Kategoria: Aktualności

W 28. kolejce gramy w Iławie

Kampania 2024/25 zbliża się ku końcowi. Do rozegrania pozostały jeszcze trzy kolejki, a w sobotę (31 maja) o godzinie 17:00 w Iławie „żółto-czarni” zmierzą się z miejscowym Jeziorakiem.

Iławianie zajmują obecnie 15. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 16 punktów, na co składają się 4 zwycięstwa, 4 remisy i 19 porażek. Najwięcej bramek z obecnej kadry dla Jezioraka strzelił Japończyk Kotarō Imaiida – cztery. Jeszcze do niedawna w iławskim zespole grał pięciokrotny reprezentant Polski – Dawid Janczyk.

Mrągowia dwa i Olimpia dwa też dwa

Mrągowia Mrągowo zremisowała w meczu ligowym z rezerwami Olimpii Elbląg 2:2 (2:1). Gole dla naszej drużyny strzelili Adam Słuchocki i Mateusz Szenfeld.

Trener Mariusz Niedziółka dokonał kilka zmian w składzie w porównaniu do ostatniego spotkania, od początku zagrał m.in. wychowanek Piotr Kopyść, który zebrał dobre recenzje. W końcówce spotkania na boisku pojawił się po długiej nieobecności Kacper Skok.

Na początku spotkania futbolówka uderzona z głowy przez Adriana Korzeniewskiego poleciała obok słupka. Goście wyszli na prowadzenie w 11. minucie. Alan Dziurdzia dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, Patryk Sargalski uprzedził defensywę oraz bramkarza „żółto-czarnych” i strzałem z głowy zdobył gola. Trzy minuty później na strzał z około 30 metrów zdecydował się Maciej Narloch, ale świetną paradą popisał się Marcin Kossakowski. W kolejnej akcji piłkę po strzale Łukasza Kuśnierz zablokował Kacper Sikora. W 28. minucie w sytuacji sam na sam z Adrianem Orłem znalazł się Jan Piróg, jednak nasz golkiper świetną interwencją powstrzymał zawodnika rywali. Jedenaście minut później Adrian Korzeniewski przedarł się prawą stroną, dośrodkował w pole karne, gdzie Adam Słuchocki wyprzedził rywali i strzałem z głowy posłał piłkę do siatki. Chwilę później po zagraniu od Kuśnierza w świetnej sytuacji znalazł się Mateusz Szenfeld, jednak piłkę po jego uderzeniu wybili obrońcy. Tuż przed przerwą było 2:1. Bramkę dla „żółto-czarnych” strzelił precyzyjnym strzałem zza pola karnego Szenfeld.

Druga połowa rozpoczęła się od strzału Szenfelda, jednak był niecelny. W 53. minucie „żółto-czarni” w jednej akcji popełnili błąd za błędem, czego efektem była bramka zdobyta przez Igora Wilczka z okolic pola karnego. Pięć minut później goście mieli kolejną świetną okazję, najpierw jednak Orzeł w świetnie obronił strzał Dominika Maruchy, a piłka po dobitce Piróga poleciała obok słupka. Mrągowia odpowiedziała akcją prawą stronę. Korzeniewski zagrał w pole karne, gdzie po strzale z woleja Kuśnierza futbolówka poleciała nad poprzeczką. W 71. minucie Kossakowski obronił strzał Mateusza Skonieczki. Osiem minut przed końcem swoją szansę po zagraniu od Mariusza Rutkowskiego miał Kuśnierz, ale i tym razem golkiper rywali okazał się lepszy.

– Remis to wynik sprawiedliwy, jednak zarówno goście jak i my, mieliśmy swoje szanse, aby przechylić wynik na swoją korzyść. Trudno jednak być zadowolonym z tego, co dzisiaj prezentowaliśmy. O ile tydzień temu nasza organizacja gry w defensywie była na dobrym poziomie, to niestety w meczu z Olimpią stałe fragmenty słabo broniliśmy. Też przejście z ataku do obrony wyglądało nie najlepiej przez co Olimpia stwarzała sporo sytuacji. Ewidentnie za dużo prezentów przy rozegraniu daliśmy gościom i to poskutkowało tym, że kiedy mieliśmy w miarę spokojny mecz, prowadziliśmy 2:1, to straciliśmy bramkę po prezencie. Trzeba szanować ten punkt. Do końca sezonu pozostały trzy spotkania i postaramy się zdobyć jak najwięcej punktów – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 26. Adrian Orzeł – 17. Adrian Korzeniewski (77, 19. Kacper Skok), 24. Dawid Moszczyński (61, 8. Rafał Kudlak), 63. Maciej Narloch, 14. Eryk Kosek – 7. Mateusz Szenfeld, 22. Piotr Kopyść (46, 11. Piotr Wypniewski), 6. Mariusz Rutkowski, 2. Filip Kawiecki (61, 77. Mateusz Skonieczka) – 99. Adam Słuchocki (72, 44. Mikołaj Cybul), 70. Łukasz Kuśnierz.

fot. Marcin Brzeziński

Czas na rezerwy Olimpii Elbląg

Walczące o ligowy byt – rezerwy Olimpii Elbląg – będą kolejnym ligowym rywalem Mrągowii Mrągowo. Spotkanie zostanie rozegrane 24 maja (sobota) o godzinie 13:00 w Pieckach.

Elblążanie zajmują obecnie 13. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 26 punktów, na co składa się 8 zwycięstw, 2 remisy i 16 porażek. Najlepszym strzelcem drużyny jest Maciej Tobojka, zdobywca siedmiu bramek.

Jesienią nasza drużyna przegrała w Elblągu 0:3.

Mrągowia lepsza od Pisy

Mrągowia Mrągowo wygrała w wyjazdowym spotkaniu IV ligi z Pisą Barczewo 1:0 (1:0). Zwycięskiego gola strzelił Konrad Maluchnik.

Już w 3. minucie Piotr Wypniewski dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, najwyżej wyskoczył do niej Adrian Korzeniewski, oddał strzał z głowy, ale bramkarz rywali pewnie interweniował. Rafał Fidurski zaliczył dobrą interwencję sześć minut później, kiedy to poradził sobie z mocnym uderzeniem Mateusza Szenfelda. Pisa odpowiedziała strzałem Olafa Gorczycy, a futbolówka przeleciała obok słupka. W 14. minucie piłkę odzyskał Korzeniewski, podał do Adama Słuchockiego, ten dośrodkował wprost na głowę Konrada Maluchnika, który posłał futbolówkę do siatki. Następnie na bramkę rywali strzelał Łukasz Kuśnierz, ale niecelnie. W 23. minucie gospodarze przeprowadzili szybka akcję, Jakub Bałdyga podał do Bartosza Wiśniewskiego, który oddał mocny strzał, ale na posterunku był Adrian Orzeł. „Żółto-czarni” odpowiedzieli za sprawą Piotra Wypniewskiego, po którego strzale futbolówkę z linii bramkowej wybił Wiśniewski. W 32. minucie po dośrodkowaniu z kornera przez Gorczyce nad bramką z głowy strzelił Kacper Szczerba. Dwie minuty później Fidurski znakomicie obronił piłkę uderzoną przez Rafała Kudlaka. W 40. minucie przed szansą stanął Słuchocki, jednak zbyt długo przyjmował futbolówkę i obrońca zdołał go uprzedzić. Chwilę później „żółto-czarni” przeprowadzili kapitalną akcję, ale finalizacja Maluchnika zostawiła wiele do życzenia. Tuż przed przerwą Orzeł w dobrym stylu obronił strzał Gorczycy.

Druga połowa mogła się dobrze zacząć dla „żółto-czarnych”. Szenfeld dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, doszedł do niej Kudlak, ale i tym razem naszego defensora powstrzymał Fidurski. W 65. minucie Słuchocki wpadł w pole karne, po czym strzelił tuż obok dalszego słupka. Pisa odpowiedziała akcją Bałdygi, ale Orzeł nie dał się zaskoczyć. Tuż przed końcem spotkania minimalnie obok słupka strzelił Kuśnierz.

– Myślę, że z przebiegu spotkania zasłużyliśmy, żeby wygrać wyżej. Jednak przez to, że nie potrafiliśmy tego meczu „zamknąć”, to do końca trzymał w napięciu. Gospodarze próbowali wyrównać, ale świetnie spisywała się nasza defensywa. Niemal nie pozwalaliśmy rywalom dochodzić do sytuacji i strzałów. Trzeba pochwalić cały zespół za wykonaną pracę. Wszyscy pracowali cały mecz bez wyjątku, to cieszy – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 26. Adrian Orzeł – 20. Adrian Korzeniewski ŻK, 63. Maciej Narloch, 8. Rafał Kudlak, 14. Eryk Kosek ŻK – 7. Mateusz Szenfeld (90, 2. Filip Kawiecki), 10. Mateusz Barszczewski, 11. Piotr Wypniewski, 12. Konrad Maluchnik – 94. Adam Słuchocki ŻK (78, 80. Mikołaj Cybul), 70. Łukasz Kuśnierz.

Czas na Pisę

Trzeci mecz w przeciągu siedmiu dni rozegrają zawodnicy Mrągowii Mrągowo. Tym razem w sobotę (17 maja) o godzinie 16:00 zmierzą się na wyjeździe z Pisą Barczewo.

Barczewianie zajmują obecnie dwunaste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 27 punktów, na co składa się 7 zwycięstw, 6 remisów i 12 porażek. Najlepszym strzelcem drużyny jest Jakub Bałdyga, który bramkarzy rywali do tej pory pokonał dziewięciokrotnie.

Półfinał i dość

Na półfinale swoją przygodę w obecnej edycji Wojewódzkiego Pucharu Polski zakończyli zawodnicy Mrągowii Mrągowo. „Żółto-czarni” przegrali w 1/2 finału w Pieckach z Concordią Elbląg 1:2 (1:1). Honorowego gola dla naszej drużyny strzelił Mateusz Szenfeld.

Obie drużyny przystąpiły do tego spotkania bardzo zmobilizowane. Trener rywali oszczędzał część zawodników w meczu ligowym z DKS-em Dobre Miasto, do tego mógł skorzystać ze wszystkich swoich piłkarzy, dlatego w starciu z Mrągowią wystawił najmocniejszy z możliwych składów. Z kolei trener Mariusz Niedziółka zdecydował się na roszady w składzie, od pierwszej minuty zagrali m.in. Michał Bejnarowicz i Filip Kawiecki, a na ławce rezerwowych usiedli – Adrian Orzeł, Rafał Kudlak czy Piotr Wypniewski.

Od początku spotkania „żółto-czarni” osiągnęli optyczną przewagę, jednak niewiele z niej wynikało, bo sytuacji było jak na lekarstwo. W początkowej fazie meczu warty odnotowania był tylko niecelny strzał zza pola karnego Macieja Narlocha. Goście odpowiedzieli w 24. minucie uderzeniem z rzutu wolnego Radosława Bukackiego, było ono jednak lekkie i Michał Bejnarowicz pewnie złapał piłkę. Trzy minuty później Mrągowia strzeliła gola z rzutu karnego za sprawą Mateusza Szenfelda, który wykorzystał „jedenastkę” podyktowano za faul Macieja Kaczorowskiego na Łukaszu Kuśnierzu. Następnie do 42. minuty nie działo się zupełnie nic. Wtedy to Michał Błaszczyk zagrał piłkę w pole karne, Sebastian Tomczuk uprzedził Mateusza Barszczewskiego, który go sfaulował i w meczu mieliśmy drugi rzut karny. Pewnym jego egzekutorem był Radosław Bukacki.

Mrągowia źle weszła w drugą połowę. W 48. minucie Szymon Drewek dośrodkował piłkę w pole karne, Grzegorz Grochocki uprzedził Lee Youngsu i tylko intuicyjna interwencja Bejnarowicza uchroniła zespół przed stratą gola. Nie był to jednak koniec akcji. Futbolówkę stracił Yūji Takada, przejął ją Kacper Filipczyk i idealnie dośrodkował na głowę Aleksa Łęckiego, który uprzedził Narlocha i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Chwilę później próbował odpowiedzieć Mateusz Barszczewski, jednak strzelił obok słupka. W 52. minucie Drewek podał w tempo do Łęckiego, ten wpadł w pole karne i znalazł się sam na sam z bramkarzem. Tuż przed oddaniem strzału, delikatnie wytrącony z równowagi przez naciskającego Barszczewskiego, nie zdołał uderzyć z pełną siłą, co umożliwiło golkiperowi spokojną interwencję. Dziesięć minut przed końcem spotkania Rafał Kudlak precyzyjnie dośrodkował w pole karne, do piłki doszedł Kuśnierz, ale futbolówka po jego strzale minęła tylko słupek. W doliczonym czasie gry przed szansą stanął Piotr Wypniewski, ale piłkę po jego uderzeniu zdołał zablokować Kaczorowski.

Dziękujemy zawodnikom i sztabowi szkoleniowemu za fajną przygodę w tegorocznej edycji Wojewódzkiego Pucharu Polski!

Mrągowia: 1. Michał Bejnarowicz – 14. Eryk Kosek, 4. Lee Youngsu (58, 11. Piotr Wypniewski), 63. Maciej Narloch (69, 8. Rafał Kudlak), 17. Adrian Korzeniewski – 7. Yūji Takada (79, 24. Dawid Moszczyński), 10. Mateusz Barszczewski, 6. Mariusz Rutkowski, 9. Mateusz Szenfeld, 2. Filip Kawiecki (58, 9. Adam Słuchocki) – 70. Łukasz Kuśnierz.

Mrągowia zagra o finał

Concordia Elbląg, zwycięzca dwóch poprzednich edycji Wojewódzkiego Pucharu Polski, będzie rywalem Mrągowii Mrągowo w półfinale tych rozgrywek. Środowe (14 maja) spotkanie, które zapowiada się niezwykle emocjonująco, rozpocznie się o godzinie 17:00 w Pieckach.

W roli faworyta do tego meczu przystępują elblążanie. Nasi rywale są wyżej w ligowej tabeli, mają większe doświadczenie w pucharowej rywalizacji, trener Marcin Szweda będzie mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, dodatkowo „żółto-czarni” nie potrafią wygrać z Concordią od blisko siedmiu lat. Elblążanie w ostatnim spotkaniu ligowym „oszczędzali” większość swoich kluczowych zawodników, aby Ci byli lepiej przygotowani do rywalizacji z Mrągowią.

Z kolei w szatni Mrągowii czuć rosnące napięcie i koncentrację, gdyż zbliża się najważniejszy mecz tego sezonu. Zespół jest świadomy, o co gra. Wie, że potrzebna będzie nie tylko walka i zaangażowanie, ale też dyscyplina i zimna krew w kluczowych momentach.

– W takich meczach liczy się charakter. Wiemy, jak wiele znaczy ten półfinał dla nas, dla kibiców i dla całego Mrągowa. Zrobimy wszystko, żeby zostawić serce na boisku – mówi przed meczem Mateusz Barszczewski.

Obie ekipy mają o co grać – finał pucharu wojewódzkiego to nie tylko prestiż, ale i być może przepustka do ogólnopolskich rozgrywek. Zapowiada się zacięty mecz, pełen walki i emocji do ostatniego gwizdka sędziego Marcina Szczerbowicza.

Liczymy na wsparcie kibiców – każdy doping, każda obecność na trybunach będzie dodatkowym impulsem, który może przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.

Gol kapitana Zniczowi w czasie plany odkłada

Mrągowia Mrągowo zremisowała w meczu 25. kolejki IV ligi ze Zniczem Biała Piska 1:1 (0:0). Gola dla „żółto-czarnych” zdobył Łukasz Kuśnierz, rywale odpowiedzieli za sprawą Marcina Fiedorowicza.

W 9. minucie Piotr Wypniewski dośrodkował piłkę z rzutu rożnego w pole karne, najwyżej wyskoczył do niej Maciej Narloch i po jego uderzeniu głową trafiła w poprzeczkę. Osiem minut później na bramkę rywali uderzał Łukasz Kuśnierz, ale Dominik Kąkolewski nie miał problemów z interwencją. Goście odpowiedzieli szybką akcją na lewej stronie boiska Marcina Fiedorowicza, który wpadł w pole karne, oddał strzał, ale na miejscu był Adrian Orzeł. Chwilę później Narloch zagrał wprost pod nogi rywala – Arkadiusz Mroczkowskiego, ten mocno uderzył zza pola karnego, ale nasz bramkarz nie dał się pokonać. W 34. minucie przed szasną stanął Mateusz Szenfeld, jednak piłka po jego strzale w ostatniej chwili została zablokowana przez Adriana Karankiewicza. Dwie minuty później na bramkę rywali strzelał Mateusz Barszczewski, ale i tym razem futbolówka nie znalazła drogi do bramki. Pod bramką Mrągowii było groźnie w 39. minucie. Piłkę z rzutu rożnego dośrodkował Mroczkowski, najwyżej wyskoczył Karankiewicz i po jego strzale z głowy, futbolówkę na korner zdołał wybić Narloch.

W 58. minucie Mrągowia strzeliła gola. Adrian Korzeniewski zagrał na wolne pole do Kuśnierza, a ten przerzucił piłkę nad Dominikiem Kąkolewskim i ta wpadła do bramki. Dwie minuty później Jakub Płoszkiewicz zagrał piłkę do Marka Bahinskiego, ten wpadł w pole karne, oddał mocny strzał, futbolówka odbiła się jeszcze od Narlocha i wyszła na korner. Następnie dwie dobre okazje mieli „żółto-czarni”. Najpierw Konrad Maluchnik uderzył obok słupka, a za chwilę Szenfeld wprost w bramkarza. W 66. minucie Mroczkowski zagrał diagonalnie do Fiedorowicza, ten przebiegł z piłką kilkanaście metrów, po czym strzałem z lewej nogi w dalszy róg bramki nie dał żadnych szans Orłowi. Mrągowia próbowała odpowiedzieć za sprawą Szenfelda, ale i tym razem na posterunku był Kąkolewski. W 70. minucie przyjezdni mieli dobrą okazję. Najpierw na bramkę „żółto-czarnych” strzelał Fiedorowicz, ale został zablokowany przez Lee Youngsu, a dobitkę Bahinskiego świetnie obronił Orzeł. W końcówce obie drużyny próbowały jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść, ale nie było już groźnych sytuacji do zdobycia bramek.

– Wiedzieliśmy, że Znicz to bardzo dobra drużyna i żeby ich powstrzymać trzeba było zagrać sposobem. Zespół w tym spotkaniu zostawił dużo serca na boisku, była walka do końca i realizacja założeń. Mecz był „otwarty” do ostatniej minuty, bo jedni i drudzy mogli zdobyć bramkę. Przede wszystkim cieszy mnie zaangażowanie i realizacja założeń, bo to ostatnio szwankowało. Czasami były różne pomysły. Trzeba powiedzieć, że w obronie wyglądaliśmy jak zespół. Jestem dumny z chłopaków – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.

Mrągowia: 26. Adrian Orzeł – 14. Eryk Kosek, 4. Lee Youngsu, 63. Maciej Narloch, 17. Adrian Korzeniewski – 7. Yūji Takada (89, 99. Adam Słuchocki), 10. Mateusz Barszczewski ŻK, 11. Piotr Wypniewski ŻK, 9. Mateusz Szenfeld, 28. Konrad Maluchnik – 70. Łukasz Kuśnierz.

Przeszkodzić Zniczowi

Walczący o awans do III ligi – Znicz Biała Piska – będzie kolejnym rywalem Mrągowii Mrągowo o ligowe punkty. Spotkanie zostanie rozegrane w sobotę (10 maja) o godzinie 13:00 w Pieckach.

Znicz jest obecnie wiceliderem tabeli z dorobkiem 53 punktów, tracąc jeden punkt do liderującego Startu Nidzica. Podopieczni Przemysława Łapińskiego w obecnej kampanii wygrali 16 razy, pięciokrotnie zremisowali i trzykrotnie przegrali. Najlepszym strzelcem w drużynie Przemysława Łapińskiego jest Bartosz Giełażyn, lider klasyfikacji strzelców do tej pory strzelił 18 goli.

Ostatni raz Mrągowia na własnym terenie ze Zniczem wygrała 21 września 2013 r. W ówczesnej III lidze podlasko-warmińsko-mazurskiej „żółto-czarni”, prowadzeni przez obecnego trenera juniorów Zbigniewa Marczuka, pokonali swoich rywali 3:1, wszystkie gole dla mrągowian zdobył Paweł Kowalewski, dla rywali trafił obecny lider klasyfikacji strzelców II ligi – Daniel Świderski. Z obecnych kadr we wspomnianym meczu zagrał tylko Michał Świderski.