Miesiąc: kwiecień 2022

Mrągowia zawodzi kolejny raz tej wiosny

Trwa fatalna seria piłkarzy Mrągowii Mrągowo. Tym razem „żółto-czarni” przegrali w wyjazdowym spotkaniu IV ligi z Granicą Kętrzyn 1:2 (1:0). Gola dla mrągowian zdobył Mahamadou Bah, dla rywali do siatki trafili Seweryn Strzelec i z rzutu karnego Bartłomiej Czerniakowski.


W 6. minucie pierwszą dobrą interwencję w tym spotkaniu zaliczył Mateusz Papliński, broniąc mocne uderzenie z 16 metrów Rafała Kudlaka. Pięć minut później Piotr Błędowski zagrał do Mahamadou Baha, który przyjął sobie piłkę klatką piersiową, po czym uderzył tuż obok bliższego słupka. W 13. minucie Piotr Wypniewski uruchomił na lewej stronie Wiktora Bojarowskiego, który ograł Mychajło Kołesnyka, po czym dośrodkował w pole karne, gdzie Mahamadou Bah strzałem z głowy skierował futbolówkę do bramki. W dalszej części pierwszej połowy brakowało sytuacji bramkowych. Dopiero w 36. minucie przed świetną szansą stanął Paweł Aleksandrowicz, ale z 7 metrów uderzył wysoko nad poprzeczką. W odpowiedzi „żółto-czarni” przeprowadzili składną akcję, którą zakończył strzałem Dawid Pietkiewicz, jednak futbolówka minimalnie przeleciała nad poprzeczką. Tuż przed przerwą przed szansą stanął Maciej Kotarba, który wykorzystał zawahanie mrągowskich obrońców, jednak z bliskiej odległości nie potrafił pokonać Adriana Orła.


Trzy minuty po rozpoczęciu drugiej połowy futbolówka po strzale Dawida Pietkiewicza trafiła w boczną siatkę. W odpowiedzi po złym wybiciu mrągowskiego bramkarza przed szansą stanął Tomasz Bobrowski, ale uderzył obok słupka. W 58. minucie dynamiczną akcję na lewej stronie boiska przeprowadził Bojarowski, zbiegł z piłką do środka, po czym strzelił minimalnie obok dalszego słupka. Sześć minut później kętrzynianie doprowadzili do wyrównania. Kołesnyk dośrodkował piłkę z prawej strony boiska, najwyżej w „szesnastce” wyskoczył Seweryn Strzelec i strzałem z głowy pokonał Orła. W 78. minucie Patryk Policha wpadł w pole karne, gdzie został sfaulowany przez Mateusza Barszczewskiego i sędzia Sebastian Sikorski wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Bartłomiej Czerniakowski. Mrągowia mogła wyrównać w doliczonym czasie gry, jednak strzał Kudlaka z bliskiej odległości w fantastycznym stylu obronił Papliński i został bohaterem tego spotkania.


Mrągowia: 23. Adrian Orzeł – 6. Damian Glinka (19, 7. Piotr Chmielewski), 18. Adam Bognacki, 10. Mateusz Barszczewski, 69. Rafał Kudlak, 99. Kacper Walendykiewicz – 19. Dawid Pietkiewicz (87, 15. Krzysztof Jaskólski), 11. Piotr Wypniewski (90, 3. Maciej Jarguz), 31. Piotr Błędowski ŻK, 77. Wiktor Bojarowski (79, 20. Damian Mazurowski) – 9. Mahamadou Bah.

Mrągowia jedzie do Kętrzyna

fot. „Gazeta w Kętrzynie”

Trzy dni po pucharowej klęsce z rezerwami Stomilu Olsztyn piłkarze Mrągowii Mrągowo będą mieli szansę na rehabilitację. W meczu 20. kolejki IV ligi zmierzą się na wyjeździe ze świetnie spisującą się w obecnej kampanii Granicą Kętrzyn. Spotkanie zostanie rozegrane w sobotę (9 kwietnia) o godzinie 16:00.


Kętrzynianie zajmują obecnie trzecie miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 36 punktów, na co składa się 11 zwycięstw, 3 remisy oraz 5 porażek. Najlepszym strzelcem w drużynie Adama Fedoruka jest Tomasz Bobrowski, który do tej pory strzelił dziewięć bramek. Granica w dobrym stylu rozpoczęła zmagania w rundzie wiosennej – w trzech pierwszych kolejkach zdobyła siedem punktów, wygrywając 4:0 z Zatoką Braniewo, 6:0 z Błękitnymi Orneta oraz remisując 2:2 z rezerwami Olimpii Elbląg. Zimą do klubu trafił m.in. czołowy zawodnik IV ligi – Kamil Zawalich.


Spotkanie poprowadzi Sebastian Sikorski z Olsztyna, na liniach pomagać mu będą Piotr Suchocki i Damian Dębski.

WPP: Mrągowia odpada w fatalnym stylu

fot. Paweł Piekutowski

Na 1/8 finału zakończyła się przygoda Mrągowii Mrągowo w Wojewódzkim Pucharze Polski. „Żółto-czarni” odpadli z rozgrywek po porażce 0:3 (0:2) z rezerwami Stomilu Olsztyn.


Pierwszą dobrą sytuację w tym spotkaniu mieli mrągowianie. W 4. minucie Wiktor Bojarowski zagrał do Piotra Wypniewskiego, ten mocno uderzył zza pola karnego, ale dobrze w bramce olsztynian spisał się Dominik Budzyński. Dwie minuty później Dominik Urban zagrał piłkę z lewej strony boiska do niepilnowanego w „szesnastce” Jakuba Brdaka, ten nieatakowany przyjął futbolówkę klatką piersiową, po czym strzałem w dalszy róg bramki umieścił ją w siatce. „Żółto-czarni” mogli odpowiedzieć w 12. minucie. Rafał Kudlak zagrał długą piłkę do Wypniewskiego, ten znalazł się w polu karnym, ale po raz kolejny świetnie w olsztyńskiej bramce spisał się Budzyński. Siedem minut później przed szansą stanęli gracze Adama Zejra. Jakub Stachowiak nie złapał futbolówki we własnym polu karnym, doszedł do niej Jakub Banul zagrał do Brdaka, którego strzał z bliskiej odległości został zablokowany przez Eryka Koska. W 32. minucie piłka uderzona zza „szesnastki” przez Dawida Drzewieckiego trafiła w poprzeczkę. Trzy minuty później młodzi Stomilowcy podwyższyli prowadzenie. Piłkę przy linii bocznej przejął Łukasz Borkowski po czym podał do Banula, ten wbiegł z nią w pole karne, zagrał do nieobstawionego Brdaka, który z bliskiej odległości umieścił futbolówce w siatce.


Bardzo źle drugą część gry rozpoczęli „żółto-czarni”. Olsztynianie przejęli futbolówkę w środkowej części boiska po złym zagraniu Piotra Błędowskiego, po czym piłka trafiła na lewą stronę do Urbana, który dostarczył ją w pole karne, gdzie doszedł do niej Borkowski i strzałem z głowy pokonał Stachowiaka. W 54. minucie Budzyński końcówkami palców wybił piłkę na korner po strzale Koska z 35 metrów. W odpowiedzi dobrą interwencję zaliczył Stachowiak, broniąc strzał Brdaka. W 67. minucie golkiper „żółto-czarnych” pewnie obronił mocne uderzenie z rzutu wolnego z 20 metrów Igora Zapałowskiego. W końcówce spotkania dwie dobre okazje miał Dawid Pietkiewicz, ale nie był w stanie pokonać dobrze dysponowanego w tym spotkaniu Budzyńskiego.

Nie chciałbym za wiele mówić, bo nie było nas w tym meczu. Ale patrząc na to, co robimy w defensywie, to wszystko się może wydarzyć w dalszej części sezonu. Oczywiście jeżeli bylibyśmy groźniejsi w ofensywie, to przeciwnik nie tak łatwo przedostawałby się pod naszą bramkę. Wszyscy bez wyjątku przegrywamy, tak samo jak wszyscy wygrywamy. Musimy bardzo dużo pracować, musimy zwiększyć zaangażowanie, musimy zmienić podejście mentalne w meczu. Zawodnicy muszą zrozumieć, że nie można się przyglądać, wystarczy się zaangażować. Młodzież ze Stomilu pokazała, że zaangażowaniem i tym, że byli blisko nas można wiele zdziałać. Pokazali nam, w jakim momencie obecnie się znajdujemy – mówił po spotkaniu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 1. Jakub Stachowiak – 7. Piotr Chmielewski (60, 55. Dawid Pietkiewicz), 14. Eryk Kosek (81, 6. Damian Glinka), 18. Adam Bognacki, 66. Rafał Kudlak, 56. Kacper Walendykiewicz – 11. Piotr Wypniewski (73, 4. Maciej Jarguz), 10. Mateusz Barszczewski, 31. Piotr Błędowski, 77. Wiktor Bojarowski (77, 15. Krzysztof Jaskólski) – 9. Mahamadou Bah (84, 2. Kacper Trypucki).


GALERIA Z MECZU

WPP: Czas na starcie z rezerwami Stomilu

Rezerwy Stomilu Olsztyn będą rywalem Mrągowii Mrągowo w 1/8 finału Wojewódzkiego Pucharu Polski. Spotkanie zostanie rozegrane w środę (6 kwietnia) o godzinie 17:00 na bocznym boisku stadionu OSiR przy al. Piłsudskiego 69a.


Stomil II Olsztyn to drużyna głównie złożona z zawodników grających obecnie w Makroregionalnej Lidze Juniorów U-19 prowadzonej przez trenera Adama Zejera. Obecnie zajmują pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Olsztynianie do tej pory wyeliminowali z rozgrywek pucharowych GKS Stawiguda, Tęczę Biskupiec, Łynę Sępopol oraz Radomniaka Radomno. Najwięcej goli dla „Dumy Warmii” w Wojewódzkim Pucharze Polski zdobył Jakub Brdak – 6. Przed meczem olsztyński klub uprawnił do rozgrywek m.in. zawodników z pierwszej drużyny – bramkarza Dominika Budzyńskiego oraz pomocnika Dominika Urbana.


Spotkanie poprowadzi Damian Kossakowski z Bartoszyc, na liniach pomagać mu będą Katarzyna Kaczmarczyk oraz Ilona Paciorek.

Mrągowia nie dała rady liderowi

Drugą porażkę w rundzie wiosennej zanotowali zawodnicy Mrągowii Mrągowo. Tym razem „żółto-czarni” ulegli na własnym boisku liderowi rozgrywek – Concordii Elbląg 1:2 (1:0). Gola dla mrągowian zdobył Dawid Pietkiewicz, dla przeciwników trafili João Criciúma i Patryk Wieliczko.


Już w 1. minucie Łukasz Kopka dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego, doszedł do niej João Criciúma i strzelił z głowy obok słupka. W odpowiedzi trzy minuty później mocno z 30 metrów uderzył Mateusz Barszczewski, dobrą interwencją popisał się Wołodymyr Melnyczenko i wybił futbolówkę na korner. W 7. minucie Tomasz Szawara zagrał diagonalnie do Mateusza Szmydta, ten wpadł w pole karne i tylko dobra interwencja Adriana Orła uchroniła „żółto-czarnych” przed utratą bramki. Stadion przy Mrongowiusza 1 oszalał w 31. minucie. Akcję mrągowian napędził Kacper Skok, następnie podał do Barszczewskiego, ten przerzucił piłkę do Damiana Glinki, który odegrał Dawidowi Pietkiewiczowi. Ten w polu karnym ograł Pawła Pelca i strzałem przy bliższym słupku pokonał golkipera rywali. Siedem minut później Rafał Kudlak zagrał długą piłkę do Mahamadou Baha, który wbiegł w „szesnastkę” rywali, po czym strzelił obok słupka. W odpowiedzi Kopka zagrał w tempo do Szmydta, pomocnik elblążan po raz kolejny znalazł się w polu karnym Mrągowii, ale i tym razem lepszy okazał się Orzeł, zaliczając dobrą interwencję.


Początek drugiej połowy to głównie walka w środku pola, żadna z drużyn nie stworzyła sobie żadnej dobrej okazji do zdobycia gola. W 59. minucie futbolówka w polu karnym trafiła do Mariusza Pelca, który oddał mocny strzał z bliskiej odległości. Orzeł zdołał jeszcze skutecznie interweniować, ale przy dobitce niepilnowanego João Criciúma był już bezradny. Dziewięć minut później Glinka dośrodkował piłkę z prawej strony boiska w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Bah i tylko kapitalna interwencja Melnyczenki, po strzale z głowy napastnika „żółto-czarnych”, uchroniła elblążan przed stratą gola. Chwilę potem futbolówka po strzale Piotra Wypniewskiego trafiła w boczną siatkę. Przyjezdni zwycięskiego gola zdobyli w 80. minucie meczu, kiedy to kapitalnym strzałem z rzutu wolnego z 17 metrów popisał się Patryk Wieliczko i nie dał szans Orłowi.

Trudno się cieszyć po przegranym meczu, natomiast tak naprawdę – piłkarsko, szczególnie w organizacji gry obronnej, to co zagraliśmy, to chyba był to nasz najlepszy mecz w rundzie wiosennej. Mam nadzieję, że ta tendencja zostanie podtrzymana. Smucą mnie mocno kontuzje, ale mam nadzieję, że zawodnicy szybko wrócą. Mieliśmy fajnie ustawiony mecz, strzeliliśmy bramkę na 1:0, w pierwszej połowie fajnie to wyglądało. W drugiej części gry daliśmy przeciwnikowi za dużo stałych fragmentów gry. Mam wrażenie, że sędzia nie do końca wytrzymał presję tego spotkania. My za to pozwoliliśmy przeciwnikowi strzelić dwie bramki, co kosztuje nas brak punktów. Uważam, że w przestrzeni meczu na jeden punkt zasłużyliśmy. Patrzymy jednak cały czas pozytywnie w przód. A po tym spotkaniu musimy przełknąć gorycz porażki.

Doskonale wiedzieliśmy przed meczem, że Concordia ma dużo jakości z przodu. João Criciúma robił naprawdę różnicę z przodu. Musieliśmy się natrudzić, żeby go powstrzymywać. Popełniliśmy kilka błędów, w kilku sytuacjach można było lepiej się zachować, lepiej wyprowadzić kontry, na które mieliśmy szanse – mówił po meczu trener Mariusz Niedziółka.


Mrągowia: 23. Adrian Orzeł – 6. Damian Glinka (84, 7. Piotr Chmielewski), 14. Eryk Kosek ŻK, 18. Adam Bognacki, 69. Rafał Kudlak, 22. Wojciech Żęgota (35, 99. Kacper Walendykiewicz) – 7. Dawid Pietkiewicz ŻK (68, 77. Wiktor Bojarowski), 10. Mateusz Barszczewski, 31. Piotr Błędowski, 2. Kacper Skok (42, 11. Piotr Wypniewski) – 9. Mahamadou Bah.