Tag: IV liga

Słabo grali, dlatego przegrali

Mrągowia Mrągowo przegrała w meczu 29. kolejki SuperScore IV ligi z Concordią Elbląg 0:4 (0:2).

Od początku spotkania przewagę na boisku mieli goście, jednak przez długi czas niewiele z niej wynikało, ponieważ nie stwarzali większego zagrożenia pod bramką Michała Bejnarowicza. W 32. minucie akcję prawą stroną przeprowadził Aleks Łęcki, który dośrodkował piłkę w pole karne. Do futbolówki doszedł João Criciúma, ale jego strzał głową zatrzymał się na bocznej siatce. Trzy minuty później Serhij Masztalir dograł do João Criciúmy, a ten potężnym uderzeniem z 16 metrów pokonał Bejnarowicza. Następnie próbował Bartosz Danowski, jednak piłka po jego strzale przeleciała minimalnie nad poprzeczką. Minutę przed przerwą Concordia podwyższyła prowadzenie. Po dośrodkowaniu Kacpra Filipczyka z rzutu rożnego João Criciúma najlepiej zachował się w polu karnym i strzałem głową skierował piłkę do siatki.

Druga połowa rozpoczęła się dla mrągowian w najgorszy możliwy sposób. Remigiusz Lipowski przeprowadził akcję lewą stroną boiska, wpadł w pole karne i zagrał do Łęckiego, który bez problemów zdobył trzecią bramkę dla swojej drużyny. „Żółto-czarni” starali się odpowiedzieć. Po mocnym strzale Filipa Nilipińskiego skutecznie interweniował bramkarz gości. W 52. minucie piłkarze Concordii wybili piłkę z linii bramkowej po strzale głową Dawida Moszczyńskiego. W odpowiedzi elblążanie przeprowadzili akcję prawą stroną boiska. Szymon Plesiewicz dograł piłkę w pole karne do João Criciúmy, jednak tym razem napastnik gości uderzył obok słupka. W kolejnych minutach swoich szans szukali Nilipiński i Moszczyński, lecz w obu przypadkach piłka minęła bramkę Concordii. Wynik spotkania ustalił w doliczonym czasie gry Adam Cenkner, który skutecznie wykończył zespołową akcję gości, zapewniając Concordii zwycięstwo 4:0.

Mrągowia: 1. Michał Bejnarowicz – 14. Eryk Kosek (55, 67. Tomasz Uzar), 4. Maciej Narloch (88, 9. Aleksander Stolarczyk), 24. Dawid Moszczyński, 22. Wojciech Żęgota (67, 33. Paweł Zapert) – 20. Miłosz Oskierko (67, 2. Filip Kawiecki), 70. Łukasz Kuśnierz (63, 6. Piotr Kopyść), 10. Mateusz Barszczewski, 44. Mikołaj Cybul – 11. Piotr Wypniewski (55, 28. Krystian Stendel), 30. Filip Nilipiński (88, 2. Oktawian Adamowicz).

Aktualizacja analizy sytuacji w IV lidze

Po zakończeniu sezonu III ligi i odpadnięciu ŁKS Łomża w barażach o II ligę sytuacja stała się znacznie bardziej przejrzysta. Najważniejsza konsekwencja jest jedna: GKS Wikielec nie utrzymał się w III lidze i dołączył do grona spadkowiczów.

Kiedy poznamy ostateczne rozstrzygnięcia?

Aby definitywnie określić liczbę spadkowiczów z IV ligi, trzeba poczekać na zakończenie baraży o awans do III ligi.

Dopiero wtedy będzie wiadomo:

  • czy IV liga zwolni jedno dodatkowe miejsce,
  • ile drużyn spadnie bezpośrednio,
  • które miejsca będą oznaczały udział w barażach o utrzymanie,
  • a które zapewnią pozostanie w lidze bez dodatkowych meczów.

Podsumowanie

Po odpadnięciu ŁKS Łomża z baraży o II ligę:

  • spadają zarówno Znicz Biała Piska, jak i GKS Wikielec,
  • podstawowy scenariusz zakłada 3 bezpośrednie spadki i 2 miejsca barażowe w IV lidze,
  • jeśli wicemistrz IV ligi awansuje do III ligi, liczba bezpośrednich spadków zmniejszy się do 2, natomiast liczba miejsc barażowych pozostanie bez zmian (2).

To właśnie baraże o III ligę są obecnie jedynym elementem, który może jeszcze wpłynąć na ostateczny układ strefy spadkowej.

Walczymy do końca

Sezon 2025/26 wielkimi krokami zbliża się do końca. W ostatnim meczu na własnym boisku w obecnej kampanii SuperScore IV ligi Mrągowia Mrągowo zmierzy się z Concordią Elbląg, która wciąż zachowuje matematyczne szanse na awans do III ligi.

Elblążanie zajmują obecnie trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem 61 punktów. Do liderującej Polonii Lidzbark Warmiński oraz znajdującego się na pozycji barażowej Stomilu Olsztyn tracą dwa punkty. Choć na pierwszy rzut oka strata wydaje się niewielka, na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu może okazać się bardzo trudna do odrobienia. Wszystko wskazuje jednak na to, że Concordia również w przyszłym sezonie będzie występować na czwartoligowych boiskach. Najskuteczniejszym zawodnikiem „Słoników” jest João Criciúma, który zdobył już 20 bramek. Warto również podkreślić, że Concordia nie przegrała żadnego meczu wyjazdowego od 31 maja 2025 roku.

Mrągowia znajduje się obecnie w bardzo trudnym położeniu, ale wciąż zachowuje szanse na grę w barażach. Aby pozostać w walce o ten cel, zespół musi wyjść na boisko maksymalnie skoncentrowany, zdeterminowany i gotowy do walki od pierwszego do ostatniego gwizdka. Niezbędne będą pełne zaangażowanie, ambicja oraz walka o każdą piłkę i każdy metr boiska.

Dobry występ i zdobycie cennych punktów byłyby najlepszym podziękowaniem dla kibiców, którzy mimo trudnego sezonu nie opuszczają drużyny. Są z nią zarówno w chwilach radości, jak i niepowodzeń, wspierają ją swoim dopingiem, licznie pojawiają się na stadionie oraz jeżdżą za zespołem na mecze wyjazdowe.

Analiza sytuacji w IV lidze

W sobotę zakończył się sezon III ligi. W gronie trzecioligowców na kolejny sezon pozostanie Olimpia Elbląg, natomiast już wcześniej pewny spadku był Znicz Biała Piska. Niepewna pozostaje sytuacja GKS-u Wikielec, który zakończył rozgrywki na 14. miejscu.

To właśnie los Wikielca będzie miał kluczowe znaczenie dla ostatecznej liczby spadkowiczów z warmińsko-mazurskiej IV ligi. Drużyna z Wikielca utrzyma się w III lidze tylko wtedy, gdy ŁKS Łomża wygra baraże o awans do II ligi. W takim przypadku zwolni się dodatkowe miejsce w grupie i GKS zachowa ligowy byt.

Wariant 1: utrzyma się GKS Wikielec (spadnie tylko Znicz Biała Piska)

Jeżeli ŁKS Łomża wywalczy awans do II ligi, a GKS Wikielec pozostanie w III lidze, wówczas z III ligi do IV ligi spadnie wyłącznie Znicz Biała Piska.

W takiej sytuacji:

  • z IV ligi bezpośrednio spadną dwie drużyny,
  • kolejne dwie drużyny zagrają w barażach o utrzymanie.

Wariant 2: spadną Znicz Biała Piska i GKS Wikielec

Jeżeli ŁKS Łomża nie wywalczy awansu, GKS Wikielec również pożegna się z III ligą. Oznaczałoby to dwa spadki do warmińsko-mazurskiej IV ligi.

Wówczas:

  • z IV ligi bezpośrednio spadną trzy drużyny,
  • kolejne dwie drużyny będą musiały walczyć o utrzymanie w barażach.

Dodatkowy czynnik: baraże o awans do III ligi

Na tym jednak kalkulacje się nie kończą. Przed nami jeszcze baraże o awans do III ligi. Jeżeli wicemistrz warmińsko-mazurskiej IV ligi wywalczy promocję na wyższy szczebel, liczba miejsc w IV lidze ponownie ulegnie zmianie.

W takim przypadku:

Przy jednym spadkowiczu z III ligi (tylko Znicz Biała Piska)

  • z IV ligi spadnie bezpośrednio jedna drużyna,
  • dwie kolejne zagrają w barażach o utrzymanie.

Przy dwóch spadkowiczach z III ligi (Znicz Biała Piska i GKS Wikielec)

  • z IV ligi spadną bezpośrednio dwie drużyny,
  • dwie następne wystąpią w barażach o utrzymanie.

Na co trzeba jeszcze poczekać?

Ostateczny kształt tabeli spadkowej poznamy dopiero po:

  1. rozstrzygnięciu baraży o II ligę z udziałem ŁKS-u Łomża,
  2. zakończeniu baraży o awans do III ligi.

Dopiero wtedy będzie można jednoznacznie określić, ile zespołów opuści warmińsko-mazurską IV ligę oraz które miejsca będą gwarantowały utrzymanie bez konieczności gry w barażach.

Jedynie remis

To nie był udany mecz „żółto-czarnych”, którzy w wyjazdowym spotkaniu 28. kolejki SuperScore IV ligi jedynie zremisowali z GKS-em Stawiguda 2:2 (0:2). Bramki dla mrągowian zdobyli Mikołaj Cybul oraz Piotr Cieciuch, który skierował piłkę do własnej bramki.

Początek spotkania był wyrównany i mało widowiskowy. Mrągowia mozolnie rozgrywała piłkę, natomiast gospodarze cofnęli się na własną połowę, licząc na długie podania i szybkie kontrataki. W 23. minucie zza pola karnego uderzał Miłosz Oskierko, jednak piłka minęła bramkę. Sześć minut później po strzale Piotra Wypniewskiego z rzutu wolnego futbolówka trafiła w słupek. W 35. minucie ponownie próbował Oskierko, lecz jego uderzenie było zbyt lekkie, by zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Chwilę później GKS objął prowadzenie. Damian Orzechowski wbiegł pomiędzy mrągowskich obrońców i skierował piłkę do siatki. W 39. minucie Bartłomiej Piórkowski był bliski podwyższenia wyniku, jednak po jego strzale z rzutu wolnego z dalszej odległości futbolówka odbiła się od poprzeczki. Niedługo później Konrad Żyliński wrzucił piłkę z autu w pole karne, a Piórkowski wykorzystał bierną postawę defensywy Mrągowii i zdobył drugą bramkę dla gospodarzy.

Mrągowianie złapali kontakt w 55. minucie. Po strzale Krystiana Stendela bramkarz GKS-u odbił piłkę, do której najszybciej dopadł Mikołaj Cybul i skierował ją do bramki. Po zdobyciu gola „żółto-czarni” oddali inicjatywę rywalom. W bramce Mrągowii znakomicie spisywał się jednak Kacper Brzuskiewicz, który obronił groźne strzały Orzechowskiego, Huberta Rossochackiego i Kamila Dekerta. Mrągowia odpowiedziała uderzeniem głową Piotra Wypniewskiego po dośrodkowaniu Tomasza Uzara, ale Grzegorz Woźny dobrze interweniował. W 67. minucie po zagraniu z prawej strony Wypniewskiego piłkę do własnej bramki skierował Piotr Cieciuch, doprowadzając do wyrównania. Do końca spotkania mrągowianie próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak brakowało skuteczności. Swoich szans szukali Oskierko, Filip Nilipiński, Mateusz Barszczewski oraz Cybul, lecz wynik nie uległ już zmianie.

Remis w Stawigudzie sprawił, że Mrągowia jeszcze bardziej skomplikowała swoją sytuację w ligowej tabeli. Do zakończenia sezonu pozostały już tylko dwa spotkania, dlatego „żółto-czarni” nie mogą pozwolić sobie na kolejne potknięcia. Przed zespołem kluczowe mecze, w których trzeba zrobić wszystko, aby zaprezentować się z jak najlepszej strony w meczach z ligowymi potentatami i wywalczyć jak najwięcej punktów.

Mrągowia: 12. Kacper Brzuskiewicz – 14. Eryk Kosek, 4. Maciej Narloch, 24. Dawid Moszczyński (46, 67. Tomasz Uzar), 22. Wojciech Żęgota – 20. Miłosz Oskierko, 11. Piotr Wypniewski, 10. Mateusz Barszczewski, 44. Mikołaj Cybul – 7. Mateusz Szenfeld (46, 28. Krystian Stendel), 27. Filip Nilipiński (90, 21. Filip Kawiecki).

Walka trwa do końca

W sobotę (30 maja) o godzinie 13:00 Mrągowia Mrągowo zagra na wyjeździe z GKS-em Stawiguda.

Gospodarze nie mają już nic do ugrania – po porażce w ubiegłym tygodniu z rezerwami Olimpii Elbląg stracili szanse na utrzymanie. Dotychczas zdobyli 9 punktów, na co składają się dwie wygrane, trzy remisy oraz aż 22 porażki. Warto jednak podkreślić, że większość swojego dorobku GKS wywalczył w rundzie wiosennej. Drużyna ze Stawigudy pokonała Drwęcę Nowe Miasto Lubawskie, a także urwała punkty wyżej notowanym rywalom – Granicy Kętrzyn oraz Polonii Lidzbark Warmiński. Szczególnie remis z jednym z kandydatów do awansu pokazuje, że zespół ze Stawigudy potrafi być bardzo niewygodnym przeciwnikiem i nie można go lekceważyć. Przed meczem z Mrągowią gospodarze otrzymali dodatkowe wzmocnienie – do składu wraca najlepszy strzelec drużyny, autor 10 bramek – Bartłomiej Piórkowski, który reprezentował Polskę podczas mistrzostw Europy w Socca.

Zawodnikami klubu ze Stawigudy są – wychowanek naszego klubu oraz wieloletni kapitan Kamil Skrzęta oraz wypożyczony z Mrągowii Dawid Drzewiecki.

„Żółto-czarni” wciąż zachowują matematyczne szanse na utrzymanie w IV lidze. Zawodnicy Mrągowii doskonale zdają sobie sprawę, że tylko pełna pula pozwoli podtrzymać nadzieje na pozostanie w lidze. Kluczowe będą nie tylko umiejętności, ale również determinacja, charakter i odpowiednie podejście mentalne. Drużyna musi od pierwszego gwizdka narzucić swoje warunki gry i pokazać, że nadal wierzy w realizację celu.

Za trzy z Drwęcą

Mrągowia Mrągowo wygrała na własnym boisku z Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 4:2 (3:1) w meczu 27. kolejki SuperSoccer IV ligi. Bramki dla naszego zespołu zdobyli Mikołaj Cybul, Dawid Moszczyński, Miłosz Oskierko i Łukasz Kuśnierz.

Udany debiut w bramce mrągowian zaliczył 15-letni Kacper Brzuskiewicz, który jest wychowankiem Mini Soccer Academy Mrągowo.

Mrągowianie objęli prowadzenie w 10. minucie. Znakomite podanie Miłosza Oskierki wykorzystał Mikołaj Cybul, który w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi rywali. Chwilę później swoich sił próbował Mateusz Barszczewski, jednak po jego mocnym strzale zza pola karnego dobrze interweniował Jakub Olejniczak. W kolejnej akcji Barszczewski idealnie dograł do Filipa Nilipińskiego, lecz golkiper Drwęcy zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera Łukasza Kuśnierza najlepiej w polu karnym odnalazł się Dawid Moszczyński, który strzałem głową podwyższył prowadzenie Mrągowii. W 22. minucie okazję miał Mateusz Szenfeld, ale jego uderzenie było zbyt lekkie, by zaskoczyć Olejniczaka. Następnie próbował Kuśnierz, jednak piłka po jego strzale trafiła w boczną siatkę. Kolejną szansę miał Szenfeld, lecz ponownie górą był bramkarz gości. W 32. minucie przyjezdni zdobyli kontaktowego gola po błędach w defensywie gospodarzy. Na listę strzelców wpisał się Szymon Abram. Mrągowia odpowiedziała pięć minut później – Cybul zagrał do Oskierki, a ten precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonał golkipera Drwęcy. Tuż przed przerwą Jakub Olejniczak popisał się kapitalną interwencją po strzale Cybula.

Po zmianie stron tempo meczu nieco spadło. Mrągowia kontrolowała przebieg gry i starała się kreować kolejne sytuacje, natomiast goście liczyli na szybkie kontrataki. W 73. minucie błędy w defensywie gospodarzy ponownie wykorzystali zawodnicy Drwęcy – piłkę przed polem karnym otrzymał Kacper Skonieczka i sprytnym strzałem zdobył drugą bramkę dla swojego zespołu. Cztery minuty później Cybul wpadł w pole karne rywali i został sfaulowany przez Karola Kaźmierskiego. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Łukasz Kuśnierz. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i Mrągowia mogła cieszyć się z kompletu punktów.

– Najważniejsze są dziś trzy punkty i bardzo się cieszymy, że zostają w Mrągowie. Od początku chcieliśmy narzucić swój styl gry i myślę, że szczególnie w pierwszej połowie pokazaliśmy dużo jakości w ofensywie. Cieszy mnie gol i asysta, ale najważniejsze jest zwycięstwo całego zespołu. Duże słowa uznania należą się też Kacprowi Brzuskiewiczowi. Ma dopiero 15 lat, a wyszedł na boisko bez żadnych kompleksów i rozegrał naprawdę bardzo dobry mecz. Wiadomo, że debiut w seniorskiej piłce zawsze wiąże się ze stresem, ale było widać, że jest pewny siebie i dobrze przygotowany. W trakcie mikrocyklu nasz kierownik wygrał ze mną pewny zakład, ale w tym meczu zrobiłem swoje, więc wierzę, że teraz dorzuci coś od siebie do puszki – mówił po spotkaniu Mikołaj Cybul.

Mrągowia: 12. Kacper Brzuskiewicz – 14. Eryk Kosek, 4. Maciej Narloch, 24. Dawid Moszczyński, 22. Wojciech Żęgota (68, 67. Tomasz Uzar) – 20. Miłosz Oskierko (68, 28. Krystian Stendel), 70. Łukasz Kuśnierz (81, 6. Piotr Kopyść), 10. Mateusz Barszczewski, 44. Mikołaj Cybul (85, 21. Filip Kawiecki) – 30. Filip Nilipiński, 7. Mateusz Szenfeld (57, 11. Piotr Wypniewski).

Tylko zwycięstwo da nadzieję

W ramach 27. kolejki SuperScore IV ligi Mrągowia Mrągowo zmierzy się na własnym stadionie z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie. Sobotnie (23 maja) spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00.

Drwęca zajmuje obecnie 13. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 23 punktów. Na ten bilans składa się 6 zwycięstw, 5 remisów oraz 15 porażek. Najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny jest Alan Klimek, który w tym sezonie zdobył 11 bramek.

Dla Mrągowii będzie to jedno z najważniejszych spotkań końcówki sezonu. Jeśli zespół chce nadal liczyć się w walce o utrzymanie w IV lidze, zwycięstwo w sobotnim meczu jest obowiązkiem. Zdobycie kompletu punktów pozwoli podtrzymać nadzieje na pozostanie w lidze i zbliżyć się do rywali w tabeli.

Podczas meczu z Drwęcą dostępne będzie stanowisko gastronomiczne, na którym będzie można kupić kiełbasę z grilla oraz napoje. Nie zabraknie również stanowiska z gadżetami klubowymi – dostępne będą m.in. szaliki, bluzy, koszulki oraz kubki.

Zero do zera

Mrągowia Mrągowo bezbramkowo zremisowała na wyjeździe z Pisą Barczewo w spotkaniu 26. kolejki SuperScore IV ligi.

Już w 9. minucie „żółto-czarni” przeprowadzili groźną akcję. Piłka w polu karnym trafiła do Eryka Koska, który oddał strzał, jednak dobrze interweniował Jan Lechowid. Chwilę później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łukasza Kuśnierza, głową uderzał Dawid Moszczyński, ale bramkarz gospodarzy ponownie stanął na wysokości zadania. W 22. minucie akcję mrągowian napędził Miłosz Oskierko, zagrywając do Mateusza Szenfelda. Ten uderzył na bramkę, lecz Lechowid po raz kolejny skutecznie interweniował. Siedem minut później Szenfeld znalazł się sam na sam z golkiperem rywali, jednak posłał piłkę nad poprzeczką. W 35. minucie po centrostrzale z rzutu wolnego Olafa Gorczycy czujność zachował Adrian Orzeł, skutecznie zażegnując niebezpieczeństwo.

W 64. minucie piłka po strzale Igora Kocia trafiła w słupek, następnie odbiła się od pleców Orła, ale ostatecznie wyszła na rzut rożny. W odpowiedzi w sytuacji sam na sam znalazł się Filip Nilipiński, jednak nie zdołał pokonać bramkarza. W 75. minucie kapitalną interwencją nogami popisał się Adrian Orzeł, broniąc groźny strzał Kocia. Mrągowia odpowiedziała kolejną świetną okazją – sam na sam z bramkarzem znalazł się Mikołaj Cybul, lecz piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek. Chwilę później Mateusz Barszczewski oddał mocny strzał, ale futbolówka minimalnie minęła słupek. W końcówce Pisa miała jeszcze dwie okazje do zdobycia gola, jednak zarówno Wiktor Lutkowski, jak i Jakub Bałdyga uderzali nad poprzeczką.

Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 14. Eryk Kosek, 4. Maciej Narloch, 24. Dawid Moszczyński, 22. Wojciech Żęgota (46, 67. Tomasz Uzar) – 20. Miłosz Oskierko, 6. Piotr Kopyść (84, 21. Filip Kawiecki), 10. Mateusz Barszczewski, 7. Mateusz Szenfeld – 30. Filip Nilipiński (76, 44. Mikołaj Cybul), 70. Łukasz Kuśnierz (70, 28. Krystian Stendel).

Mrągowia zagra w Barczewie

Przed piłkarzami Mrągowii Mrągowo pięć ostatnich spotkań w obecnej kampanii SuperScore IV ligi. W sobotę (16 maja) o godzinie 16:00 „żółto-czarni” zmierzą się na wyjeździe z Pisą Barczewo.

Barczewianie po aktywnym okienku transferowym podczas zimowej przerwy notują znakomitą rundę wiosenną. W 10 dotychczas rozegranych meczach rundy rewanżowej zdobyli 22 punkty, odnosząc 7 zwycięstw, 1 remis i ponosząc 2 porażki. Dzięki dobrej postawie zajmują obecnie 9. miejsce w ligowej tabeli i mogą być już spokojni o utrzymanie. Najlepszym strzelcem zespołu jest Igor Koć, który ma na swoim koncie 11 bramek.

W mrągowskiej drużynie nastawienie pozostaje niezmienne. Zespół przystąpi do wymagającego spotkania w Barczewie bardzo zmobilizowany i zdeterminowany. Zawodnicy chcą udowodnić swoją wartość, pokazać się z dobrej strony oraz wywalczyć cenne punkty.