Tag: Concordia Elbląg

W Elblągu bez punktów

Mrągowia Mrągowo przegrała w wyjazdowym spotkaniu 14. kolejki SuperScore IV ligi z Concordią Elbląg 1:3 (1:1). Honorowego gola dla „żółto-czarnych” strzelił Mateusz Szenfeld.

W 16. minucie mrągowianie stworzyli pierwszą groźną okazję. Miłosz Oskierko zagrał do niepilnowanego w polu karnym Łukasza Kuśnierza, który uderzył tuż obok słupka. Chwilę później dobrą interwencję po strzale Okierki zaliczył Kacper Więsik. W 21. minucie Wojciech Żęgota dośrodkował piłkę w pole karne. Filip Nilipiński przedłużył ją głową do Mateusza Szenfelda, który bez wahania uderzył i zdobył bramkę. Siedem minut później strzelał João Criciúma i Adrian Orzeł dobrze interweniował. W 30. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po dośrodkowaniu Sebastiana Tomczuka z lewej strony Aleks Łęcki zgrał piłkę głową do Łukasza Makarskiego. Ten najpierw trafił w słupek, ale przy dobitce już się nie pomylił. Tuż przed przerwą indywidualną akcję przeprowadził jeszcze Mateusz Szenfeld, jednak jego strzał minimalnie minął bramkę Concordii.

W 58. minucie Mateusz Barszczewski przeprowadził dynamiczną akcję lewą stroną boiska i uderzył tuż obok dalszego słupka. Chwilę później odpowiedziała Concordia. Tomczuk zagrał prostopadle do João Criciúmy, który minął Orła i skierował piłkę do pustej bramki. W 63. minucie groźnie strzelał Makarski, ale bramkarz „żółto-czarnych” pewnie interweniował. Osiem minut później Szenfeld wpadł w pole karne i mocno uderzył, lecz kapitalną obroną popisał się Więsik. Chwilę potem golkiper gospodarzy ponownie stanął na wysokości zadania, tym razem zatrzymując strzał Barszczewskiego. W 76. minucie Concordia ustaliła wynik meczu. Łęcki odebrał piłkę Barszczewskiemu, zagrał do Bartosza Danowskiego, po czym otrzymał futbolówkę z powrotem i precyzyjnie podał do niepilnowanego João Criciúmy, który z bliska zdobył swojego drugiego gola w spotkaniu.

Mrągowia: 26. Adrian Orzeł – 14. Eryk Kosek (79, 94. Adrian Korzeniewski; 88, 2. Filip Kawiecki), 16. Dawid Moszczyński, 8. Rafał Kudlak, 22. Wojciech Żęgota – 7. Mateusz Szenfeld, 10. Mateusz Barszczewski, 11. Piotr Wypniewski, 70. Łukasz Kuśnierz, 20. Miłosz Oskierko – 12. Filip Nilipiński.

Mrągowia jedzie do lidera

Liderująca w tabeli SuperScore IV ligi Concordia Elbląg będzie kolejnym rywalem Mrągowii Mrągowo w walce o ligowe punkty. Wyjazdowe spotkanie „żółto-czarnych” zostanie rozegrane w sobotę (8 listopada) o godzinie 13:00.

Elblążanie w obecnym sezonie prezentują się znakomicie. Do tej pory zdobyli 32 punkty, na co złożyło się 10 zwycięstw, 2 remisy i tylko 1 porażka. Najlepszym strzelcem drużyny jest João Criciúma, który ma na swoim koncie dwanaście bramek.

Przed rozpoczęciem rozgrywek Concordia dokonała kilku znaczących wzmocnień. Do zespołu dołączyli między innymi Gracjan Szpucha (Gedania Gdańsk), wspomniany João Criciúma, a także Łukasz Makarski (GKS Wikielec) i Bartosz Danowski (Polonia Lidzbark Warmiński).

Półfinał i dość

Na półfinale swoją przygodę w obecnej edycji Wojewódzkiego Pucharu Polski zakończyli zawodnicy Mrągowii Mrągowo. „Żółto-czarni” przegrali w 1/2 finału w Pieckach z Concordią Elbląg 1:2 (1:1). Honorowego gola dla naszej drużyny strzelił Mateusz Szenfeld.

Obie drużyny przystąpiły do tego spotkania bardzo zmobilizowane. Trener rywali oszczędzał część zawodników w meczu ligowym z DKS-em Dobre Miasto, do tego mógł skorzystać ze wszystkich swoich piłkarzy, dlatego w starciu z Mrągowią wystawił najmocniejszy z możliwych składów. Z kolei trener Mariusz Niedziółka zdecydował się na roszady w składzie, od pierwszej minuty zagrali m.in. Michał Bejnarowicz i Filip Kawiecki, a na ławce rezerwowych usiedli – Adrian Orzeł, Rafał Kudlak czy Piotr Wypniewski.

Od początku spotkania „żółto-czarni” osiągnęli optyczną przewagę, jednak niewiele z niej wynikało, bo sytuacji było jak na lekarstwo. W początkowej fazie meczu warty odnotowania był tylko niecelny strzał zza pola karnego Macieja Narlocha. Goście odpowiedzieli w 24. minucie uderzeniem z rzutu wolnego Radosława Bukackiego, było ono jednak lekkie i Michał Bejnarowicz pewnie złapał piłkę. Trzy minuty później Mrągowia strzeliła gola z rzutu karnego za sprawą Mateusza Szenfelda, który wykorzystał „jedenastkę” podyktowano za faul Macieja Kaczorowskiego na Łukaszu Kuśnierzu. Następnie do 42. minuty nie działo się zupełnie nic. Wtedy to Michał Błaszczyk zagrał piłkę w pole karne, Sebastian Tomczuk uprzedził Mateusza Barszczewskiego, który go sfaulował i w meczu mieliśmy drugi rzut karny. Pewnym jego egzekutorem był Radosław Bukacki.

Mrągowia źle weszła w drugą połowę. W 48. minucie Szymon Drewek dośrodkował piłkę w pole karne, Grzegorz Grochocki uprzedził Lee Youngsu i tylko intuicyjna interwencja Bejnarowicza uchroniła zespół przed stratą gola. Nie był to jednak koniec akcji. Futbolówkę stracił Yūji Takada, przejął ją Kacper Filipczyk i idealnie dośrodkował na głowę Aleksa Łęckiego, który uprzedził Narlocha i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Chwilę później próbował odpowiedzieć Mateusz Barszczewski, jednak strzelił obok słupka. W 52. minucie Drewek podał w tempo do Łęckiego, ten wpadł w pole karne i znalazł się sam na sam z bramkarzem. Tuż przed oddaniem strzału, delikatnie wytrącony z równowagi przez naciskającego Barszczewskiego, nie zdołał uderzyć z pełną siłą, co umożliwiło golkiperowi spokojną interwencję. Dziesięć minut przed końcem spotkania Rafał Kudlak precyzyjnie dośrodkował w pole karne, do piłki doszedł Kuśnierz, ale futbolówka po jego strzale minęła tylko słupek. W doliczonym czasie gry przed szansą stanął Piotr Wypniewski, ale piłkę po jego uderzeniu zdołał zablokować Kaczorowski.

Dziękujemy zawodnikom i sztabowi szkoleniowemu za fajną przygodę w tegorocznej edycji Wojewódzkiego Pucharu Polski!

Mrągowia: 1. Michał Bejnarowicz – 14. Eryk Kosek, 4. Lee Youngsu (58, 11. Piotr Wypniewski), 63. Maciej Narloch (69, 8. Rafał Kudlak), 17. Adrian Korzeniewski – 7. Yūji Takada (79, 24. Dawid Moszczyński), 10. Mateusz Barszczewski, 6. Mariusz Rutkowski, 9. Mateusz Szenfeld, 2. Filip Kawiecki (58, 9. Adam Słuchocki) – 70. Łukasz Kuśnierz.

Mrągowia zagra o finał

Concordia Elbląg, zwycięzca dwóch poprzednich edycji Wojewódzkiego Pucharu Polski, będzie rywalem Mrągowii Mrągowo w półfinale tych rozgrywek. Środowe (14 maja) spotkanie, które zapowiada się niezwykle emocjonująco, rozpocznie się o godzinie 17:00 w Pieckach.

W roli faworyta do tego meczu przystępują elblążanie. Nasi rywale są wyżej w ligowej tabeli, mają większe doświadczenie w pucharowej rywalizacji, trener Marcin Szweda będzie mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, dodatkowo „żółto-czarni” nie potrafią wygrać z Concordią od blisko siedmiu lat. Elblążanie w ostatnim spotkaniu ligowym „oszczędzali” większość swoich kluczowych zawodników, aby Ci byli lepiej przygotowani do rywalizacji z Mrągowią.

Z kolei w szatni Mrągowii czuć rosnące napięcie i koncentrację, gdyż zbliża się najważniejszy mecz tego sezonu. Zespół jest świadomy, o co gra. Wie, że potrzebna będzie nie tylko walka i zaangażowanie, ale też dyscyplina i zimna krew w kluczowych momentach.

– W takich meczach liczy się charakter. Wiemy, jak wiele znaczy ten półfinał dla nas, dla kibiców i dla całego Mrągowa. Zrobimy wszystko, żeby zostawić serce na boisku – mówi przed meczem Mateusz Barszczewski.

Obie ekipy mają o co grać – finał pucharu wojewódzkiego to nie tylko prestiż, ale i być może przepustka do ogólnopolskich rozgrywek. Zapowiada się zacięty mecz, pełen walki i emocji do ostatniego gwizdka sędziego Marcina Szczerbowicza.

Liczymy na wsparcie kibiców – każdy doping, każda obecność na trybunach będzie dodatkowym impulsem, który może przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.

Trzecia przegrana na wiosnę

Mrągowia Mrągowo przegrała po raz trzeci wiosną, tym razem „żółto-czarni” na własnym boisku ulegli Concordii Elbląg 1:2 (0:2). Honorowego gola strzelił Łukasz Kuśnierz.

Sytuacja mrągowian jest bliźniaczo podobna do tej z początku rundy jesiennej, kiedy to po czterech rozegranych meczach mieliśmy na koncie tylko jeden punkt. Teraz piłkarze zdobyli tych punktów trzy, ale to nie zmienia sytuacji naszej drużyny.

Pierwsza połowa spotkania z Concordią powinna pójść w zapomnienie, bo nie działo się w niej zupełnie nic i kiedy wszyscy myśleli, że zakończy się bezbramkowym remisem nadeszła 39. minuta gry. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Kacpra Filipczyka piłka w polu karnym trafiła w Szymona Drewka i poleciała tuż obok słupka. Chwilę później Kordian Stolarowicz odebrał futbolówkę w „szesnastce” Mateuszowi Barszczewskiemu, podał do Aleksa Łęckiego, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Adriana Orła. Mrągowia odpowiedziała strzałami Kajetana Grudnowskiego oraz Łukasza Kuśnierza, ale nie znalazły one drogi do bramki. W 45. minucie Stolarowicz z łatwością minął mrągowskich zawodników, zagrał prostopadle do nieobstawionego Sebastiana Tomczuka, który nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w bramce.

W drugiej połowie „żółto-czarni” osiągnęli znaczącą przewagę na boisku, jednak niewiele z tego wynikło. Dobrze dysponowany był golkiper rywali Mateusz Uzarek oraz defensywa rywali. W 54. minucie golkiper Concordii wybił piłkę na rzut rożny po mocnym strzale z dalszej odległości Rafała Kudlaka. Trzy minuty później Adam Słuchocki strzelił z głowy tuż obok bramki. Futbolówka jednak wróciła w pole karne rywali, jednak uderzona przez Mahamadou Baha została zablokowana. W 62. minucie futbolówka uderzona przez Grudnowskiego minimalnie przeleciała obok dalszego słupka. Następnie na bramkę rywali strzelał Mariusz Rutkowski, ale po raz kolejny Uzarek był na posterunku. W 67. minucie Rutkowski zagrał do Kuśnierza, ten obrócił się z rywalem i precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w bramce rywali. Mimo ataków Mrągowii do końca meczu wynik nie uległ już zmianie.

– Wiedzieliśmy, że w drużynie rywali jest sporo jakości i to się potwierdziło. Mówi się, że piłka nożna to jest gra błędów. I niestety my tych błędów popełniliśmy więcej w defensywie i przez to przegraliśmy. Concordia w drugiej połowie była skupiona już tylko na bronieniu. My stwarzaliśmy sytuacje, ale brakowało dokładności, wejścia oraz szczegółów. W pierwszej połowie nie wychodziło to, co powinniśmy grać. Byliśmy za wolni, za schematyczni, za nerwowi. Ponadto popełniliśmy takie błędy, które potrafili wykorzystać rywale – podsumował spotkanie trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 17. Adrian Korzeniewski (69, 7. Yūji Takada), 63. Maciej Narloch, 10. Mateusz Barszczewski, 8. Rafał Kudlak ŻK (69, 4. Lee Youngsu), 20. Kajetan Grudnowski – 70. Łukasz Kuśnierz, 6. Mariusz Rutkowski ŻK, 11. Piotr Wypniewski, 99. Adam Słuchocki (86, 28. Konrad Maluchnik ŻK) – 9. Mahamadou Bah (69, 77. Mateusz Skonieczka).

Mrągowia na przeciwko trzeciej Concordii

Rewelacyjnie grająca w rundzie wiosennej Concordia Elbląg będzie kolejnym rywalem Mrągowii Mrągowo o ligowe punkty. Sobotnie (29 marca) spotkanie rozpocznie się o godzinie 13:00 na bocznym boisku Stadionu Miejskiego.

Elblążanie zajmują obecnie trzecie miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 33 punktów, na co składa się 9 zwycięstw, 6 remisów oraz 3 porażki. Siedem „oczek” Concordia zdobyła w wiosennych spotkaniach – wygrała z Mazurem Ełk oraz niepokonanym Startem Nidzica, a także zremisowała z silną Tęczą Biskupiec. Najlepszym strzelcem w drużynie Marcina Szwedy jest Brazylijczyk Ivanei, zdobywca ośmiu goli w obecnej kampanii. Zimą elblążanie znacząco wzmocnili swój skład – do klubu wrócili Patryk Wieliczko, Paweł Rogoz oraz Sebastian Tomczuk.

Jesienią w starciu pomiędzy Mrągowią i Concordią padł remis 3:3.

Sobotnie spotkanie odbędzie się z udziałem publiczności, koszt biletu to 10 zł.

Niewykorzystanych szans remis

Pierwszy punkt w nowej kampanii zdobyli zawodnicy Mrągowii Mrągowo. „Żółto-czarni” zremisowali na wyjeździe z Concordią Elbląg 3:3 (2:2), a gole dla naszej drużyny zdobyli – Konrad Etmański (bramka sambójcza), Mateusz Skonieczka oraz Kajetan Grudnowski.

W Elblągu trener Mariusz Niedziółka nie mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, a szanse od początku spotkania otrzymali m.in. Michał Bejnarowicz oraz Lee Youngsu.

Od początku meczu stroną przeważającą była Mrągowia, swoje sytuacje mieli Piotr Wypniewski, Rafał Kudlak, Mateusz Skonieczka, Wojciech Żęgota i Kajetan Grudnowski, jednak żaden z wymienionych nie potrafił pokonać golkipera gospodarzy. W 14. minucie nieatakowany przed polem karnym był Dominyk Kodz, zawodnik rywali zdecydował się na strzał i pokonał Michał Bejnarowicza. Trzy minuty później swoją okazję miał Skonieczka, jednak strzelił nad poprzeczką. W 20. minucie w pole karne rywali zagrał Mateusz Szenfeld, a niefortunną interwencję zaliczył Konrad Etmański i z bliska skierował futbolówkę do siatki. Mrągowia nadal prowadziła grę i była stroną dominującą na boisku. Kolejną niewykorzystaną sytuację zaliczył Skonieczka, a następnie piłka po strzale Mateusza Barszczewskiego z ponad 30 metrów przeleciała nad poprzeczką. W 42. minucie futbolówka trafiła przypadkowo w polu karnym do Aleksa Łęckiego, ten zwiódł Grudnowskiego, po czym obrońca „żółto-czarnych” popełnił przewinienie i sędzia wskazał na „wapno”, którego pewnym egzekutorem był Radosław Bukacki. Jeszcze przed przerwą mrągowianie doprowadzili do wyrównania, dośrodkowanie z rzutu wolnego Piotra Wypniewskiego na gola zamienił Skonieczka.

Druga część meczu mogła się dobrze rozpocząć dla rywali. Łęcki uciekł Grudnowskiemu, znalazł się w sytuacji sam na sam z Bejnarowiczem, ale golkiper Mrągowii wyczuł jego intencję i skutecznie interweniował. Odpowiedź „żółto-czarnych” mogła być zabójcza, jednak Mahadou Bah, po zagraniu od Wypniewskiego, z bliskiej odległości trafił obok bramki. W 61. minucie dynamicznie w pole karne rywali wpadł Wojciech Żęgota, oddał mocny strzał, ale na posterunku był Mateusz Uzarek. Dziewięć minut później Wypniewski dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, doszedł do niej Skonieczka, jednak strzelił minimalnie obok słupka. Chwilę potem świetnie interweniował Bejnarowicz, a w odpowiedzi po centrostrzale Filipa Kawieckiego piłkę na korner wybił bramkarz rywali. Kolejną świetną akcję „żółto-czarni” przeprowadzili w 80. minucie, jednak ostatecznie futbolówka po strzale Mariusza Rutkowskiego przeleciała nad poprzeczką. Cztery minuty później gospodarze przeprowadzili skuteczną kontrę. Kodz w polu karnym podał do nieobstawionego Ivanei, ten nieczysto trafił w piłkę, a ta mimo wszystko znalazła drogę do bramki. W 88. minucie po raz kolejny dobrą okazję miał Bah, jednak i tym razem nie zdołał pokonać Uzarka. W piątej minucie doliczonego czasu gry Mrągowia miała rzut rożny, do futbolówki w narożniku podszedł Barszczewski, wrzucił ją w pole karne, akcję zamknął Grudnowski i strzałem z głowy doprowadził do remisu. Do końca spotkania została jeszcze minuta. „Żółto-czarni” chcieli, próbowali, wierzyli i dążyli do zwycięstwa, jednak wynik nie uległ już zmianie i obie ekipy podzieliły się punktami.

– Jeżeli ten mecz będziemy traktować w kategorii słodko-gorzki, to na koniec było trochę słodyczy. Bramka, cokolwiek dająca w ostatnich minutach, zawsze cieszy. Jeżeli chodzi o spotkanie, to naprawdę trudny mecz za nami. Spotkały się dwie drużyny, których poziom piłkarski nie jest adekwatny do miejsc zajmowanych w tabeli. Mamy mnóstwo sytuacji w meczu, jednak nasza finalizacja pozostawia wiele do życzenia, musimy popracować nad skutecznością. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, bo po raz kolejny dostajemy bramkę po własnym błędzie i kontrze. Trudno tutaj w jakieś fatum nie wierzyć. Super, że mieliśmy wiarę do końca, że nikt się nie poddał, że chłopaki byli nakręceni, aby walczyć i strzelić gola. Po wyrównującej bramce, mimo że zostało już kilka sekund, to zawodnicy chcieli jak najszybciej przejąć piłkę i jeszcze spróbować strzelić zwycięskiego gola. To dobrze rokuje na przyszłość. Punkt, który przywozimy z Elbląga, należy szanować. Concordia to naprawdę solidny zespół. Patrzmy na następne mecze. Wiem, że punkty nam uciekły, chcieliśmy być w innym miejscu w tabeli, ale my się nie poddajemy – walczymy do końca i w każdym z meczów będziemy grali o pełną pulę – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 33. Michał Bejnarowicz – 63. Mateusz Szenfeld (62, 2. Filip Kawiecki), 10. Mateusz Barszczewski, 44. Lee Youngsu, 20. Kajetan Grudnowski, 22. Wojciech Żęgota – 77. Mateusz Skonieczka ŻK, 6. Mariusz Rutkowski (88, 18. Damian Sobiech), 8. Rafał Kudlak ŻK (62, 12. Konrad Maluchnik), 11. Piotr Wypniewski ŻK (75, 16. Mikołaj Cybul) – 9. Mahamadou Bah.

fot. Ryszard Biel