Dzień: 2021-09-11

Niedziółka: Nie byliśmy gorsi

fot. Aleksandra Miecznikowska

Spotkanie w Lidzbarku Warmińskim podsumowaliśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Czy byliśmy gorsi w tym meczu, to trudno powiedzieć. Ale po raz kolejny źle wchodzimy w spotkanie i po raz kolejny ma to konsekwencję w postaci porażki.

Chłopaki od początku się nakręcali, chcieli dobrze wejść w spotkanie, ale niestety pierwsze pięć minut wyglądało dramatycznie. Sami prosiliśmy się o tę bramkę, staliśmy pasywnie w polu karnym, gospodarze na nas mocno ruszyli. Właściwie zrobili, to co chcieli – strzelili bramkę. Później przez 80 minut atakowaliśmy, prowadziliśmy grę, mieliśmy swoje sytuacje. Ale rywale się mądrze bronili i osiągnęli swój cel. Nie byliśmy gorsi w tym meczu, ale wynik jest taki, a nie inny, dla nas bardzo niekorzystny. Już wcześniej to mówiłem, że takie spotkania będą się zdarzały, w których będziemy lepsi na boisku, ale nie będziemy wygrywać i punktować. Uważam, że mamy duże rezerwy w grze z przodu. Porażki uczą i musimy wyciągnąć z tego dobre wnioski – że jeszcze trzeba dołożyć te 10-20% w dokładności, skuteczności, szybkości i zaangażowania. W Lidzbarku zabrakło tych szczegółów i to zdecydowało, że tych bramek nie strzeliliśmy i to gospodarze cieszą się z trzech punktów.


Zdecydowanie za mało było z naszej strony celnych strzałów na bramkę. Z czego to wynikało? Z dobrej gry defensywnej Polonii czy braku jakości z ofensywie z naszej strony?

Jak zwykle prawda leży po środku. Trzeba jednak przyznać, że mieliśmy takie sytuacje, które można było zamienić na strzał na bramkę. Dać się wykazać bramkarzowi rywali. Jednak nie daliśmy mu za wiele szans na pokazanie swoich umiejętności. Pracujemy nad dokładnością i skutecznością strzałów. Jednak wiadomo, że jak przychodzą warunki meczowe, stres, to wygląda to inaczej. Jest trudniej i to było widać.


Gramy w tej kampanii strasznie w kratkę. Analizował sobie trener dlaczego tak jest?

Na razie nie ma co robić wielkich analiz. Za nami sześć kolejek, sezon się rozpędza. Nie jesteśmy w tym momencie zadowoleni, trzy mecze przegrane po sześciu kolejkach. Wiedzieliśmy, że liga będzie mocna i wyrównana. Nie przegrywamy z przypadkowymi zespołami. Brakuje nam płynności w grze ofensywnej, mamy tu duże rezerwy. Prowadzimy grę, ale stwarzamy sobie za mało sytuacji. To jest naszym problemem i musimy nad tym pracować.

Bez punktów w Lidzbarku

Jedynego gola w meczu zdobył z rzutu karnego Bartłomiej Rodzeński // fot. Aleksandra Miecznikowska

Lidzbark Warmiński nadal pozostaje niezdobyty przez piłkarzy Mrągowii Mrągowo. W meczu 6. kolejki IV ligi „żółto-czarni” ulegli na wyjeździe miejscowej Polonii 0:1 (0:1), a jedynego gola w meczu strzelił z rzutu karnego Bartłomiej Rodzeński.


Już w 2. minucie Kamil Dajnowski zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale był zbyt lekki i Adrian Orzeł pewnie interweniował. Trzy minuty później gospodarze zdobyli bramkę, jak się później okazało, było to jedyne trafienie w tym meczu. Adam Bognacki przy próbie wybicia zamiast w piłkę, trafił w nogi Dominika Wasiaka i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym wykonawcą „jedenastki” był Bartłomiej Rodzeński. Mrągowianie groźną sytuację stworzyli dopiero w 30. minucie gry. Mahamadou Bah odzyskał piłkę w środkowej strefie boiska, podał na prawo do Mateusza Barszczewskiego, który zagrał wzdłuż pola karnego, do futbolówki doszedł Eryk Kosek, jednak z bliskiej odległości uderzył wysoko nad poprzeczką. Następnie swojej szansy spróbował Damian Glinka, ale i tym razem strzał był niecelny. W 40. minucie po szybkiej akcji „żółto-czarnych” w pole karne rywali wpadł Kosek, uderzył z ostrego kąta i piłka minimalnie przeleciała obok bramki. Dwie minuty później Paweł Szymański dośrodkował futbolówkę z rzutu wolnego w „szesnastkę”, doszedł do niej Wojciech Dziemidowicz. Obrońca Polonii oddał strzał z głowy, ale świetnie w mrągowskiej bramce spisał się Orzeł i skutecznie interweniował.


W drugiej połowie przewaga Mrągowii była jeszcze bardziej widoczna na boisku, jednak wiele z niej nie wynikało, bowiem na wysokości zadania stawała defensywa gospodarzy. Aktywny był Glinka, który najpierw w 53. minucie uderzył zza pola karnego tuż obok dalszego słupka. A chwilę później po jego dośrodkowaniu z prawej strony boiska, Bah uderzył piłkę z głowy, jednak zbyt lekko i Piotr Gasperowicz nie miał problemów z interwencją. W 70. minucie futbolówkę w środkowej strefie boiska odzyskał Rafał Kudlak, zagrał na prawo do Barszczewskiego, ten podprowadził piłkę i strzelił obok bramki. Siedem minut później Piotr Wypniewski dośrodkował futbolówkę z rzutu wolnego, w „szesnastce” doszedł do niej Kosek, uderzył ją z głowy i tylko świetna interwencja golkipera gospodarzy uchroniła zespół przed stratą gola. W 86. minucie Wasiak ograł zawodników Mrągowii, po czym oddał silny strzał, ale po raz kolejny skutecznie bronił Orzeł.


Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 8. Kamil Skrzęta, 44. Wiktor Abramczyk, 69. Rafał Kudlak ŻK – 6. Damian Glinka (73, 19. Dawid Pietkiewicz), 18. Adam Bognacki (61, 11. Piotr Wypniewski), 31. Piotr Błędowski, 22. Wojciech Żęgota (78, 99. Kacper Walendykiewicz) – 14. Eryk Kosek, 9. Mahamadou Bah, 10. Mateusz Barszczewski (83, 77. Wiktor Bojarowski).


Autorem zdjęć jest Aleksandra Miecznikowska.