Tag: IV liga

Niedziółka: Concordia wygrała zasłużenie

Po spotkaniu z Concordią Elbląg rozmawialiśmy z trenerem Mariuszem Niedziółką.


Katastrofalne błędy, po których tracimy bramki. Takie, które nie powinny przydarzać się na czwartoligowym poziomie. Jak trener to widzi?

Zgadza się. Spróbowaliśmy w tym meczu innych rozwiązań niż zawsze, trochę z musu i okazało się, że nie do końca były to rozwiązania trafione. Muszę to wziąć na swoje barki. Po stracie trzeciej bramki zaczęliśmy lepiej się prezentować. Po pewnych zmianach personalnych i w ustawieniu, ten mecz z naszej strony zaczął wyglądać lepiej. W drugiej połowie zdecydowanie próbowaliśmy naciskać. Mieliśmy swoje sytuacje, ale zabrakło nam piłkarskiej jakości. Szkoda sytuacji „Juniora”, tuż po przerwie, bo mogło być 2:3. Mogliśmy złapać kontakt i wtedy może potoczyłoby się to wszystko inaczej. Jednak obiektywnie trzeba na to spojrzeć i przyznać, że Concordia była dojrzalszym zespołem. Posiadali większą kulturę gry i mieli więcej jakości. Piłka im nie przeszkadzała i nie podskakiwała tak jak nam. Wygrali ten mecz zasłużenie. Natomiast my musimy pracować dalej. Takie mecze pokazują ile nam brakuje do tych lepszych. To dla chłopaków nauka. Trzeba już zapomnieć o minionym sezonie. Trzeba pracować na treningach i stawać się coraz lepszym. Muszę wyciągnąć po tym spotkaniu mądre wnioski, ale też każdy z zawodników indywidualnie musi to zrobić. Bez tego nie pchniemy do przodu i nie będziemy się rozwijać.


Wystawiłby trener taką samą „jedenastkę” drugi raz?

Na tę chwilę nie. Jednak ja nikogo nie skreślam. Może dla niektórych było za wcześnie na pewne rzeczy i to miało odzwierciedlenie w pierwszej połowie. Natomiast też poniekąd byliśmy zmuszeni tak zagrać, bo zabrakło kilku zawodników. Nie mieliśmy tego pełnego komfortu w obronie, ale też nie chciałem i nie mogłem wszystkiego „wyrzucić” od razu, bo później zostalibyśmy bez możliwości manewru. Poza tym chłopaki pracują i starają się na treningach, aby dostać tę szansę. Widać było, że jeszcze im czegoś brakuje. Ale ja nie zamierzam nikogo krytykować. Jesteśmy drużyną – razem wygrywamy i razem przegrywamy. W następnym spotkaniu być może wejdą i dołożą coś pozytywnego, strzelą bramkę. Do końca też nie jest dla nich proste złapać nasz system grania, nad którym pracujemy od zimy. Widać, że dla niektórych sprawia to jeszcze problemy.

Mrągowia gorsza od Concordii

Piłkarze Mrągowii Mrągowo okazali się gorsi od Concordii Elbląg i przegrali w ligowym spotkaniu 1:4 (1:3). Honorowego gola dla „żółto-czarnych” zdobył Mahamadou Bah, dla rywali trafili Szymon Drewek, Sebastian Tomczuk, Patryk Wieliczko i Mariusz Pelc.


Od początku spotkania inicjatywę na boisku osiągnęli elblążanie. W 2. minucie Radosław Bukacki dośrodkował piłkę w pole karne, najwyżej wyskoczył do niej Patryk Wieliczko, uderzył ją z głowy, ale Adrian Orzeł pewnie interweniował. Siedem minut później tym razem Bukacki wrzucił futbolówkę z rzutu rożnego, a niepilnowany w „szesnastce” Szymon Drewek skierował ją z głowy do siatki. Kolejnego gola Concordia strzeliła w 17. minucie, którego zdobył z… 70 metrów Sebastian Tomczuk. Obrońca zagrał długą piłkę do Mariusza Pelca, a ta przelobował wychodzącego z bramki Orła i wpadła do bramki. Jedenaście minut później mrągowianie stracili trzeciego gola. Adam Skierkowski zagrał futbolówkę do Wieliczki, ten ograł Macieja Sulikowskiego, po czym oddał silny strzał na bramkę. Piłkę przed siebie odbił Orzeł, ponownie doszedł do niej zawodnik rywali i tym razem skutecznie skierował do siatki. W 33. minucie Mahamadou Bah uderzył zza pola karnego, ale Kacper Leszczyński nie miał problemów ze skuteczną interwencją. Sześć minut później Piotr Błędowski przejął piłkę w środkowej strefie boiska, zagrał do Mateusza Barszczewskiego, który odegrał na lewo do Wojciecha Żęgoty, ten dośrodkował futbolówkę w pole karne, gdzie Bah wygrał pojedynek w powietrzu z Tomczukiem i strzałem z głowy skierował ją do bramki. Chwilę później swoją okazję miał Mariusz Pelc, jednak zamiast podać lepiej ustawionemu koledzy, zdecydował się na strzał z 16 metrów, który był zbyt lekki, aby zaskoczyć Orła.


Drugą połowę mrągowianie rozpoczęli z animuszem i w ciągu pierwszych pięciu minut stworzyli sobie trzy dobre okazje do zdobycia gola. Najpierw minimalnie obok słupka uderzył strzałem z głowy Bah. Następnie, po dobrym dograniu od Błędowskiego, napastnik „żółto-czarnych” minimalnie chybił. Aż wreszcie Leszczyński dobrze interweniował po strzale zza „szesnastki” Błędowskiego. Kolejny raz golkipera Concordii Błędowski sprawdził w 60. minucie, ale i tym razem bez efektu bramkowego. Trzy minuty później swoją szansę miał Mariusz Pelc, który po dośrodkowaniu od Wieliczki, strzelił z głowy minimalnie nad poprzeczką. W 75. minucie w okolicach własnego pola karnego piłkę stracił Eryk Kosek, przejął ją Wieliczko, oddał mocny strzał na bramkę. Orzeł odbił futbolówkę, doszedł do niej Mariusz Pelc i wpakował do bramki. Cztery minuty później po raz kolejny świetnie w elbląskiej bramce spisał się Leszczyński, tym razem parując na rzut rożny mocny strzał zza pola karnego Baha. Tuż przed końcem spotkania w znakomitej sytuacji znalazł się Michał Błaszczyk, ale z bliskiej odległości strzelił wysoko nad bramką.


Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 99. Kacper Walendykiewicz (46, 19. Dawid Pietkiewicz), 3. Maciej Sulikowski (31, 11. Piotr Wypniewski), 44. Wiktor Abramczyk ŻK, 69. Rafał Kudlak, 22. Wojciech Żęgota – 18. Adam Bognacki, 31. Piotr Błędowski, 10. Mateusz Barszczewski (84, 15. Krzysztof Jaskólski) – 9. Mahamadou Bah, 14. Eryk Kosek ŻK.

Z Concordią w Starym Polu

fot. Anna Dembińska

W meczu 4. kolejki IV ligi piłkarze Mrągowii Mrągowo zagrają na wyjeździe z Concordią Elbląg. Spotkanie zostanie rozegrane w sobotę (28 sierpnia) o 17:00 w oddalonym o 20 km od Elbląga Starym Polu.


Podopieczni Krzysztofa Machińskiego w trzech dotychczas rozegranych spotkaniach zdobyli siedem punktów, co daje im trzecią pozycję w ligowej tabeli. Do tej pory wygrali z Zatoką Braniewo (2:0) i Błękitnymi Orneta (6:1) oraz bezbramkowo zremisowali z rezerwami Olimpii Elbląg. Najskuteczniejszym zawodnikiem Concordii jest Sebastian Tomczuk, który bramkarzy rywali pokonywał dwukrotnie. Latem w elbląskim zespole pozostali wszyscy kluczowi zawodnicy, którzy stanowili o sile drużyny w III lidze. Dodatkowo Concordię wzmocnili m.in. ograni na wyższym poziomie – Sebastian Tomczuk, Adam Skierkowski, Radosław Kruczkowski czy Michał Lewandowski.


Spotkanie poprowadzi Wojciech Trochim z Królikowa, na liniach pomagać mu będą Tomasz Trochim i Jakub Grembocki.

Udane rozpoczęcie nowej kampanii w domu

Drugie zwycięstwo w nowym sezonie odnieśli zawodnicy Mrągowii Mrągowo. Tym razem „żółto-czarni” wygrali na własnym boisku z MKS-em Korsze 1:0 (1:0). Zwycięskiego gola zdobył pięknym strzałem z dystansu Kamil Skrzęta.


Przed meczem odbyła się miła uroczystość – zarząd klubu pogratulował Wojciechowi Żęgocie z okazji ślubu.


Spotkanie idealnie rozpoczęło się dla podopiecznych Mariusza Niedziółki. W 5. minucie Piotr Błędowski zagrał piłkę do Kamila Skrzęty, a ten pięknym strzałem z 25 metrów umieścił futbolówkę w siatce. Trzynaście minut później piłkę przejął Eryk Kosek, zagrał na wolne pole do Mateusza Barszczewskiego, ten strzelił jednak obok słupka. Chwilę potem, po wybiciu futbolówki przez Kamila Kotkowskiego, Rafał Kudlak zagrał ją głową do przodu, ta minęła linię obrony, dopadł do niej Kosek, znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem rywali, ale strzelił tuż obok dalszego słupka. W 24. minucie mocno zza „szesnastki” uderzył Piotr Wypniewski, jednak futbolówka nie wpadła do siatki. Tuż przed przerwą szybki kontratak Mrągowii rozpoczął Damian Glinka, zagrał do Barszczewskiego, ten na lewej stronie uruchomił Wojciecha Żęgota. Wahadłowy mrągowian dośrodkował piłkę w pole karne, doszedł do niej Mahamadou Bah, lecz jego strzał głową był minimalnie niecelny.


Druga część spotkania to nie najlepsza gra obu zespołów, było w niej dużo błędów i niedokładności. W 51. minucie Rafał Kudlak zagrał wprost do… Bartosza Rzeźnika, który oddał mocny strzał, ale pewnie w bramce mrągowian spisał się Adrian Orzeł. W odpowiedzi z około 30 metrów uderzył Błędowski, a piłka poleciała minimalnie obok słupka. W 61. minucie źle zagraną przez Wypniewskiego futbolówkę przejął Rzeźnik i strzelił minimalnie obok słupka. Trzy minuty później swojej szansy próbował Kosek, ale Kotkowski nie miał problemów z interwencją po jego uderzeniu. W 73. minucie Błędowski zagrał piłkę do Skrzęty, który przebiegł z nią kilka metrów, po czym huknął tuż obok bramki. Tuż przed końcem spotkania swoją szansę miał jeszcze Błędowski, kiedy po zagraniu od Kacpra Walendykiewicza, futbolówka po jego strzale trafiła w słupek.

Mecz mogliśmy zamknąć w pierwszych 20 minutach, a musieliśmy walczyć o trzy punkty do samego końca, mimo że Korsze na przestrzeni całego meczu żadnej klarownej sytuacji nie stworzyły. Natomiast były dośrodkowania, rzuty rożne i wolne, a to zawsze jest bezpieczeństwo, że coś się może wydarzyć. My graliśmy przeciętny mecz. Widzę, że był problem po 120 minutach w środku tygodnia w pucharze. Nie było świeżości i tempa, było nam trudno. Trzeba docenić, że mimo to że nie byliśmy dobrze dysponowani, ten mecz wygraliśmy i zdobyliśmy trzy punkty. Dużo pracy przed nami – widać, że brakuje płynności, trochę fizycznej świeżości. Na pewno musimy zwrócić na to uwagę. Przed nami bardzo trudny wyjazd do Elbląga i teraz się na tym koncentrujemy – mówił po meczu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 8. Kamil Skrzęta, 44. Wiktor Abramczyk, 69. Rafał Kudlak – 6. Damian Glinka (69, 99. Kacper Walendykiewicz), 11. Piotr Wypniewski (76, 19. Dawid Pietkiewicz), 31. Piotr Błędowski, 22. Wojciech Żęgota – 14. Eryk Kosek, 9. Mahamadou Bah, 10. Mateusz Barszczewski.

Po raz pierwszy w sezonie u siebie

W sobotę (21 sierpnia) o godzinie 16:00 po raz pierwszy przed własną publicznością zaprezentują się piłkarze Mrągowii Mrągowo. „Żółto-czarni” zmierzą się w ramach 3. kolejki IV ligi z MKS-em Korsze.


Podopieczni Aleksandra Lipowskiego sezon rozpoczęli od porażki z Błękitnymi Orneta 0:3, by w następnej serii gier pokonać silną drużynę rezerw Olimpii Elbląg 3:1, po dwóch golach Tomasza Ożgi i trafieniu z rzutu karnego Krzysztofa Piwiszkisa. Latem w Korszach po raz pierwszy od dawna pozyskano zawodników z zewnątrz m.in. Macieja Jarguza (Pisa Barczewo), wspomnianego wcześniej Ożgę (Jurand Barciany) oraz dwóch zawodników Victorii Bartoszyce – Bartosza Rzeźnika i Kamila Wardę.


Spotkanie poprowadzi Miłosz Karbowski z Kruklanek, na asystentów wyznaczono Rafała Śniadacha i Błażeja Głowackiego.

Wreszcie zwycięstwo w Pasymiu!

5:0 (4:0) w meczu 2. kolejki IV ligi wygrali w Pasymiu z miejscowymi Błękitnymi piłkarze Mrągowii Mrągowo. Klasycznego hat tricka strzelił Mahamadou Bah, po jednym trafieniu dołożyli Wiktor Abramczyk i Dawid Pietkiewicz.


W 10. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Eryka Koska, ten oddał strzał, a zmierzającą do siatki futbolówkę wybił z linii bramkowej Dawid Mikulak. Trzy minuty później Kosek dośrodkował piłkę z lewej strony boiska w „szesnastkę”, doszedł do niej Mahamadou Bah i strzałem z głowy pokonał Rafała Miarę. W 22. minucie mocno z rzutu wolnego z 20 metrów uderzył Kamil Skrzęta, jednak bramkarz rywali dobrze interweniował. Sześć minut później Dawid Pietkiewicz uruchomił na lewej stronie Mateusza Barszczewskiego, który idealnie dograł do Baha, a ten skierował futbolówkę do bramki. W 31. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Pietkiewicza, Wiktor Abramczyk uderzył z głowy obok słupka. W odpowiedzi swoją szansę mieli Błękitni. Marcin Marszałek najpierw uprzedził Patrycjusza Malanowskiego, do odbitej piłki doszedł Gabriel Sachajczuk i mając przed sobą pustą bramkę strzelił wysoko nad poprzeczką. W 40. minucie Piotr Błędowski idealnie zagrał futbolówkę pomiędzy obrońców do Baha, ten minął Miarę i zdobył swojego trzeciego gola. Swoich szans w pierwszej połowie próbowali jeszcze Błędowski i Pietkiewicz, ale obaj nie znaleźli drogi do bramki. Tuż przed przerwą Abramczyk podłączył się za akcją „żółto-czarnych”, wypatrzył go w polu karnym Kosek i obrońca mrągowskiej drużyny z bliskiej odległości umieścił piłkę w bramce.


W 55. minucie źle wybitą piłkę przez Kamila Świercza przejął Błędowski, zagrał do nieobstawionego Pietkiewicza, a ten strzałem z prawej nogi pokonał Miarę. Dwadzieścia minut później Rafał Kudlak dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego, doszedł do niej Kosek, jednak uderzył minimalnie nad poprzeczką. Później dwukrotnie na bramkę rywali uderzał Skrzęta, ale jego strzały były niecelne. W 87. minucie Kacper Walendykiewicz dośrodkował piłkę z prawej strony boiska, doszedł do niej Wiktor Bojarowski, jednak uderzył w środek i bramkarz rywali nie dał się pokonać.

Uważam, że zagraliśmy przeciętny mecz. Popełniliśmy za dużo własnych błędów, ale przeciwnik nie potrafił tego wykorzystać. Super, że „Junior” się odblokował, jego bramki były niezwykle ważne, bo ustawiły ten mecz. Później grało się zdecydowanie łatwiej. Na początku drugiej połowy trochę ciśnienie mi skoczyło, bo wyglądało to niedobrze. Ślamazarnie graliśmy, mieliśmy dużo strat. Później na szczęście uspokoiliśmy grę, przeciwnik po piątej bramce nie widział już możliwości odwrócenia wyniku, więc wiadomo jak to wygląda w takim przypadku. We wtorek mamy puchar, musimy wrócić do Pasymia – nowy mecz, nowa historia, trzeba się do niego dobrze przygotować – mówił po meczu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 1. Marcin Marszałek – 8. Kamil Skrzęta, 44. Wiktor Abramczyk ŻK, 69. Rafał Kudlak – 6. Damian Glinka (46, 99. Kacper Walendykiewicz), 18. Adam Bognacki, 31. Piotr Błędowski (78, 3. Maciej Sulikowski), 14. Eryk Kosek (76, 15. Krzysztof Jaskólski) – 19. Dawid Pietkiewicz (65, 77. Wiktor Bojarowski), 9. Mahamadou Bah, 10. Mateusz Barszczewski (72, 2. Gracjan Bagiński).

Nie dać plamy w Pasymiu

fot. Wiesław Nosowicz

W meczu 2. kolejki IV ligi piłkarze Mrągowii Mrągowo zagrają na wyjeździe z Błękitnymi Pasym. Spotkanie odbędzie się w sobotę (14 sierpnia) o godzinie 17:00.


Pasym to niezwykle trudny teren dla Mrągowii. „Żółto-czarni” dwie poprzednie wizyty na stadionie Błękitnych wspominają bardzo źle. Dwukrotnie przegrali tam 0:2, prezentując się z bardzo słabej strony. Sobotnia wizyta to z pewnością możliwość rehabilitacji za poprzednie mecze oraz zdobycia pierwszych punktów w nowej kampanii.


Podopieczni Patrycjusza Malanowskiego sezon rozpoczęli od porażki 0:4 z jednym z głównych pretendentów do awansu – Jeziorakiem Iława. Latem do drużyny dołączyło kilku bardzo dobrych zawodników, a w tym gronie jest Szymon Nakielski, który ostatnie półtora roku spędził w Mrągowii.


Sobotnie spotkanie poprowadzi Jakub Narojczyk z Miłakowa. Na liniach pomagać mu będą Jacek Makowski i Michał Palczyński.

“Pierwsze koty za płoty”!

fot. portEl.pl

Na inaugurację sezonu 2021/22 w IV lidze piłkarze Mrągowii Mrągowo przegrali w wyjazdowym spotkaniu z rezerwami Olimpii Elbląg 0:3 (0:1). Gole dla rywali zdobyli Marcel Zając, Szymon Stanisławski i Marcin Bawolik (z rzutu karnego).


Już przed meczem było wiadomo, że elbląska drużyna będzie złożona z zawodników z szerokiej kadry pierwszej drużyny, która swoje spotkanie ligowe rozgrywała dzień wcześniej. Ostatecznie na boisku pojawiło się dwunastu graczy na co dzień trenujących i grających w drugoligowej Olimpii.


W 2. minucie Mateusz Barszczewski przejął piłkę na lewej stronie boiska, zagrał do Piotra Wypniewskiego, ten uderzył z ponad 20 metrów, a futbolówka trafiła w poprzeczkę. Doszedł do niej jeszcze Mahamadou Bah, oddał strzał, z którym poradził sobie bramkarz gospodarzy. Osiem minut później Marcin Bawolik idealnie zagrał do Marcela Zająca, a ten mając przed sobą tylko Marcina Marszałka wpakował piłkę do bramki. Następnie dwie dobre okazje mieli „żółto-czarni”. Akcje zainicjował Wiktor Abramczyk, najpierw zgrał futbolówkę głową do Mateusza Barszczewskiego, który uderzył nad poprzeczką. A następnie dośrodkował futbolówkę w pole karne, Barszczewski uderzył z woleja, ale kapitalna interwencja Pawła Rutkowskiego uchroniła gospodarzy przed stratą golą. W 39. minucie Marszałek dobrze interweniował po strzale głową Dawida Wierzbę. Chwilę potem Szymon Stanisławski ograł mrągowskich obrońców, znalazł się tylko przed golkiperem „żółto-czarnych”, który świetnie interweniował po jego strzale.


W 54. minucie Adam Bognacki zagrał diagonalnie do nieobstawionego Barszczewskiego, ten znalazł się w dobrej sytuacji, jednak źle przyjął futbolówkę i golkiper Olimpii zdołał interweniować. Można powiedzieć, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą”, bowiem chwilę później gospodarze podwyższyli prowadzenie. Bawolik zagrał do Stanisławskiego, ten wyprzedził obrońców, minął Marszałka i skierował piłkę do bramki. W 65. minucie Stanisławski znalazł się w dobrej sytuacji, jednak fantastyczna interwencja Marszałka uchroniła Mrągowię przed stratą gola. W odpowiedzi mrągowianie przeprowadzili składną akcje, po której na strzał zdecydował się Piotr Błędowski i piłka minimalnie poleciała obok słupka. W 76. minucie sędzia Wojciech Trochim podyktował rzut karny (chociaż z perspektywy trybun i zapisu wideo wynika, że faul miał miejsce przed polem karnym) dla Olimpii za faul Abramczyka na Bawoliku. „Jedenastkę” pewnie na bramkę zamienił sam poszkodowany. Dwie minuty później Wojciech Żęgota dośrodkował futbolówkę z lewej strony boiska, doszedł do niej Eryk Kosek i uderzył z głowy tuż obok bramki. W 88. minucie w znakomitej sytuacji po zagraniu od Stanisławskiego znalazł się Bawolik, jednak z bliskiej odległości strzelił niecelnie. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego mocny strzał oddał Stanisławski, ale i tym razem był on niecelny.

Porażka zawsze boli, więc nie wracamy szczęśliwi do domów. Z drugiej strony nie ma też, co tego rozpamiętywać, bo terminarz jest napięty i przed nami kolejne mecze. Nie chcemy się usprawiedliwiać, ale graliśmy tak naprawdę z drużyną, którą zawodowo gra w piłkę. Większość trenuje z pierwszym zespołem i gra normalnie w II lidze. Popełniliśmy błędy, których mogliśmy uniknąć w pewnych sytuacjach i one kosztowały nas stratę bramek. Ten mecz był dobrą lekcją dla mnie i dla chłopaków, pokazał w którym miejscu jesteśmy i czego jeszcze nam brakuje. Na pewno nie ma co się załamywać, to był bardzo trudny przeciwnik. Olimpia najpewniej już takiego silnego składu może nie wystawić w tej lidze ze względu na przepisy.

Były fragmenty, w których przeciwnik miał problemy z wyprowadzeniem piłki, całkiem nieźle wychodziło nam zakładnie pressingu. Nie potrafiliśmy wykorzystać sytuacji, które sobie stworzyliśmy. Przy 0:0 mieliśmy poprzeczkę, później przy 0:1 Mateusz miał dwie dobre okazje, ale najpierw na posterunku był bramkarz, a później piłka zaplątała mu się między nogami. To są te różnice, które powodują, że ktoś gra wyżej, a ktoś w IV lidze. Wielu chłopaków jednak pokazało, że ma ten potencjał, aby robić krok do przodu. Trzeba pracować nad szczegółami, jak chcemy być solidnym zespołem, bo jak widać klasowy przeciwnik wykorzystuje każdy drobny błąd.

Myślimy już o Pasymiu, chcemy im się zrehabilitować i zamazać demony z poprzedniego sezonu – mówił po meczu w Elblągu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 23. Marcin Marszałek – 8. Kamil Skrzęta, 44. Wiktor Abramczyk ŻK, 66. Rafał Kudlak – 6. Damian Glinka (71, 56. Kacper Walendykiewicz), 18. Adam Bognacki, 2. Piotr Błędowski, 22. Wojciech Żęgota – 11. Piotr Wypniewski (43, 14. Eryk Kosek), 9. Mahamadou Bah (86, 15. Krzysztof Jaskólski), 10. Mateusz Barszczewski (71, 77. Dawid Pietkiewicz).