Autor: Misiek

Przełamanie po przerwie

Piłkarze Mrągowii Mrągowo wreszcie wrócili na zwycięską ścieżkę. „Żółto-czarni” wygrali na własnym boisku z rezerwami Stomilu Olsztyn 3:0 (0:0). Na listę strzelców wpisali się Mahamadou Bah, Dariusz Gołębiowski oraz Szymon Dowgiałło, który zdobył samobójczego gola.


Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie działo się niewiele. Mrągowia prowadziła grę, jednak nie mogło przebić się przez zasieki olsztynian. Godne odnotowania się dwie akcje w tej części gry. W 16. minucie Mahamadou Bah zagrał do Eryka Koska, ten oddał mocny strzał, jednak piłka trafiła w słupek. Jedenaście minut później zza pola karnego uderzał Piotr Wypniewski, mocno uderzona przez niego futbolówka poleciała w środek bramki i Jacek Troshupa nie miał problemów z jej obroną.


Trener Mariusz Niedziółka zdecydował w przerwie o wpuszczeniu na boisko Mateusza Barszczewskiego i Kamila Skrzęty, którzy wyraźnie ożywili poczynania mrągowian. W 51. minucie „żółto-czarni” przeprowadzili dynamiczną akcję, ale Bah nie potrafił jej skutecznie zakończyć. Pięć minut później Eryk Kosek zagrał piłkę z prawej strony boiska wzdłuż „szesnastki”, doszedł do niej Bah, jednak fantastyczną interwencją popisał się Troshupa, który z bliskiej odległości obronił strzał napastnika Mrągowii i uratował swój zespół przed stratą gola. Chwilę później uderzał Mateusz Barszczewski, ale znowu pewnie bronił golkiper rywali. W 61. minucie Piotr Błędowski zagrał na lewo do Wojciecha Żęgoty, ten dośrodkował futbolówkę w pole karne, Troshupa nie złapał piłki, dopadł do niej Bah i skierował do siatki. Osiem minut później kolejną sytuację miał groźny w tym spotkaniu Bah. Tym razem futbolówka po jego uderzeniu trafiła w boczną siatkę. Chwilę potem z piłką popędził Krzysztof Łokietek, dograł do Barszczewskiego, który wpadł w „szesnastkę” i wyłożył ją Dariuszowi Gołębiowskiemu, a ten nie miał najmniejszych problemów z wpakowaniem jej do bramki. W 74. minucie padła trzecia bramka dla mrągowian i jak się później okazało ostatnia w tym spotkaniu. Barszczewski dośrodkował futbolówkę z kornera, ta trafiła w polu karnym w Szymona Dowgiałłę i wpadła do siatki.


Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 14. Eryk Kosek, 18. Wiktor Abramczyk, 5. Łukasz Michałowski (88, 4. Cezary Trzebiński), 22. Wojciech Żęgota (81, 15. Szymon Nakielski) – 7. Dariusz Gołębiowski (78, 6. Damian Glinka), 66. Rafał Kudlak (46, 8. Kamil Skrzęta), 31. Piotr Błędowski, 11. Piotr Wypniewski ŻK (70, 44. Krzysztof Łokietek ŻK), 77. Wiktor Bojarowski (46, 10. Mateusz Barszczewski) – 9. Mahamadou Bah.

Podziękowania!

W imieniu własnym i Zarządu Klubu MKS Mrągowia bardzo dziękuję Urzędowi Miasta Mrągowo za zakup nowych bramek oraz za wykonanie prac przy wymianie bramek i wyznaczeniu nowych wymiarów boiska: pracownikowi gospodarczemu Robertowi Sucheckiemu, wiceprezesowi Romanowi Kowalskiemu, sekretarzowi Przemysławowi Witkowskiemu, Wiesławowi Rówczyńskiemu oraz firmie Budextan.


Dziękuję również wiceprezesowi Krzysztofowi Skwirze, Dariuszowi Stankiewiczowi oraz Mirosławowi Startkowi za uruchomienie internetowej transmisji meczów na żywo.


Prezes Klubu MKS Mrągowia
Jan Łuński

Czas na rehabilitację

fot. Paweł Piekutowski / stomilolsztyn.com

Po dwóch porażkach z rzędu przed piłkarzami Mrągowii Mrągowo kolejny trudny mecz. Tym razem do Mrągowa zawitają nieobliczalne rezerwy Stomilu Olsztyn. Spotkanie odbędzie się w sobotę (10 października) o godzinie 13:00.


Podopieczni Pawła Głowackiego zdobyli do tej pory dziesięć punktów. Najskuteczniejszym strzelcem drużyny jest Hubert Szramka, który bramkarzy rywali pokonywał sześciokrotnie. Dzięki dobrej postawie w IV lidze trzech zawodników dostało szansę gry w I lidze, są to wspomniany wcześniej Szramka, Jakub Brdak oraz Maciej Serbintowicz. Niestety kibice nie ujrzą w Mrągowie byłego zawodnika „żółto-czarnych” Macieja Kotarby, musi on pauzować z powodu żółtych kartek.


Spotkanie poprowadzi Łukasz Dobrzyński z Morąga, na liniach pomagać mu będą Jakub Narojczyk oraz Katarzyna Kaczmarczyk.


Wszystkich kibiców, którzy będą uczestniczyć w meczu, prosimy o przestrzeganie podwyższonych standardów bezpieczeństwa związanych z pandemią COVID-19.


LINK DO TRANSMISJI MECZU

Niedziółka: Nie odnieśliśmy porażki z przypadkową drużyną

Po meczu z rezerwami Olimpii Elbląg rozmawialiśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Druga porażka z rzędu stała się faktem, dawno nie byliśmy w takiej sytuacji.


Ta sytuacja boli. Nie odnieśliśmy jednak porażki z przypadkową drużyną. Młodzież Olimpii falą wchodzi do pierwszego zespołu. Gra w pierwszej drużynie i trenuje z nią. To widać tę jakość na boisku. Oczywiście nie było tak, że nie mogliśmy dzisiaj wygrać, bo mieliśmy swoje szanse. Po prostu popełniliśmy więcej błędów od przeciwnika. Mimo, że w tym meczu gra wyglądała lepiej niż przed tygodniem, to za łatwo tracone bramki spowodowały, że przegrywamy kolejny mecz.


Za tydzień spotkanie ze Stomilem, ostatnio rozbitym, zapowiada się łatwa przeprawa?


Zdecydowanie nie. Każdy mecz ma swoją historię. Ja zawsze przestrzegam drużynę przed jakimkolwiek lekceważeniem przeciwnika. Nie wiemy w jakim składzie Stomil przyjedzie, jak to będzie wyglądało. Musimy być w tym spotkaniu bardzo czujni i skoncentrowani. Musimy ten mecz wybiegać, wywalczyć i zaprezentować się na dobrym poziomie piłkarsko. Inaczej będzie ciężko o trzy punkty.


Kibice mocno dopytują o sytuację zdrowotną Krzysztofa Łokietka.


Krzysiek już wrócił do treningu. Na razie trenował na pół gwizdka. Mam jednak nadzieję, że w tym tygodniu dojdzie do siebie i znajdzie się kadrze meczowej na Stomil.

Mrągowia przegrała w Elblągu

Piłkarze Mrągowii Mrągowo doznali drugiej porażki z rzędu w IV lidze. Tym razem okazali się gorsi od rezerw Olimpii Elbląg, ulegając na wyjeździe 2:4 (1:1). Gole dla „żółto-czarnych” zdobywali Dariusz Gołębiowski i Piotr Wypniewski.


W zespole z Elbląga wystąpiło aż dziewięciu zawodników, którzy dzień wcześniej byli w kadrze drugoligowej Olimpii na mecz z Hutnikiem Kraków.


Spotkanie źle rozpoczęło się dla mrągowian. W 4. minucie nieporozumienie Eryka Koska z Wiktorem Abramczykiem wykorzystał Marcin Bawolik, który przejął piłkę, popędził z nią w kierunku bramki, po czym zagrał do Jakuba Braneckiego, a ten w sytuacji sam na sam z Adrianem Orłem nie miał problemów ze zdobyciem gola. Odpowiedź „żółto-czarnych” mogła przyjść sześć minut później. Po szybko rozegranym rzucie rożnym przez Mateusza Barszczewskiego, Piotr Wypniewski dośrodkował futbolówkę w pole karne, ta trafiła do Koska, którego mocny strzał w ostatniej chwili na poprzeczkę sparował Paweł Rutkowski. W 15. minucie Dariusz Gołębiowski dośrodkował piłkę z prawej strony boiska, jednak Mahamadou Bah mając przed sobą pustą bramkę źle uderzył ją głową i ta poleciała w pole gry. W dalszej fazie tej części gry swojej szansy próbował Barszczewski, jednak uderzona przez niego futbolówka z dalszej odległości przeleciała obok słupka. W 36. minucie Wojciech Żęgota dośrodkował w „szesnastkę” z lewej strony boiska, futbolówkę głową przedłużył Barszczewski, akcję zamknął Gołębiewski, który uderzył z pierwszej piłki i doprowadził do wyrównania. Tuż przed przerwą świetną interwencją po strzale z głowy Braneckiego popisał się Orzeł.


W 53. minucie Piotr Błędowski uderzył zza „szesnastki”, Dawid Kapłon odbił piłkę przed siebie, doszedł do niej Abramczyk, jednak się poślizgnął i goście zażegnali niebezpieczeństwo. Cztery minuty później gospodarze zdobyli drugiego gola. Oskar Bohm dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego w pole karne, ta ostatecznie trafiła do Pawła Kazimierowskiego, który nieczysto trafił w piłkę, przez co ta znalazła się pod nogami Braneckiego, a napastnik elblążan nie miał problemów z pokonaniem z bliskiej odległości Orła. W 65. minucie było 2:2. Barszczewski dośrodkował piłkę z kornera, Kamil Skrzęta zgrał ją głową do Wypniewskiego, a ten z bliskiej odległości skierował futbolówkę w bramce. Cztery minuty później Mrągowia przeprowadziła szybką kontrę. Błędowski zagrał do Barszczewskiego, który przebiegł z piłką ponad 60 metrów, po czym jego uderzenie dobrze na róg wybił Kapłon. W odpowiedzi Sebastian Milanowski uderzył tuż obok słupka. W 76. minucie Milanowski podał do Bawolika, ten przy biernej postawie mrągowskich graczy, przebiegł z futbolówką kilka metrów i strzałem tuż obok słupka pokonał Orła. Trener Mariusz Niedziółka dokonał korekt w ustawieniu drużyny, jednak nie przyniosły one pożądanych efektów, a co gorsze w ostatniej akcji meczu Mrągowia straciła czwartego gola. Karol Styś kopnął piłkę do góry w polu karnym „żółto-czarnych”, Kacper Filipczyk uprzedził Szymona Nakielskiego, oddał strzał głową, który zdołał obronić Orzeł, jednak przy dobitce był już bezradny.


Mrągowia to najtrudniejszy rywal, z jakim graliśmy do tej pory. Mieliśmy wsparcie z pierwszej drużyny, ale nawet oni mieli problemy w dzisiejszym meczu. Mecz na wysokim poziomie, myślę, że to się fajnie oglądało – stwierdził po meczu na łamach portalu portEl.pl trener Olimpii Karol Przybyła.


Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 14. Eryk Kosek, 18. Wiktor Abramczyk, 5. Łukasz Michałowski, 22. Wojciech Żęgota (86, 15. Szymon Nakielski) – 7. Dariusz Gołębiowski (69, 77. Wiktor Bojarowski), 8. Kamil Skrzęta (86, 6. Damian Glinka), 31. Piotr Błędowski, 11. Piotr Wypniewski (76, 66. Rafał Kudlak), 10. Mateusz Barszczewski – 9. Mahamadou Bah.

Nie taka niedoświadczona Olimpia, jak ją malują

Olimpia II Elbląg, fot. portEl.pl

Tym razem w niedzielę (4 października) o godzinie 15:00 w Elblągu odbędzie się kolejny mecz Mrągowii Mrągowo w IV lidze. Rywalem „żółto-czarnych” będzie druga drużyna drugoligowej Olimpii.


Podopieczni Karola Przybyły do tej pory zdobyli 20 punktów, co w zupełności nie dziwi, bowiem trzon drużyny stanowią zawodnicy, którzy regularnie trenują i znajdują się w osiemnastce meczowej pierwszej drużyny elbląskiego klubu. Najskuteczniejszym strzelcem Olimpii jest Oskar Korydkiewicz, który do tej pory bramkarzy rywali pokonywał pięciokrotnie. W poprzedniej kolejce elblążanie wygrali na wyjeździe z Olimpią Olsztynek 6:3, a do bramki rywali trafiali wspomniany wcześniej Kordykiewicz, Jakub Branecki (trzykrotnie), Oskar Kottlenga oraz Damian Poliński.


Spotkanie poprowadzi Piotr Sielski z Olsztyna, na liniach pomagać mu będą Jakub Moszczyński i Robert Wyczałkowski.

Lanie w Giżycku

Piłkarze Mrągowii Mrągowo ponieśli zdecydowaną porażkę w wyjazdowym spotkaniu z Mamrami Giżycko 3:6 (2:4). Gole dla „żółto-czarnych” zdobywali Mahamadou Bah, Rafał Darda (samobój) oraz Łukasz Michałowski (z karnego).


Spotkanie idealnie rozpoczęło się dla mrągowian. W 8. minucie po składnej akcji Piotr Wypniewski zagrał na wolne pole do Mahamadou Baha, ten wyprzedził rywali i strzelił nie do obrony w dalszy róg bramki. W odpowiedzi zza pola karnego strzelał Paweł Drażba, jednak Adrian Orzeł pewnie obronił. W 14. minucie indywidualną akcję przeprowadził Mateusz Barszczewski, wpadł w „szesnastkę”, po czym trafił wprost Karola Murawskiego. Trzy minuty później futbolówka uderzona ponad 20 metrów przez Mariusz Rutkowskiego wpadła w okienko bramki Mrągowii. W 20. minucie nieatakowany przez nikogo Michał Świderski przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, oddał strzał z dalszej odległości, a futbolówka wpadła do siatki. Odpowiedź Mrągowii przyszła pięć minut później. Wojciech Żęgota zagrał futbolówkę z lewej strony boiska w pole karne, ta odbiła się od Rafała Dardy i wpadła do bramki strzeżonej przez Murawskiego. Mamry na prowadzenie wyszły kilka sekund później, kiedy to Filip Rusiak strzałem zza „szesnastki” pokonał Orła. W 28. minucie było już 4:2 dla gospodarzy. Tym razem Krystian Sadocha otrzymał prostopadle zagranie od Pawła Adamca, wbiegł pomiędzy obronę Mrągowii i w sytuacji sam na sam umieścił piłkę w siatce.


Sześć minut po przerwie Sadocha podał prostopadle do Rusiaka, a ten w świetnej sytuacji uderzył nad poprzeczką. W 62. minucie Świderski dośrodkował z rzutu rożnego w pole karne, akcję zamknął Rusiak i strzałem głową umieścił futbolówkę w siatce. Chwilę potem Orzeł w znakomity stylu obronił strzał z bliskiej odległości Radosława Gulbierza. W 72. minucie w polu karnym przeciwników przez Błażeja Drężka faulowany był Kamil Skrzęta i sędzia wskazał na wapno. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Łukasz Michałowski. Gospodarze rozpoczęli od środka, piłka trafiła na prawą stronę do Świderskiego, ten ograł Żęgotę, dośrodkował w pole karne, gdzie niepilnowany Mateusz Skonieczka strzałem głową ustalił wynik na 6:3 dla Mamr.


Mrągowia: 25. Adrian Orzeł – 6. Damian Glinka (67, 14. Eryk Kosek), 18. Wiktor Abramczyk, 5. Łukasz Michałowski, 22. Wojciech Żęgota – 7. Dariusz Gołębiowski (67, 77. Wiktor Bojarowski), 8. Kamil Skrzęta (76, 4. Cezary Trzebiński), 31. Piotr Błędowski (67, 66. Rafał Kudlak), 11. Piotr Wypniewski, 10. Mateusz Barszczewski (86, 15. Szymon Nakielski) – 9. Mahamadou Bah.


Dziękujemy kibicom za liczne przybycie do Giżycka! Zrobimy wszystko, aby w kolejnym meczu zaprezentować się z lepszej strony i Was nie zawieść!


Autorem zdjęć jest Bogusław Zawadzki – zgizycka.pl


Trudna wyprawa nad Niegocin

fot. mamrygizycko.pl

Główny faworyt do awansu do III ligi – Mamry Giżycko – będzie rywalem Mrągowii Mrągowo w spotkaniu 11. kolejki IV ligi. Mecz zostanie rozegrany na boisku rywala 26 września (sobota) o godzinie 16:00. Giżycczanie okazywali się lepsi od „żółto-czarnych” w trzech ostatnich spotkaniach o punkty, w tym sezonie nie przegrali na własnym boisku i to oni są zdecydowanym faworytem tego spotkania.


Podopieczni Przemysława Łapińskiego zgromadzili do tej pory szesnaście punktów, mając jednak jedno spotkanie rozegrane mniej od przeciwników. Najskuteczniejszym strzelcem drużyny jest Filip Rusiak, który bramkarzy rywali pokonywał do tej pory sześciokrotnie. Piłkarzem Mamr jest były zawodnik Mrągowii – Mateusz Skonieczka, do tej pory zdobywca czterech bramek.


Spotkanie poprowadzi Marek Kamiński z Ełku, na liniach pomagać mu będą Michał Makarski i Kacper Kościuk.

Niedziółka: Szacunek dla chłopaków

Po meczu z Mazurem Ełk rozmawialiśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Prawdziwą drużynę poznaje się po tym nie jak zaczyna, a jak kończy.


Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Że miejsce w tabeli i punkty zdobyte przez Mazur nie do końca odzwierciedla ich umiejętności i poziom. To się potwierdziło na boisku. Fakt, że w pierwszej połowie im pomagaliśmy. Graliśmy bardzo chaotycznie, niedokładnie. Weszliśmy w drugą połowę z postanowieniem, że będzie lepiej, a tu się okazało, że popełniliśmy koszmarne błędy. I po chwili przegraliśmy 0:2. I tutaj szacunek dla chłopaków, bo jaki by to nie był mecz, jaki by to nie był przeciwnik, to z 0:2 wyprowadzić na 3:2, to jest już naprawdę wielkie uznanie dla drużyny. Najważniejsze było to, że zaczęliśmy grać w piłkę, stwarzać sytuacje. Wiktor Abramczyk podłączył się do akcji, dał impuls drużynie, pokazał, że można. Bramka Mahamadou miała kolosalne znaczenie. Uwierzyliśmy po niej, że możemy w tym meczu zdobyć punkty i poszliśmy za ciosem. Wiadomo, że chcielibyśmy wygrać okazale, ale w tej lidze nikt nikomu nie odpuszcza, każdy walczy zawsze o pełną pulę. To zwycięstwo smakuje wyjątkowo, bo jest wywalczone po walce i zaangażowaniu w samej końcówce.


Na tym etapie sezonu nasza pozycja w ligowej tabeli nie może być przypadkowa.


Oczywiście. Trzymamy przyzwoity poziom, bez jakiś niesamowitych wpadek, pomijając mecz z 1. kolejki. Uważam, że tę drużynę stać na jeszcze dużo lepszą grę. Cały czas dążymy do poprawy jakości. Już w najbliższej kolejce z Mamrami Giżycko, których uważam za głównych faworytów rozgrywek, nastąpi nasza mocna weryfikacja. Musimy mocno przepracować tydzień i dobrze przygotować się do tego spotkania.