Autor: Misiek

Ostatni raz „Siwego” w piłkarskim domu!

fot. Anita Szymańska / „Sercem w obiektywie”

W sobotę (12 czerwca) o godzinie 17:00 po raz ostatni w tej kampanii zagrają na własnym stadionie piłkarze Mrągowii Mrągowo. Ich rywalem będzie GSZS Rybno.


MOŻLIWE (oby nie!), że po raz ostatni przed mrągowską publicznością zaprezentuje się Łukasz Michałowski. „Siwy” po sezonie 2020/21 zamierza zawiesić buty na kołkach.


Zbliża się mój koniec w piłce. Ciężko mi będzie porzucić, to co kocham przez tyle lat. Ale takie jest życie. Dziś cieszę się sytuacją, która jest w Mrągowie. Jesteśmy pewni, dominujący, lubimy i potrafimy grać w piłkę. Dzięki ekipa za ten sezon i nie tylko – mówi popularny „Siwy”.


Wracając do prezentacji naszych rywali, to zajmują oni obecnie szesnaste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 26 punktów, składa się na to 7 zwycięstw, 5 remisów oraz 20 porażek. Najskuteczniejszym strzelcem drużyny Radosława Wasielewskiego jest Patryk Rozentalski, który do tej pory pokonywał bramkarzy rywali jedenastokrotnie. W poprzedniej kolejce Delfin przegrał na własnym boisku z Mamrami Giżycko 0:3.


Spotkanie poprowadzi Krystian Ziółkowski z Olsztyna, na liniach pomagać mu będą Jacek Makowski i Monika Piekarska.


Bilet wstępu kosztuje 7 zł. Dla nieobecnych spotkanie będzie transmitowane w TVCOM.pl.


Przed i w trakcie meczu Mrągowii z GSZS-em Rybno będzie prowadzona zbiórka charytatywna na rzecz Michała Kaczyńskiego, ojca zawodnika naszego klubu – Filipa, który uległ nieszczęśliwemu wypadkowi na rowerze, doznając paraliżu i złamania kręgów szyjnych. Cała kwota zostanie przekazana na rehabilitację. Zachęcamy także do dobrowolnych wpłat – https://www.siepomaga.pl/michal-kaczynski. Dziękujemy w imieniu klubu, jak i rodziny!

wiceMISTRZ

fot. Zatoka Braniewo

Piłkarze Mrągowii Mrągowo odnieśli zwycięstwo na trudnym terenie w Braniewie z miejscową Zatoką 1:0 (0:0). Gola na wagę trzech punktów zdobył Mateusz Barszczewski.


Pierwszą połowę najlepiej byłoby przemilczeć, bo żadna z drużyn nie prezentowała poziomu, do którego przyzwyczaiła. Było dużo niedokładności, strat i złych decyzji zawodników. Jednak w 7. minucie Rafał Kudlak przedarł się w polu karnym, wycofał piłkę do Mahamadou Baha, który strzelił wysoko nad bramką. W dalszej fazie tej połowy dwukrotnie z dalszej odległości uderzał Kamil Skrzęta, jednak za każdym razem futbolówka leciała obok słupka. W 28. minucie z prawej strony dośrodkował Piotr Chmielewski, do piłki doszedł Bah, ale strzelił z głowy niecelnie.


Druga połowa świetnie rozpoczęła się dla „żółto-czarnych”. Skrzęta zagrał diagonalnie do Mateusza Barszczewskiego, a ten wpakował futbolówkę do siatki. W 54. minucie minimalnie nad poprzeczką uderzył z 20 metrów Marcin Chomko. Następnie dwie dobre akcje przeprowadził Oskar Rynkowski, ale najpierw na wysokości zadania stanął Adrian Orzeł, a następnie piłka przeleciała minimalnie obok słupka. W 74. minucie Jan Lechowid świetną interwencją po strzale Barszczewskiego uchronił Zatokę przed startą bramki. Pięć minut później Wiktor Bojarowski zagrał do Piotra Błędowskiego, ten mocno uderzył, ale po raz kolejny golkiper gospodarzy dobrze interweniował. Chwilę potem Dariusz Gołębiowski w znakomitej sytuacji uderzył zbyt lekko. W 89. minucie szybką kontrę przeprowadzili mrągowianie Bojarowski zagrał do Eryka Koska, ten uderzył zza pola karnego, a Lechowid sparował futbolówkę na korner. Po dośrodkowaniu z narożnika Gołębiowski mocno strzelił, lecz intuicyjna interwencja golkipera Zatoki uchroniła zespół przed startą bramki. W doliczonym czasie gry Skrzęta przejął piłkę we własnym polu karnym, popędził z nią kilkadziesiąt metrów, zagrał na wolne pole do Gołębiowskiego, a ten zamiast mu odegrać… uderzył wprost w Lechowida.


Dzięki tej wygranej podopieczni Mariusza Niedziółki zapewnili sobie wicemistrzostwo IV ligi, a na dwie kolejki przed końcem rozgrywek awans do III ligi wywalczyli piłkarze Mamr Giżycko, który serdecznie gratulujemy i życzymy powodzenia!

Ciężary były straszne. Trzeci mecz w ciągu siedmiu dni spowodował, że było brak czucia u niektórych zawodników. Środek pola za dobrze nie funkcjonował. Z gry nie możemy być zadowoleni. Jednak takie mecze się zdarzają. Chwała chłopakom, że potrafiliśmy tę bramką wcisnąć i wywalczyć trzy punkty. Pewnie powinniśmy ten mecz szybciej zamknąć, a tak trzymaliśmy siebie i kibiców w nerwach do końca. Mam nadzieję, że w tygodniu złapiemy trochę świeżości i te dwa ostatnie mecze zagramy na lepszym poziomie – skwitował po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 12. Adrian Orzeł – 8. Kamil Skrzęta, 44. Wiktor Abramczyk ŻK, 5. Łukasz Michałowski – 2. Piotr Chmielewski (76, 6. Damian Glinka), 31. Piotr Błędowski, 11. Piotr Wypniewski, 66. Rafał Kudlak (66, 22. Wojciech Żęgota) – 14. Eryk Kosek (90, 15. Szymon Nakielski), 9. Mahamadou Bah (66, 7. Dariusz Gołębiowski), 10. Mateusz Barszczewski (76, 77. Wiktor Bojarowski).

Trudna wyprawa do Braniewa

Rozgrywki IV ligi z wolna zbliżają się ku końcowi. W sobotę (5 czerwca) o godzinie 15:00 w Braniewie piłkarze Mrągowii Mrągowo zagrają z niezwykle groźną Zatoką.


Braniewianie zajmują obecnie ósme miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 45 punktów. Składa się na o 14 zwycięstw, 3 remisy oraz 14 porażek. Najlepszym strzelcem drużyny jest Łukasz Wolak, który do tej pory wpisywał się na listę strzelców trzynaście razy. W poprzedniej kolejce braniewianie ulegli 0:1 na wyjeździe Mamrom Giżycko, który już jedną nogą są w III lidze.


Spotkanie poprowadzi Łukasz Dobrzyński z Morąga, na liniach pomagać mu będą Sylwester Skórka oraz Kamil Pawelczyk.

Nie taka Tęcza…

fot. Tęcza Biskupiec

Piłkarze Mrągowii Mrągowo pokonali w meczu ligowym Tęczę Biskupiec 3:0 (2:0). Gole w tym spotkaniu zdobyli Eryk Kosek, Piotr Błędowski (z karnego) oraz Szymon Nakielski.


W 7. minucie Łukasz Michałowski zagrał do Mahamadou Baha, ten przebiegł z futbolówką kilka metrów, po czym uderzył nad bramką. Szesnaście minut później Mateusz Barszczewski zagrał długą piłkę do Baha, ten odegrał na lewą stronę do Wojciecha Żęgoty, który wpadł w pole karne i strzelił obok dalszego słupka. W 25. minucie Eryk Kosek odzyskał futbolówkę w „szesnastce”, jednak strzelił nad bramką. Cztery minuty później „żółto-czarni” cieszyli się z prowadzenia. Adam Bognacki dograł w tempo do Koska, który wpadł w pole karne, strzelił nad Marcelim Łukasiakiem i piłka wpadła do bramki. Na kolejne trafienie kibice czekali sześć minut. Kosek został sfaulowany w „szesnastce” przez Bartosza Ciechackiego, a pewnym egzekutorem „wapna” był Piotr Błędowski.


Pięć minut po wznowieniu gry Błędowski zagrał za plecy obrońców do Baha, jednak ten w sytuacji sam na sam, strzelił zbyt lekko i Łukasiak pewnie interweniował. W 53. minucie golkiper przyjezdnych popisał się kapitalną obroną, broniąc strzał z rzutu wolnego z 20 metrów Piotra Błędowskiego. Chwilę potem Żęgota dograł z lewej strony boiska w pole karne, do piłki doszedł Mateusz Barszczewski i strzelił z głowy minimalnie obok słupka. W 56. minucie Adrian Chabera przejął futbolówkę tuż za pole karnym, po czym wpadł w „szesnastkę”, oddał mocny strzał, ale Adrian Orzeł nie dał się zaskoczyć. W 69. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Żęgota i piłka minimalnie poleciała obok słupka. Tuż przed końcem spotkania Wiktor Bojarowski zagrał w tempo do Szymona Nakielskiego, ten popędził na bramkę rywali i precyzyjnym strzałem zdobył swoją debiutancką bramkę w „żółto-czarnych” barwach. Dużo działo się w doliczonym czasie drugiej części. Najpierw Piotr Wypniewski dośrodkował w pole karne, tam najwyżej wyskoczył Skrzęta, jednak uderzył obok bramki. Chwilę potem z około 20 metrów strzelił Błędowski, ale po raz kolejny Łukasiak dobrze interweniował. W czwartej doliczonej minucie golkiper Tęczy szybko wprowadził futbolówkę do gry, Rafał Ocias odegrał do Piotra Karłowicza. Napastnik biskupieckiej drużyny uderzył z woleja, ale jego strzał pewnie obronił Adrian Orzeł. Na zakończenie Wypniewski idealnie zagrał w tempo do Dariusza Gołębiowskiego, który minął bramkarza przyjezdnych, po czym strzelił bardzo niecelnie.

Potrafiliśmy zdominować przeciwnika, który miał swoje problemy, jednak to dalej dobry zespół. Początek spotkania nie był łatwy. Dopóki nie strzeliliśmy pierwszej bramki i nie poprawiliśmy szybko drugą, to tak trochę były ciężary. Mimo, że cały czas przeważaliśmy, mieliśmy spokój. Uważam, że ten spokój był kluczowy. Że cały czas dominowaliśmy, nie podpalaliśmy się, potrafiliśmy konsekwentnie męczyć przeciwnika. To przyniosło efekt. Pewnie trochę nonszalancji się wkradło, nie potrzebnych strat, jednak szacunek dla chłopaków – ciężkie warunki, gorąco, boisko suche. Wybiegaliśmy, wywalczyliśmy, ale też piłkarsko byliśmy zdecydowanie lepsi i to mnie najbardziej cieszy. Tę drogą powinniśmy dalej iść – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 72. Adrian Orzeł – 8. Kamil Skrzęta, 44. Wiktor Abramczyk, 5. Łukasz Michałowski – 6. Damian Glinka ŻK (89, 2. Piotr Chmielewski), 18. Adam Bognacki (71, 11. Piotr Wypniewski), 31. Piotr Błędowski ŻK, 22. Wojciech Żęgota ŻK (75, 66. Rafał Kudlak) – 14. Eryk Kosek (79, 77. Wiktor Bojarowski), 9. Mahamadou Bah (79, 7. Dariusz Gołębiowski), 10. Mateusz Barszczewski (89, 15. Szymon Nakielski).

Burmistrz i kibice uhonorowali Mateusza Barszczewskiego

Po wygranym 3:0 meczu z Tęczą Biskupiec Mateusz Barszczewski, który rozgrywał 100 ligowe spotkanie w barwach Mrągowii Mrągowo, został uhonorowany przez burmistrza miasta Mrągowo Stanisława Bułajewskiego oraz najbardziej zagorzałych kibiców „żółto-czarnych”. Nie zabrakło także oklasków oraz chóralnych okrzyków.

To niezwykle miła chwila dla mnie. Zwycięstwo drużyny oraz miła niespodzianka po jego zakończeniu. Jestem wdzięczny każdemu z osobna! – mówił Mateusz Barszczewski.

Walczyć do końca!

W ramach 31. kolejki IV ligi Mrągowia Mrągowo zagra w środę (2 czerwca) o godzinie 18:00 na własnym boisku z Tęczą Biskupiec.


Podopieczni Wojciecha Jałoszewskiego zajmują obecnie czternaste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 30 punktów, składa się na to 9 zwycięstw, 3 remisy i 18 porażek. Najskuteczniejszym strzelcem drużyny jest Przemysław Rybkiewicz, który do tej pory bramkarzy rywali pokonywał dwunastokrotnie. W poprzedniej kolejce Tęcza przegrała na wyjeździe z Mamrami Giżycko 1:4, a honorowego gola zdobył Rafał Ocias.


Spotkanie poprowadzi Dawid Wiśniewski z Radostowa, na liniach pomagać mu będą Michał Pereszczako oraz Monika Piekarska.


Bilet wstępu kosztuje 7 zł. Dla nieobecnych spotkanie będzie transmitowane w TVCOM.pl.

Mateusz Barszczewski z Tęczą po raz 100?

fot. Piotr Stankiewicz / mazurelk.pl

Środowe spotkanie z Tęczą Biskupiec może być 100 ligowym występem w Mrągowii Mrągowo Mateusza Barszczewskiego.


W Mrągowii zadebiutował 12 sierpnia 2017 roku w zremisowanym wówczas 2:2 spotkaniu z MKS-em Korsze, co ciekawe trenerem rywali był wtedy… Mariusz Niedziółka, a jednego z goli dla przeciwników strzelił nasz niedawny zawodnik Krzysztof Łokietek. „Żółto-czarnych” w tamtym okresie prowadził Tomasz Piec, który Barszczewskiego posłał na boisko w 65. minucie w miejsce Marcina Spirydona.


Na swojego pierwszego gola dla mrągowskiego zespołu czekał do 26 maja 2018 roku. W wygranym wtedy 6:2 meczu z Mamrami Giżycko Barszczewski wpisał się na listę strzelców w 72. minucie gry.


Do tej pory wychowanek „żółto-czarnych” zagrał w 99 meczach w IV lidze, w których zdobył osiemnaście bramek, zaliczył dwadzieścia asyst, zobaczył dziesięć żółtych kartek oraz jedną czerwoną.


Z obecnej kadry więcej występów w lidze od Barszczewskiego mają tylko – Kamil Skrzęta (146) oraz Łukasz Michałowski (145).

Kolejny komplet punktów

W meczu 30. kolejki IV ligi piłkarze Mrągowii Mrągowo wygrali z rezerwami Stomilu Olsztyn 2:1 (1:0). Gole dla „żółto-czarnych” zdobyli Mateusz Barszczewski i Piotr Błędowski, dla olsztynian trafił Michał Żukowski.


Już w 1. minucie Piotr Chmielewski zbyt lekko zagrał do Adama Bognackiego, piłkę przejął Łukasz Jegliński, po czym zagrał do znajdującego się w polu karnym Łukasza Borkowskiego. Ten wycofał na szesnasty metr do Huberta Świdra, mocno uderzoną futbolówkę na rzut rożny zdołał sparować Marcin Marszałek. W 17. minucie Piotr Błędowski zagrał futbolówkę za plecy olsztyńskich obrońców do Mateusza Barszczewskiego, ten minął golkipera rywali, po czym został zatrzymany przez Jakuba Jurczaka, który zażegnał niebezpieczeństwo. Dziewięć minut później Łukasz Michałowski dograł do Eryka Koska, ten ograł Marcela Supranowicza, wpadł w „szesnastkę”, oddał strzał na bramkę, jednak piłka trafiła w Szymona Dowgiałłę i olsztyński obrońca uchronił swój zespół przed stratą gola. W 28. minucie „żółto-czarni” za sprawą Barszczewskiego zdobyli gola. Chmielewski dośrodkował futbolówkę z prawej strony boiska w pole karne, Kosek odegrał ją do Mahamadou Baha. Napastnik Mrągowii podał wprost pod nogi Barszczewskiego, który „na raty” wpakował ją do siatki. Sześć minut później po zagraniu z prawej strony od Koska, Bah uderzył tuż obok słupka. W 37. minucie Kacper Walendykiewicz zagrał piłkę w pole karne, gdzie Borkowski uderzył ją z przewrotki nad bramką. Chwilę potem po dograniu z prawej strony od Jakuba Kiśla, Łukasz Jegliński uderzył futbolówkę z głowy tuż nad poprzeczką.


Tuż po wznowieniu drugiej połowy „żółto-czarni” powinni zdobyć kolejnego gola. Chmielewski dynamicznie wbiegł w pole karne, zagrał wzdłuż bramki do Barszczewskiego, który z bliskiej odległości strzelił obok słupka. W 60. minucie Jurczak przejął futbolówkę w środkowej części boiska, przebiegł z nią kilka metrów, zagrał na lewo do Borkowskiego. Strzał olsztyńskiego napastnika odbił Marszałek, do piłki doszedł Michał Żukowski i skierował do bramki. Mrągowianie odpowiedzieli pięć minut później. Błędowski odebrał futbolówkę Świdrowi, po czym precyzyjnym strzałem w dalszy róg bramki pokonała Alana Szerejko. W dalszej fazie drugiej odsłony dwie okazje miał Bah. Najpierw w sytuacji sam na sam strzelił wprost w bramkarza, a następnie w zamieszaniu podbramkowym trafił w słupek. W 83. minucie Piotr Wypniewski dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, doszedł do niej Wiktor Bojarowski, jednak z jego uderzeniem poradził sobie bramkarz Stomilu. Kropkę nad „i” mógł postawić w doliczonym czasie Bah, jednak po raz kolejny przegrał pojedynek z olsztyńskim golkiperem.

Słabo weszliśmy w mecz. Zawodnicy Stomilu wyszli twardo i agresywnie, nie za bardzo mogliśmy sobie z tym poradzić. Było za dużo chaosu, chcieliśmy uprościć grę. Nasze założenia nie do końca były wypełniane. Później uspokoiliśmy to wszystko. Druga połowa pierwszej części gry już dobrze wyglądała, strzeliliśmy bramkę, mogliśmy dołożyć jeszcze jedną. Kontrolowaliśmy. Niepotrzebna stracona bramka w drugiej połowie, po naszym błędzie w środku, sprawiła, że Stomil uwierzył. I były ciężary. Dobrze, że w miarę szybko strzeliliśmy na 2:1. Potem było dużo sytuacji, żeby ten mecz zakończyć, jednak byliśmy nieskutecznie i emocje były do końca. Nie do końca oddaje pozycja w tabeli Stomilu, to co oni grają. Fajnie operują piłkę, grają na „tak”. Myślę, że mecz kibicom się podobał, wcale nie był taki zły. Natomiast my już zaczynamy myśleć o środzie i o tym jak pokonać Tęczę – mówił po meczu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 92. Marcin Marszałek – 2. Piotr Chmielewski (63, 77. Wiktor Bojarowski), 18. Adam Bognacki, 5. Łukasz Michałowski, 22. Wojciech Żęgota (87, 6. Damian Glinka) – 14. Eryk Kosek, 66. Rafał Kudlak (65, 7. Dariusz Gołębiowski), 31. Piotr Błędowski ŻK, 11. Piotr Wypniewski, 10. Mateusz Barszczewski – 9. Mahamadou Bah.