytuacji nie był w stanie pokonać Paplińskiego. Kiedy wydawało się, że mrągowianie dowiozą wynik do końca spotkania, w 90. minucie stały się rzeczy niemożliwe. Jakub Mosakowski zagrał piłkę z linii obrony do Seweryna Strzelca, nikt z mrągowskich zawodników nie zdołał jej przeciąć, a napastnik rywali doprowadził do wyrównania. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego Orzeł zamiast wybić futbolówkę, zwlekał z jej zagraniem, po czym podał do atakowanego Rafała Kudlaka, goście przejęli piłkę i Marcin Swacha-Sock, przy pomocy Mateusza Barszczewskiego, strzelił zwycięskiego gola dla rywali.

– Zamiast prowadzić różnicą trzech-czterech goli, bo sytuacje ku temu były, to po raz kolejny w tym sezonie rozdajemy prezenty. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wszyscy odpychają winę od siebie, szukają jej u innych, a nie dostrzegają własnych błędów i to jest zatrważające. Ciężko mi się jest pogodzić z taką sytuacją. Skandaliczna końcówka meczu, skandaliczne zachowania w fazie bronienia, po raz kolejny jesteśmy bez punktów. Dziwi brak reakcji sędziego na brutalne wejścia, rozliczne faule, do tego nie dostajemy ewidentnego rzutu karnego za zagranie piłki ręką przez rywala – mówił po meczu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 26. Adrian Orzeł – 63. Mateusz Szenfeld, 14. Dawid Moszczyński ŻK, 10. Mateusz Barszczewski, 20. Kajetan Grudnowski, 22. Wojciech Żęgota – 77. Mateusz Skonieczka, 6. Mariusz Rutkowski, 11. Piotr Wypniewski (90, 2. Filip Kawiecki), 70. Łukasz Kuśnierz (63, 12. Konrad Maluchnik) – 9. Mahamadou Bah (72, 8. Rafał Kudlak).

W Pieckach zagramy z Granicą

W meczu 3. kolejki IV ligi Mrągowia Mrągowo zagra w Pieckach z Granicą Kętrzyn. Sobotnie (24 sierpnia) spotkanie rozpocznie się o godzinie 11:00.

Granica, podobnie jak „żółto-czarni” nie może zaliczyć początku rozgrywek do udanych, bowiem poniosła dwie porażki – z Mazurem Ełk oraz Startem Nidzica. Przed sezonem w klubie doszło do zmiany na stanowisku trenera – Adama Fedoruka zastąpił Paweł Miłoszewski. Kętrzynianie dokonali także znaczących wzmocnień składu, do drużyny dołączyli m.in. Jakub Mosakowski (Sparta Brodnica), Patryk Galiniewski i Rafał Raiński (Vęgoria Węgorzewo) czy Adrian Włodarczyk (Victoria Bartoszyce).

Przypominamy również, że w związku z warunkowym dopuszczeniem obiektu do rozgrywek i brakiem sektora gości, organizacja meczów będzie odbywała się na następujących warunkach:
1. brama wejściowa stadionu zostanie otwarta na 45 minut przed rozpoczęciem spotkania,
2. wejście na stadion będzie odbywać się tylko i wyłącznie bramką przy bramie wjazdowej,
3. na obiekt nie wejdą zorganizowane grupy kibiców gości,
4. na każdy mecz będzie dostępnych 100 biletów – w cenach: 10 zł – dorośli, 5 zł – młodzież i dzieci,
5. na obiekcie będą mogły przebywać tylko osoby posiadające bilety.

fot. Granica Kętrzyn

Mrągowia rozdała prezenty Stomilowi

Nadal bez punktów w IV lidze pozostają piłkarze Mrągowii Mrągowo. Tym razem „żółto-czarni” ulegli na wyjeździe rezerwom Stomilu Olsztyn 2:4 (1:1).

Spotkanie rozpoczęło się w najlepszy z możliwych sposobów, bowiem już w 2. minucie Mrągowia objęła prowadzenie. Wojciech Żęgota odebrał piłkę Maciejowi Kurpielowi, zagrał z Mateuszem Skonieczką, a następnie napastnik „żółto-czarnych” z kilku metrów skierował futbolówkę do bramki. Cztery minuty później po dośrodkowaniu z prawej strony Kaiseia Hiokiego nad bramką z głowy uderzył Mateusz Pajdak. W 10. minucie po szybkim ataku „żółto-czarnych” w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali znalazł się Skonieczka, jednak futbolówka mu odskoczyła i Krzysztof Trzmiel zdołał dobrze interweniować. Goście odpowiedzieli dziewiętnaście minut później, kiedy to w dobrej sytuacji znalazł się Maciej Cichocki, ale w ostatniej chwili jego strzał został zablokowany przez Kajetana Grudnowskiego. W 38. minucie Trzmiel dobrze interweniował po centrostrzale Yūjiego Takady. Minutę przed końcem pierwszej połowy najlepiej w zamieszaniu w „szesnastce” mrągowian odnalazł się Cichocki, ograł Piotra Wypniewskiego i strzałem z bliskiej odległości pokonał Adriana Orła.

Na początku drugiej połowy „żółto-czarni” mieli trzy świetne sytuacje do strzelenia gola. Najpierw Kacper Skok strzelił z głowy obok słupka, następnie piłka po uderzeniu Skonieczki przeleciała obok bramki, a na koniec futbolówka po strzale Łukasza Kuśnierza trafiła w boczną siatkę. W 70. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Pajdak, po jego uderzeniu piłka doznała rotacji, wyślizgnęła się z rąk Orła i wpadła do bramki. Mrągowia odpowiedziała sześć minut później, kiedy to Trzmiela pięknym strzałem z rzutu wolnego pokonał Kuśnierz. W 78. minucie faul w polu karnym popełnił Orzeł i sędzia wskazał na „wapno”, którego pewnym egzekutorem był Maciej Kotarba. Ten sam zawodnik miał okazję do podwyższenia wyniku dwie minuty później, jednak tym razem jego strzał z „jedenastu” metrów obronił golkiper Mrągowii, a dobitka Hiokiego była niecelna. „Żółto-czarni” mogli doprowadzić do wyrównania, kiedy to w sytuacji sam na sam z Trzmielem znalazł się Mikołaj Cybul, jednak przegrał pojedynek z golkiperem rywali. Wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Aleksander Baniewski, wykorzystując błąd mrągowskiej defensywy.

– W dużej mierze przegrywamy przez własne błędy w defensywie. Do tego zawiodła skuteczność, bo swoje sytuacje mieliśmy. Jak się okazało niewykorzystane sytuacje się mszczą, bo znalazło to odzwierciedlenie w wyniku. Stomil, wzmocniony zawodnikami z pierwszej drużyny, postawił twarde warunki. Byli w tym meczu solidni, mimo że nie pokazali wielkiej piłki. To wystarczyło na nas w zupełności. Popełniamy proste błędy, rozdajemy rywalom prezenty. W IV lidze to nie przystoi. Jeżeli nie poprawimy swojej gry, to będzie nam trudno o punkty – mówił po meczu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 26. Adrian Orzeł ŻK – 7. Yūji Takada (60, 63. Mateusz Szenfeld ŻK), 14. Dawid Moszczyński (86, 12. Konrad Maluchnik), 10. Mateusz Barszczewski, 20. Kajetan Grudnowski, 22. Wojciech Żęgota – 70. Łukasz Kuśnierz, 11. Piotr Wypniewski (68, 8. Rafał Kudlak ŻK), 6. Mariusz Rutkowski, 80. Kacper Skok (68, 16. Mikołaj Cybul) – 77. Mateusz Skonieczka.

W niedzielę Mrągowia zagra w Olsztynie

W ramach 2. kolejki IV ligi Mrągowia Mrągowo zagra na wyjeździe z rezerwami Stomilu Olsztyn. Spotkanie odbędzie się w niedzielę (18 sierpnia) o godzinie 16:00 na boisku Szkoły Podstawowej nr 18 (Dajtki) w Olsztynie.

Oba zespoły sezon rozpoczęły od porażki – mrągowianie w Nidzicy, a olsztynianie w Gołdapi 1:5. Podopieczni Piotra Gurzędy, w niedzielnym spotkaniu zagrają z pewnością w zupełnie innym składzie, bowiem będą mogły liczyć na wsparcie z pierwszej drużyny. Zagrać przeciwko „żółto-czarnym” może do niedawna podstawowy zawodnik naszego klubu Eryk Kosek.

Nieudana inauguracja sezonu

Nieudanie rozgrywki IV ligi w kampanii 2024/2025 zainaugurowali piłkarze Mrągowii Mrągowo. „Żółto-czarni” przegrali na wyjeździe z beniaminkiem Startem Nidzica 0:1 (0:0).

W 3. minucie dobrą akcję prawą stroną przeprowadził Kacper Skok, po czym zagrał w pole karne, jednak Mateusz Skonieczka nie zdołał dojść do piłki. Sześć minut później w polu karnym rywali faulowany był Wojciech Żęgota i sędzia wskazał na „wapno”. Do piłki ustawionej na „jedenastym” metrze podszedł Mariusz Rutkowski, jednak strzelił źle i Mateusz Leśniewski obronił jego strzał. W 11. minucie futbolówka po uderzeniu z 20 metrów przez Rutkowskiego przeleciała obok słupka. Gospodarze głównie skupili się na bronieniu dostępu do własnej bramki oraz graniu długich piłek, z którymi nie do końca dobrze radzili sobie mrągowscy defensorzy, do napastnika i skrzydłowych. W 27. minucie Szymon Masiak wrzucił piłkę w pole karne, doszedł do niej Sebastian Halicki, po czym strzelił z głowy nad poprzeczką. Cztery minuty przed końcem Leśniewski dobrze sobie poradził ze strzałem z ponad 20 metrów Żęgoty.

Drugą odsłonę dobrze mogli rozpocząć zawodnicy Startu, bowiem po zamieszaniu w „szesnastce” mrągowian, do futbolówki doszedł Masiak, ale dobrze po jego strzale interweniował Adrian Orzeł. W odpowiedzi z 16 metrów uderzył Łukasz Kuśnierz, jednak nad poprzeczką. W 71. minucie do wybitej z własnego pola karnego piłki doszedł Masiak, miał przed sobą tylko golkipera „żółto-czarnych”, jednak ten nie dał się zaskoczyć. Siedem minut później futbolówka uderzona z około 30 metrów przez Mateusza Zielińskiego, kilkukrotnie kozłowała przed Orłem i wpadła do siatki. W 87. minucie Masiak po raz kolejny poradził sobie z mrągowską defensywą, oddał mocny strzał, ale Orzeł zdołał wybić piłkę na korner. W ostatniej akcji meczu Mateusz Szenfeld zagrał do Mahamadou Baha, lecz futbolówka po jego uderzeniu trafiła w boczną siatkę.

– Inauguracja tradycyjnie nieudana. Dobrze weszliśmy w mecz, ale było chyba za łatwo… Mamy rzut karny, niestety niewykorzystany. Później zamiast grać to samo, to że tak brzydko się wyrażę, szukamy kwadratowych jaj. Zamiast tworzyć przewagi, realizować to, co sobie przed spotkaniem założyliśmy, to my tego nie robimy. Za to mam duże pretensje do zawodników. Niestety jak nie będzie jedności na boisku i w drużynie, to nasze wyniki będą takie, a nie inne. Musimy wziąć się w garść, zjednoczyć. Teraz mamy nowy sezon, to co było, jest już za nami. Mamy nową kampanię, nowe wyzwania, nikt nam punktów za zasługi nie będzie przyznawał – mówi po meczu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 26. Adrian Orzeł – 80. Kacper Skok (83, 2. Filip Kawiecki), 14. Dawid Moszczyński, 10. Mateusz Barszczewski, 20. Kajetan Grudnowski, 22. Wojciech Żęgota ŻK (62, 63. Mateusz Szenfeld) – 7. Yūji Takada (46, 9. Mahamadou Bah), 11. Piotr Wypniewski (62, 8. Rafał Kudlak), 6. Mariusz Rutkowski, 70. Łukasz Kuśnierz – 77. Mateusz Skonieczka (83, 12. Konrad Maluchnik).