Autor: Misiek

Trudna wyprawa do Ełku

fot. Mazur Ełk

Rewelacyjnie grający wiosną Mazur Ełk będzie kolejnym rywalem Mrągowii Mrągowo. Spotkanie odbędzie się na wyjeździe w sobotę (8 maja) o godzinie 16:00.


Ełczanie w 2021 roku jeszcze nie przegrali – odnosząc trzy zwycięstwa i cztery remisy, tracą przy tym tylko sześć bramek, najmniej ze wszystkich czwartoligowców. Do tej pory najwięcej bramek dla drużyny Pawła Sobolewskiego zdobyli Jakub Lewandowski i Dawid Skalski, obaj bramkarzy rywali pokonywali po dziewięć razy. W minionej kolejce Mazur zremisował z liderującymi w tabeli Mamrami Giżycko 2:2, gole dla ełczan zdobyli Kamil Stawiecki i Dawid Ejza.


Mecz poprowadzi Dawid Wiśniewski z Radostowa, na liniach pomagać mu będą Robert Zielonka i Adrian Dąbrowski.

Swój swojego skaleczył

fot. Karol Synowiec

„Z piekła do nieba i z powrotem do… piekła” – tak chyba można podsumować mecz ćwierćfinału Wojewódzkiego Pucharu Polski pomiędzy Mrągowią Mrągowo i GKS-em Wikielec. Ostatecznie mrągowianie przegrali z trzecioligowcem po rzutach karnych 6:7. W regulaminowym czasie gry padł wynik 3:3 (0:2), a po dogrywce było 4:4 (4:3). Gole w tym meczu dla „żółto-czarnych” zdobywali Wiktor Abramczyk, Kamil Skrzęta (dwa) oraz Mahamadou Bah, dla rywali trafili Filip Wójcik (dwukrotnie), Patryk Szczepański i Michał Bartkowski.


W 10. minucie Piotr Błędowski przejął piłkę na dwudziestym metrze, minął Filipa Wójcika, jednak uderzył nad bramką. Dwie minuty później Rafał Kudlak zagrał do Eryka Koska, ten wpadł w pole karne, uderzył w bliższy róg bramki, jednak Krystian Wojno dobrze interweniował i wybił futbolówkę na róg. W 15. minucie Tomasz Wacławski odebrał piłkę w środku pola Błędowskiemu, zagrał na krótko z Remigiuszem Sobocińskim, który uruchomił Wójcika. Były gracz „żółto-czarnych” przebiegł z futbolówką kilka metrów, po czym huknął z lewej nogi nie do obrony pod poprzeczkę. Dziesięć minut później dośrodkowanie z kornera Błędowskiego na gola próbował zamienić Kamil Skrzęta, jednak uderzył piłkę z głowy zbyt lekko i Wojno pewnie interweniował. W 31. minucie Wacławski dograł futbolówkę z lewej strony boiska w „szesnastkę”, Łukasz Michałowski zdołał ją wybić, jednak dopadł do niej Wójcik i pięknym strzałem z woleja umieścił w bramce tuż przy słupku.


Goście na trzybramkowe prowadzenie wyszli w 61. minucie. Wacławski uruchomił na prawej stronie Szymona Modrzewskiego, ten zagrał wprost na głowę niepilnowanego Patryka Szczepańskiego, który nie miał problemów z pokonaniem Adriana Orła. Dwie minuty później mrągowianie zdobyli kontaktowego gola. Piotrowie Wypniewski i Chmielewski na krótko rozegrali rzut rożny, po czym ten pierwszy idealnie dośrodkował piłkę na głowę Wiktora Abramczyka, który skierował ją do siatki. Chwilę potem Błędowski zagrał na prawo do Mateusza Barszczewskiego, ten mocno huknął z ostrego kąta, jednak Wojno po raz kolejny popisał się skuteczną interwencją. W 66. minucie Mateusz Jajkowski dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego, doszedł do niej Michał Bartkowski, ale uderzoną przez niego z bliskiej odległości piłkę z głowy obronił Orzeł. Osiem minut później Błędowski dograł z kornera w pole karne, najwyżej wyskoczył Skrzęta i po jego strzale z głowy futbolówka trafiła w poprzeczkę. W kolejnej akcji na strzał zza „szesnastki” zdecydował się Adam Bognacki, jednak chybił. W 78. minucie Mrągowia zdobyła drugiego gola. Kudlak dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, Wojno wypiąstkował zza pole karne. Uderzenie Błędowskiego trafiło w Bartkowskiego, po czym do futbolówki doszedł Skrzęta i skierował do bramki. „Żółto-czarni” w dalszym ciągu szukali gola, który doprowadzi do dogrywki. Swojego celu dopięli w doliczonym czasie gry. Piłkę w środku pola odzyskał Bognacki, rozegrał na krótko z Wypniewskim, po czym podał do Wiktora Bojarowskiego, który wypatrzył nieobstawionego Skrzętę, a kapitan mrągowian skierował ją do siatki i doprowadził do dogrywki.


Dodatkowe trzydzieści minut idealnie rozpoczęło się dla „żółto-czarnych”. Zagrana przez Kudlaka piłka trafiła do Wypniewskiego, ten wypatrzył Baha, który obrócił się z Mateuszem Jajkowskim na plecach i strzelił w bliższy róg bramki. W 106. minucie Bartkowski odegrał futbolówkę do Wójcika, ten huknął tuż zza pola karnego obok dalszego słupka. Trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Mateusza Jajkowskiego powstało zamieszanie w polu karnym Mrągowii. Najpierw Orzeł świetnie obronił strzał z bliskiej odległości Szczepańskiego, a dobitka Michała Jankowskiego była bardzo niecelna. W 112. minucie Mateusz Jajkowski zagrał długą piłkę do przodu, Wojciech Żęgota zgrał ją głową do środka, Bartkowski uprzedził Skrzętę i mocnym strzałem pod poprzeczkę umieścił futbolówkę w siatce. Minutę później boisko z powodu czerwonej kartki opuścił obrońca trzecioligowca Hubert Otręba. „Piłkę meczową” w doliczonym czasie dogrywki miał Wacławski, jednak futbolówka po jego uderzeniu najpierw trafiła w słupek, a następnie wybił ją z linii bramkowej Abramczyk.


W serii „jedenastek” lepsi okazali się przyjezdni, którzy wygrali 7:6. Gorsi od bramkarzy okazali się Wypniewski oraz Bah po stronie mrągowian oraz Mateusz Jajkowski po stronie trzecioligowca.


karne: 0:1 Michał Bartkowski, 1:1 Piotr Błędowski, 1:2 Patryk Szczepański, 2:2 Piotr Chmielewski, 2:3 Michał Jankowski, (2:3 Piotr Wypniewski – Marcin Wieczerzak obronił), 2:4 Filip Wójcik, 3:4 Adam Bognacki, (3:4 Mateusz Jajkowski – Adrian Orzeł obronił), 4:4 Kamil Skrzęta, 4:5 Paweł Grzybowski, 5:5 Wiktor Abramczyk, 5:6 Patryk Rosoliński, 6:6 Dariusz Gołębiowski, 6:7 Tomasz Wacławski, (6:7 Mahamadou Bah – Marcin Wieczerzak obronił).

Było w tym meczu dużo zaangażowania, dużo woli walki. Nie przeszliśmy obojętnie obok ostatniego spotkania z Lubawą. Na pewno na tle trzecioligowca zaprezentowaliśmy się dobrze. Świadczy o tym fakt, że mimo tego, że przegrywaliśmy 0:3, potrafiliśmy odwrócić losy tego spotkania. Szkoda, bo gra się po to, żeby wygrywać. Dzisiaj czegoś nam zabrakło, może to było szczęście w końcówce. Taką Mrągowię chcemy widzieć w następnych spotkaniach – walczącą od początku do końca, nieodstawiającej nogi, zjednoczoną i mającą wspólny cel – skwitował po meczu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 1. Adrian Orzeł – 8. Kamil Skrzęta, 44. Wiktor Abramczyk ŻK, 5. Łukasz Michałowski (46, 11. Piotr Wypniewski) – 6. Damian Glinka (46, 2. Piotr Chmielewski), 18. Adam Bognacki, 31. Piotr Błędowski ŻK, 66. Rafał Kudlak (96, 22. Wojciech Żęgota) – 14. Eryk Kosek (75, 77. Wiktor Bojarowski), 9. Mahamadou Bah, 10. Mateusz Barszczewski (86, 7. Dariusz Gołębiowski).


GOLE Z MECZU

WPP: Trzecioligowiec z Wikielca na drodze Mrągowii

W środę (5 maja) o godzinie 17:00 piłkarze Mrągowii Mrągowo w ramach ćwierćfinału Wojewódzkiego Pucharu Polski zagrają na własnym boisku z trzecioligowym – GKS-em Wikielec.


Wikielczanie zajmują obecnie czternaste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 35 punktów, co daje im 10 zwycięstw, 5 remisów oraz 11 porażek. 12 kwietnia w trzecioligowcu doszło do zmiany trenerskiej Wojciecha Tarnowskiego zastąpił Łukasz Suchocki, pod którego wodzą GKS – dwukrotnie wygrał i raz zremisował. Najskuteczniejszym strzelcem drużyny jest Michał Jankowski, zdobywca trzynastu goli. W drużynie z Wikielca występują dwaj zawodnicy z przeszłością w naszym klubie – Patryk Rosoliński i Filip Wójcik.


Mecz poprowadzi Kamil Żmijewski z Elbląga, na liniach pomagać mu będą Michał Pereszczako i Damian Sadowski. Ich pracę oceni Zbigniew Czajkowski.


Informujemy, że w związku z zagrożeniem epidemicznym spotkanie odbędzie się bez udziału publiczności. Spotkanie będzie transmitowane w TVCOM.pl.

Niedziółka: Przeciwnik był lepszy

fot. Paweł Piekutowski

Po porażce z Motorem Lubawa rozmawialiśmy z trenerem Mrągowii – Mariuszem Niedziółką.


Druga porażka z rzędu. Tym razem po bardzo słabym meczu.

Przeciwnik był lepszy. Dobrze jednak weszliśmy w mecz, szybko strzelona bramka, która teoretycznie powinna ustawić nam mecz. Niestety spowodowała to, że chcieliśmy go przeczekać. Na boisku to wyglądało, że sami prosimy się o sytuacje dla przeciwnika, cofnęliśmy się. Nie takie były założenia. Przeciwnik nas przyciskał i w końcu sprowokowaliśmy to, że straciliśmy te bramki. Padały one za łatwo. Przegrywaliśmy większość piłek w środku pola. Przeciwnik był cwańszy i lepszy. Mieliśmy bardzo mało argumentów z przodu, żeby powalczyć. Chociaż szkoda tej sytuacji Baha przy 1:2, mogliśmy wyrównać. Trzeba jednak szczerze przyznać, że goście wygrali zasłużenie.


To będzie trudny tydzień. Do rozegrania mamy jeszcze dwa mecze z wymagającymi rywalami.

Zgadza się. Wpadliśmy w dołek. Pewnie można było się tego spodziewać, że w końcu spadek formy nas dopadnie. Musimy zrobić jednak wszystko, żeby z tego wyjść i przede wszystkim lepiej zaprezentować się na boisku. Bo piłkarsko w meczu z Motorem wyglądaliśmy słabo.

Słabo grali, więc przegrali

Drugiej porażki wiosną doznali piłkarze Mrągowii Mrągowo. Tym razem podopieczni Mariusza Niedziółki okazali się gorsi od Motoru Lubawa, któremu ulegli 1:3, mimo że do przerwy prowadzili 1:0 po bramce z rzutu karnego Piotra Błędowskiego. W drugiej części gry strzelali tylko przyjezdni – Łukasz Goździejewski, Radosław Gajewski oraz Roman Śnieżawski.


Spotkanie dobrze rozpoczęło się dla „żółto-czarnych”. Adam Bognacki zagrał piłkę do przodu, Mahamadou Bah zgrał ją głową do Eryka Koska, ten wpadł w „szesnastkę” i został sfaulowany przez Damiana Gerkę. Pewny egzekutorem rzutu karnego był Piotr Błędowski. W 13. minucie futbolówka dogrywana z lewej strony boiska przez Miłosza Olejniczaka skozłowała przed Marcinem Marszałkiem, golkiper mrągowian zdołał ją odbić, doszedł do niej Mateusz Szymański i z bliska uderzył nad bramką. Dziesięć minut później piłka uderzona zza pola karnego przez Pawła Ewertowskiego przeleciała obok słupka. „Żółto-czarni” odpowiedzieli dopiero w 39. minucie, kiedy strzał Błędowskiego zza „szesnastki” był minimalnie niecelny.


Druga odsłona spotkania była bardzo słaba w wykonaniu „żółto-czarnych”, naszej drużynie zabrakło w tej części gry po prostu wszystkiego. Już chwilę po wznowieniu gry Olejniczak dośrodkował piłkę z lewej strony boiska, doszedł do niej Radosław Gajewski i uderzył głową minimalnie nad poprzeczką. W 54. minucie Olejniczak wrzucił futbolówkę z rogu, ta spadła wprost na głowę Gerki, jednak z bliskiej odległości nie potrafił skierować jej do bramki. Chwilę później konsekwencją błędów mrągowskich zawodników był stracony gol. Zupełnie nieatakowany przez nikogo Łukasz Goździejewski oddał strzał na bramkę, a piłka wpadła do siatki pod rękoma Marszałka. W 64. minucie Olejniczak z Gajewskim ograli mrągowską defensywę, ten drugi wpadł w pole karne i pewnym strzałem skierował futbolówkę do bramki. Mrągowianie powinni wyrównać dziesięć minut później. Rafał Kudlak zagrał długą piłkę do Baha, ten przerzucił ją nad golkiperem rywali, jednak Gerka ofiarną interwencją wybił ją z linii bramkowej. W 87. minucie Roman Śnieżawski pokonał Marszałka strzałem z rzutu wolnego tuż spod linii bocznej boiska. W końcówce na bramkę mrągowian uderzał jeszcze Goździejewski, ale tym razem bramkarz „żółto-czarnych” pewnie interweniował.


Mrągowia: 92. Marcin Marszałek – 4. Cezary Trzebiński (70, 6. Damian Glinka), 44. Wiktor Abramczyk ŻK, 5. Łukasz Michałowski – 2. Piotr Chmielewski (70, 66. Rafał Kudlak), 18. Adam Bognacki (85, 7. Dariusz Gołębiowski), 31. Piotr Błędowski, 22. Wojciech Żęgota – 14. Eryk Kosek, 9. Mahamadou Bah, 11. Piotr Wypniewski ŻK (70, 77. Wiktor Bojarowski).

Zatrzymać Motor!

fot. Anita Szymańska / Sercem w obiektywie

W sobotę (1 maja) o godzinie 16:00 piłkarze Mrągowii Mrągowo zagrają na własnym boisku z niewygodnym Motorem Lubawa.


Lubawianie zajmują obecnie czwarte miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 47 punktów, co daje 14 zwycięstw, 5 remisów oraz 6 porażek. Podopieczni Krzysztofa Malinowskiego to drużyna, która do tej pory straciła najmniej bramek w lidze – 25. Strzeliła z kolei 44 gole, a najskuteczniejszym strzelcem drużyny jest doskonale znany w Mrągowie, obecnie współlider klasyfikacji strzelców – Cezary Sobolewski. W minionej kolejce Motor przegrał na własnym boisku z Mamrami Giżycko 0:1.


Sobotni mecz poprowadzi Grzegorz Kujawa z Olsztyna, na liniach pomagać mu będą Krystian Mucha oraz Tomasz Miłosz.


Informujemy, że w związku z zagrożeniem epidemicznym spotkanie odbędzie się bez udziału publiczności.

Od 15 maja kibice wracają na stadiony!

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra zdrowia Adama Niedzielskiego ogłoszono stopniowe znoszenie ograniczeń dotyczących zamknięcia stadionów dla publiczności.


Jak poinformował premier ustalono, że mecze piłkarskie na świeżym powietrzu od 15 maja będą mogły odbywać się w obecności kibiców nie większej niż 25 procent pojemności stadionów.


Zatem już teraz zapraszamy kibiców na hitowy pojedynek z bezapelacyjnymi liderami tabeli – Mamrami Giżycko!

Niedziółka: Zrobimy wszystko, aby prezentować się lepiej

fot. Rafał Samsel

Pierwszą wiosenną porażkę podsumowaliśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Pierwsza porażka od dawien dawna. Jak samopoczucie po meczu?

Wiadomo, że nie jesteśmy szczęśliwi. Kiedyś to musiało nastąpić. Brakowało w tym meczu nam jakości, tej piłkarskiej, którą wcześniej prezentowaliśmy. Granica postawiła wysoko poprzeczkę – była dobrze zorganizowana, walczyła, ale tak naprawdę niewiele więcej. My nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić i to był nasz problem. Stwarzaliśmy sytuacje, mieliśmy przy 0:0 dogodne sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. I to się zemściło. Niestety, ten mecz przegrywamy. Wiedzieliśmy, że nie będziemy zawsze wygrywać. W tym meczu waliliśmy głową w mur, przeciwnik się mądrze bronił. Wykorzystał swoją sytuacje i wygrał.


W moim mniemaniu miniony tydzień był… dziwny. Odczuwał trener, że coś jest nie tak?

Tak to trochę wyglądało, że w drużynie pojawiło się zmęczenie. A może nawet rozprężenie. Były problemy z jakością na treningu. Efekt mamy tego w tym meczu. Szkoda, że musimy „zimny prysznic” zbierać. Trudno, trzeba grać, patrzeć na następne mecze. Może ten termin niedzielny nam wybitnie nie pasuje. Zrobimy wszystko, aby w następnych spotkaniach prezentować się lepiej, żeby wróciła do nas piłkarska jakość.

Marne granie i przegranie

Zwycięska passa Mrągowii Mrągowo została przerwana w Kętrzynie, gdzie „żółto-czarni” ulegli w meczu ligowym miejscowej Granicy 0:1 (0:0). Zwycięskiego gola zdobył w 77. minucie z rzutu karnego Nikita Torgaszow.


To było bez wątpienia jedno z najsłabszych spotkań w tym sezonie w IV lidze. Pierwsza połowa obfitowała w dużą ilość niecelnych podań, nerwowych zagrań i chaotycznej gry z obu stron. Sytuacji było jak na lekarstwo. Chociaż dobre okazje mieli Mateusz Barszczewski i Mahamadou Bah, jednak w ostatniej chwili byli blokowani przez rywali. Warto też odnotować, że po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Piotra Błędowskiego, do piłki doszedł Kamil Skrzęta, jednak strzelił z głowy zbyt lekko i Mateusz Papliński pewnie interweniował.


Drugą połowę dobrze mogli rozpocząć mrągowianie. Eryk Kosek przeprowadził indywidualną akcję, wpadł w pole karne, mocno uderzył, jednak Papliński popisał się kapitalną robinsonadą. Od tego momentu aż do 72. minuty brakowało sytuacji bramkowych. Łukasz Michałowski zagrał długą piłkę do przodu, nieporozumienie obrońców wykorzystał Kosek. Zawodnik „żółto-czarnych” doszedł do futbolówki, minął golkipera rywali, po czym uderzył na bramkę, jednak ofiarna interwencja Bartłomieja Czerniakowskiego uchroniła kętrzynian przed utratą gola. Pięć minut później Marcin Swacha-Sock otrzymał piłkę w polu karnym naszej drużyny, po czym został sfaulowany przez Rafała Kudlaka i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem „jedenastki” był Nikita Torgaszow i jak się okazało był to zwycięski gol dla Granicy.


Mrągowia: 92. Marcin Marszałek – 8. Kamil Skrzęta ŻK, 44. Wiktor Abramczyk, 5. Łukasz Michałowski – 2. Piotr Chmielewski (80, 6. Damian Glinka), 18. Adam Bognacki, 31. Piotr Błędowski, 22. Wojciech Żęgota (63, 66. Rafał Kudlak) – 14. Eryk Kosek, 9. Mahamadou Bah (86, 7. Dariusz Gołębiowski), 10. Mateusz Barszczewski ŻK.


Autorem zdjęć jest portal „Gazeta w Kętrzynie”.


Trudna niedziela w Kętrzynie

fot. Granica Kętrzyn

Nietypowo, bo w niedzielę kolejne swoje spotkanie w IV lidze rozegrają piłkarze Mrągowii Mrągowo. Tym razem zmierzą się na wyjeździe z Granicą Kętrzyn.


Kętrzynianie zajmują obecnie jedenaste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 32 punktów, składa się na to dziewięć zwycięstw, pięć remisów oraz dziewięć porażek. Najskuteczniejszym strzelcem zespołu Adama Fedoruka jest Marcin Dwulat, który bramkarzy rywali do tej pory pokonywał dwunastokrotnie. W Granicy występują m.in. Paweł Aleksandrowicz i Maciej Kotarba, w przeszłości zawodnicy naszego klubu. W poprzedniej kolejce kętrzynianie ulegli na wyjeździe faworyzowanym Mamrom Giżycko 0:1.


Niedzielne spotkanie poprowadzi Marcin Szczerbowicz z Olsztyn, na liniach pomagać mu będą Jacek Makowski i Jakub Narojczyk.