Trwa czarna seria Mrągowii Mrągowo. Tym razem „żółto-czarni” przegrali w wyjazdowym spotkaniu z rezerwami Olimpii Elbląg 1:2 (0:2). Honorowego gola strzelił Rafał Kudlak.
Spotkanie rozpoczęło się źle dla Mrągowii. Już w 7. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Igor Wilczka piłka zmierzała bezpośrednio w stronę bramki. Adrian Orzeł zdołał ją musnąć, zbijając na poprzeczkę, od której futbolówka odbiła się i wróciła w pole gry. Obrońcy zachowali się biernie, nie reagując na rozwój sytuacji, co skrzętnie wykorzystał Dominik Pawłowski, który umieścił futbolówkę w siatce. Mrągowia próbowała odpowiedzieć, ale strzały Seweryna Strzelca oraz Macieja Narlocha były niecelne. Z kolei Tymon Wojciechowski dwukrotnie zatrzymał groźne próby Łukasza Kuśnierza. Tuż przed przerwą gospodarze zadali drugi cios. Aleks Kryński podał do niepilnowanego Pawłowskiego, który mocnym strzałem pod porzeczkę podwyższył prowadzenie gospodarzy.
Od początku drugiej połowy Mrągowia prowadziła grę, dłużej utrzymywała się przy piłce i konstruowała kolejne akcje. Zespół starał się rozgrywać cierpliwie i szukać sposobu na sforsowanie defensywy przeciwnika. Rywale jednak grali bardzo uważnie w obronie, skutecznie blokując strzały i przerywając ataki. W 62. minucie Rafał Kudlak strzelił bramkę stadiony świata. Zawodnik zdecydował się na odważne uderzenie z ponad 30 metrów i trafił idealnie w okienko bramki, nie dając golkiperowi żadnych szans na skuteczną interwencję. Goście próbowali odpowiedzieć trzy minuty później, kiedy to Kryński w sytuacji sam na sam został powstrzymany przez Orła. W 68. minucie po raz kolejny próbował Kuśnierz, ale i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki. Pięć minut przed końcem spotkania najlepszą okazję na wyrównanie miał Mikołaj Cybul, jednak w ostatniej chwili obrońca Olimpii zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem sędziego Kuśnierz oddał kolejny strzał, lecz i tym razem został zablokowany.
Mimo ambitnej postawy w drugiej połowie Mrągowia nie zdołała odrobić strat i poniosła kolejną ligową porażkę.
– Spotkanie rozpoczęło się dla nas bardzo niekorzystnie, bo już w pierwszych minutach straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. Takie sytuacje nie powinny się zdarzać, a jednak po raz kolejny kosztowały nas bardzo dużo. Do przerwy przegrywaliśmy dwoma golami i choć w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, prowadziliśmy grę i szukaliśmy swoich szans, to nie udało się doprowadzić do remisu. W szatni jest sporo złości, bo wiemy, że stać nas na dużo lepsze wyniki. Musimy się podnieść i w kolejnym meczu pokazać, że potrafimy przełamać tę złą passę – podsumował mecz Mateusz Barszczewski.
Mrągowia: 26. Adrian Orzeł – 94. Adrian Korzeniewski (30, 8. Rafał Kudlak), 10. Mateusz Barszczewski, 9. Maciej Narloch, 14. Eryk Kosek (86, 18. Paweł Zapert), 22. Wojciech Żęgota (79, 2. Filip Kawiecki) – 7. Mateusz Szenfeld (79, 44. Mikołaj Cybul), 11. Piotr Wypniewski (89, 12. Filip Nilipiński), 6. Piotr Kopyść (46, 80. Krystian Stendel), 70. Łukasz Kuśnierz – 77. Seweryn Strzelec (79, 20. Miłosz Oskierko).











